· Watykan ·

Błogosławieni Kościoła

Rosario Angelo Livatino (1952-1990)

cq5dam.thumbnail.cropped.500.281.jpeg
23 września 2021

Vincenzo Bertolone*

W niedzielę 9 maja w katedrze w Agrigento prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Marcello Semeraro ogłosił błogosławionym, w imieniu Ojca Świętego, sędziego Rosaria Angela Livatina, wiernego świeckiego, zamordowanego w 1990 r., z nienawiści do wiary, na drodze prowadzącej z Canicattì do Agrigento.

Urodzony w Canicattì, Rosario, bardzo kompetentny w dziedzinie prawa, po wygraniu konkursu na stanowisko sędziowskie, zdecydował się pozostać na terenie, który Giacomo Cusmano pod koniec xix w. nazwał «ziemią misyjną». Livatino już w 1978 r. był świadomy niebezpieczeństwa swojego wyboru, «świata, w którym mam spędzić tak wiele czasu mojego życia». Jego postanowienie bycia «człowiekiem sprawiedliwym» było dla niego oczywiste już od momentu ukończenia studiów — na pierwszej stronie pracy magisterskiej napisał motto «Sub tutela Dei», jakby chciał od razu podkreślić, że nie zamierza powierzać się nikomu poza Najwyższym, któremu służył swoją działalnością świecką, odwołującą się do Soboru Watykańskiego ii i nauczania Pawła vi , którego uważał za «Papieża swojej młodości».

W jego dzienniku pod datą z lutego 1978 r. czytamy: «Jedynie poważne wydarzenia mogłyby w tej chwili doprowadzić do określenia ‘negatywny’. Ale prośmy Pana, aby nie wydarzyło się nic, co mogłoby to spowodować». Jesteśmy dopiero na początku nowego życia, i nie odnotowano dotąd żadnych poważnych zdarzeń. W ramach polityki ogólnej, naznaczonej sprawą Moro i zabójstwem Vittoria Bacheleta, stara sycylijska mafia zaczyna swoją specyficzną metamorfozę, która doprowadzi w latach 80. xx w. do dwóch mafijnych wojen. Przelana krew miała na celu potwierdzenie kultu potężnej, przestępczej władzy — bóg mafiosów to władza, całkowicie przeciwstawna prawdziwemu Bogu, którego kult imitują szefowie mafii i jej członkowie, wyśmiewając święte księgi, obrazy i procesje. Wśród rodzin Cosa Nostry na terenie Agrigento pojawiły się nowe, wschodzące organizacje — «stidde» (dosłownie: gałęzie odłamane z głównego drzewa Cosa Nostry). W razie potrzeby różne «odgałęzienia» mafijne zawierają swego rodzaju umowę konfederacyjną, która polega na wyświadczaniu wzajemnych przysług, jak zlecanie morderstw i dokonywanie prawdziwych rzezi mających na celu utwierdzenie władzy. Tak było też w przypadku morderstwa Livatina określonego mianem «podmiotu ofiarnego» przez przedstawicieli dwóch różnych «stidde» (z Palma di Montechiaro oraz z Cannicattì). Ich szefowie wspólnie przygotowali «komando śmierci», co nie mogło się odbyć bez aprobaty Cosa Nostry.

Czego nienawidzą u Livatina prześladowcy i «chłopaki», którzy organizują zasadzkę? Dwa dochodzenia diecezjalne pozwoliły osiągnąć moralną pewność — mafiosi skazali Livatina na śmierć z nienawiści do prawdziwej i krystalicznej wiary, której dawał świadectwo. Zebrali się ad unum, aby wystąpić przeciwko temu sprawiedliwemu, dobrze znanemu jako nieskazitelny i nieprzekupny ze względu na swoją wiarę sędzia, i przez to wyzywany od nieprzystępnych «bigotów» i «świętoszków». Rosario został znienawidzony za to, że był człowiekiem nieskazitelnym, prawym, nieulegającym naciskom, niezależnym od polityki — opowiadał się za całkowitym rozdziałem sądownictwa i aktywnego zaangażowania w politykę. To bardzo przeszkadzało mafiosom, przyzwyczajonym z kolei do narzucania kultu «szefa», do «załatwiania» procesów, do dominacji za pomocą broni, do werbowania bez skrupułów do zabójczych misji nastolatków, do pojawiania się na głównych placach europejskich miast w celu handlu narkotykami i bronią. «Wyrok» śmierci na Livatina został wykonany w uderzający sposób — na drodze publicznej; nie jednym, szybkim strzałem, ale w zasadzce z udziałem samochodu i motocykla, przez co najmniej czterech morderców.

