· Watykan ·

26 VI — Przemówienie do przedstawicieli włoskiej Caritas

Bądźcie nadal znakami nadziei

cq5dam.thumbnail.cropped.500.281.jpeg
23 września 2021

Caritas włoska, która została utworzona z woli św. Pawła vi , ażeby szerzyła świadectwo miłosierdzia w duchu Soboru, obchodzi w tym roku 50. rocznicę swojego powstania. Z tej okazji Papież Franciszek przyjął na audiencji — w sobotę 26 czerwca w Auli Pawła vi — przedstawicieli 218 Caritas diecezjalnych. Poniżej zamieszczamy wygłoszone do nich przemówienie.

Drodzy Bracia i Siostry, dzień dobry, witam was wszystkich!

Dziękuję kard. Bassettiemu oraz przewodniczącemu włoskiej Caritas, abpowi Redaellemu, za słowa, które do mnie skierowali w imieniu wszystkich. Dziękuję. Przybyliście z całych Włoch, jako przedstawiciele 218 Caritas diecezjalnych i włoskiej Caritas; cieszę się, że mogę świętować z wami ten jubileusz, pięćdziesiąty rok waszego istnienia! Jesteście żywą częścią Kościoła, jesteście «naszą Caritas», jak mawiał św. Paweł vi , Papież, z którego woli powstała i który dał jej podwaliny. Zachęcał on Konferencję Episkopatu Włoch, żeby powołała organ duszpasterski, mający na celu promowanie świadectwa miłości w duchu Soboru Watykańskiego ii , aby wspólnota chrześcijańska była podmiotem miłości. Potwierdzam wasze zadanie — przy obecnej zmianie epokowej liczne są wyzwania i trudności, coraz więcej jest twarzy ludzi ubogich i złożonych sytuacji w terenie. Jednak — mówił św. Paweł vi — «nasze Caritas poświęcają się ponad siły» (Anioł Pański, 18 stycznia 1976 r.). I to jest prawda!

Rocznica 50. lat istnienia to etap, za który trzeba dziękować Panu — za przebytą drogę, i odnowić, z Jego pomocą, zapał i zobowiązania. W związku z tym chciałbym wam wskazać trzy szlaki, trzy drogi, którymi należy dalej podążać.

Pierwsza to droga ostatnich. Właśnie od nich się zaczyna, od najsłabszych i najbardziej bezbronnych. Od nich. Jeżeli nie zaczyna się od nich, niczego się nie rozumie. Pozwolę sobie na pewne wyznanie. Któregoś dnia usłyszałem odnośnie do tego słowa wzięte z życiowego doświadczenia, z ust ks. Franca, który jest tutaj obecny. On nie chce, żeby mówić «eminencja», «kardynał Montenegro» — ks. Franco. Właśnie on mi to wyjaśnił, tę drogę ostatnich, ponieważ on żył tym przez całe życie. W jego osobie dziękuję bardzo wielu mężczyznom i kobietom, którzy świadczą miłosierdzie, ponieważ w ten sposób nim żyli, zrozumieli drogę ostatnich. Dobroczynność to miłosierdzie, które wychodzi na poszukiwanie najsłabszych, które dociera do najtrudniejszych granic, żeby uwalniać ludzi ze zniewoleń, które ich gnębią, i czynić ich protagonistami własnego życia. Wiele znaczących decyzji w ciągu tych pięciu dziesięcioleci pomogło organizacjom Caritas i Kościołom lokalnym praktykować to miłosierdzie — od sprzeciwu sumienia po wsparcie wolontariatu; od zaangażowania się we współpracę z Południem planety po doraźne interwencje w sytuacjach nagłych potrzeb we Włoszech i na świecie; od globalnego podejścia do złożonego zjawiska migracji, z innowacyjnymi propozycjami, jak korytarze humanitarne, po uruchamianie narzędzi, potrafiących przybliżać do rzeczywistości, takich jak poradnie i obserwatoria ubóstwa i zasobów. Piękne jest poszerzanie ścieżek miłości, zawsze ze spojrzeniem skierowanym na ostatnich wszystkich czasów. Poszerzanie w ten sposób spojrzenia, ale wychodząc od oczu ubogiego, którego mam przed sobą. Wtedy człowiek się uczy. Jeżeli nie potrafimy spojrzeć w oczy ubogim, patrzeć im w oczy, dotknąć ich ręką, objąć, niczego nie zdziałamy. To ich oczami trzeba patrzeć na rzeczywistość, bowiem patrząc w oczy ubogich, patrzymy na rzeczywistość w sposób odmienny od tego, który wynika z naszej mentalności. Na historię nie patrzy się z perspektywy zwycięzców, tych, którzy ukazują ją jako piękną i doskonałą, ale z perspektywy ubogich, bo to jest perspektywa Jezusa. To ubodzy wkładają palec w ranę naszych sprzeczności i w sposób zdrowy niepokoją nasze sumienie, zachęcając nas do zmiany. A kiedy nasze serce, nasze sumienie, gdy patrzymy na ubogiego, na ubogich, nie niepokoi się, zatrzymajcie się…, powinniśmy się zatrzymać — coś jest nie tak.