Na całym świecie i w zdezorientowanych Włoszech, jeszcze nie do końca świadomych powagi zjawiska mafijnego, to co się wydarzyło, było krwawym znakiem mafii, przechodzącej morderczą metamorfozę, która dokonała się właśnie w okresie największej aktywności sędziowskiej bło-gosławionego. Zdaniem Najwyższej Rady Sądownictwa w latach 1984-1988 Livatino cechował się największą pracowitością w Prokuraturze Republiki w Agrigento — tysiące stron aktów oskarżenia i odroczeń w delikatnych dochodzeniach, przeprowadzanych we współ-pracy z innymi sędziami sycylijskimi. W podsumowaniu czerwca 1984 r. można przeczytać: «To był negatywny miesiąc — nawet dni spędzone w domu i kolejny z licznych komunikatów nie uwolniły mnie od niepokoju, który coraz częściej mnie ogarnia. Źle widzę moją przyszłość. Niech Bóg mi wybaczy». Coś pękło w Rosariu. «Czy Bóg okaże mi litość i czy wskaże drogę?». W trakcie procesu kanonicznego sędzia, który dobrze znał Livatina, wyjaśnił: «W czasie, gdy niczego nie podejrzewano, w 1984 r., Rosario prowadził proces w sprawie zidentyfikowania szefa regionalnej mafii. Doszło do serii aresztowań. Wszyscy odnosiliśmy wrażenie, że zajmował się tą sprawą z wielką energią. Później jednak zadano mu niespodziewany cios, prawdopodobnie związany z zagrożeniem tych, którzy byli mu najdrożsi, czyli rodziców» (Positio super martyrio. Summarium Testium, § 476). Natępnie — dwa lata przed śmiercią — Rosario zabrał głos na pogrzebie sędziego, zamordowanego wraz z synem przez organizacje mafijne, jak wspomina jeden ze świadków: «27 września 1988 r. w kościele w Canicattì uczestniczył w pogrzebie, w obecności prezydenta Republiki Francesca Cossigi. W homilii abp Luigi Bommarito zmroził wszystkich tym pytaniem: «Kto będzie następny?». Pytanie, zaledwie dwa lata później, jak się okazało, nie było jedynie retoryczne» (Relatio de re historica, Copia Publica super virtutibus ii , f. 577).

Livatino już się przygotowywał — zrezygnował z małżeństwa, z ochrony, aby nie angażować niewinnych osób. Ostatnie słowa skierowane do morderców to: «Chłopaki, co ja wam zrobiłem?». Nie było tam gniewu, tylko wyrozumiałość i odrobina rozpaczy, to tak, z powodu tych młodych chłopców, którzy zbłądzili przez oddawanie czci fałszywemu bogu, łudzili się, że będą mogli stać się panami życia i śmierci. Wielkie oszustwo mafii zostało obnażone i niemal ośmieszone przez ewangeliczną stanowczość młodego sędziego, przez późniejszą skruchę jednego z jego morderców, a także przez odwagę świadka Pietra Navy, który nie odwrócił głowy w drugą stronę. To ziarna zapoczątkowanej wówczas zmiany, dziś już nieodwracalnej — zabili Livatina, aby go uciszyć, a uczynili z niego wzór do naśladowania i przykład, który — 31 lat później — przemawia nadal do serc i umysłów.

* Arcybiskup Catanzaro-Squallice, postulator procesu beatyfikacyjnego Rosaria Angela Livatina