Druga nieodzowna droga to droga Ewangelii. Mam na myśli styl, jaki trzeba przyjąć, który jest tylko jeden — właśnie styl Ewangelii. Jest to styl pokornej miłości, konkretnej, ale nie krzykliwej, która się oferuje, ale nie narzuca się. Jest to styl miłości bezinteresownej, która nie szuka rekompensaty. Jest to styl dyspozycyjności i służby, na wzór Jezusa, który siebie uczynił naszym sługą. Jest to styl opisany przez św. Pawła, kiedy mówi, że miłość «wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma» (1 Kor 13, 7). Uderza mnie słowo wszystko. Wszystko. Jest wypowiedziane do nas, którzy lubimy robić rozróżnienia. Wszystko. Miłość jest inkluzywna, nie zajmuje się jedynie aspektem materialnym ani tylko aspektem duchowym. Zbawienie Jezusa obejmuje całego człowieka. Potrzebujemy miłości poświęconej integralnemu rozwojowi człowieka — miłości duchowej, materialnej, intelektualnej. To jest integralny styl, którego doświadczyliście w sytuacjach wielkich klęsk, także poprzez bliźniacze partnerstwo, wspaniałe doświadczenie przymierza na pełną skalę w działalności charytatywnej między Kościołami we Włoszech, w Europie i na świecie. Jednak to — dobrze o tym wiecie — nie powinno się ujawniać tylko przy okazji katastrof; trzeba, żeby Caritas i wspólnoty chrześcijańskie zawsze starały się służyć całemu człowiekowi, bo «człowiek jest drogą Kościoła», zgodnie z syntetycznym wyrażeniem św. Jana Pawła ii (por. enc. Redemptor hominis, 14).

Droga Ewangelii wskazuje nam, że Jezus jest obecny w każdym ubogim. Dobrze, żebyśmy o tym pamiętali, aby się uwolnić od wciąż powracającej pokusy autoreferencyjności kościelnej, i byli Kościołem czułości i bliskości, gdzie ubodzy są błogosławieni, gdzie w centrum jest misja, gdzie radość rodzi się ze służby. Pamiętajmy, że styl Boga to styl bliskości, współczucia i czułości. Taki jest styl Boga. Istnieją dwie mapy ewangeliczne, które nam pomagają nie zagubić się w drodze — Błogosławieństwa (Mt 5, 3-12) i rozdz. 25. Mateusza (ww. 31-46). W Błogosławieństwach kondycja ubogich przyobleka się w nadzieję, a ich pocieszenie staje się rzeczywistością, natomiast słowa o sądzie ostatecznym — protokół, według którego będziemy sądzeni — pozwalają nam znaleźć Jezusa obecnego w ubogich wszystkich czasów. A z mocnych wypowiedzi o sądzie Pana odczytujemy także zachętę do parezji oskarżenia. Nie jest ona nigdy polemiczna przeciwko komuś, ale jest proroctwem dla wszystkich — jest głoszeniem godności człowieka, kiedy jest ona deptana, jest umożliwianiem usłyszenia stłumionego wołania ubogich, jest daniem głosu temu, kto go nie ma.

A trzecia droga to droga kreatywności. Bogate doświadczenie tych pięćdziesięciu lat nie jest bagażem rzeczy, które należy powtarzać; jest podstawą, na której można budować, żeby ustawicznie odmieniać to, co św. Jan Paweł ii nazwał wyobraźnią miłosierdzia (por. list apost. Novo millennio ineunte, 50). Nie poddawajcie się zniechęceniu wobec wzrastającej liczby nowych ubogich i nowych form ubóstwa. Jest ich wiele i się zwiększają! Nadal pielęgnujcie marzenia o braterstwie i bądźcie znakami nadziei. Na wirusa pesymizmu uodparniajcie się, dzieląc się radością z bycia jedną wielką rodziną. W tej braterskiej atmosferze Duch Święty, który jest stworzycielem i jest kreatywny, a także poetą, podpowie nowe idee, odpowiednie do czasów, w których żyjemy.

A teraz — po tym kazaniu wielkopostnym! — chciałbym wam podziękować, dziękuję — dziękuję wam, pracownikom, kapłanom i wolontariuszom! Dziękuję także za to, że w sytuacji pandemii sieć Caritas zwiększyła swoją obecność i niosła ulgę w samotności, cierpieniu i potrzebach wielu osób. Są dziesiątki tysięcy wolontariuszy, wśród nich bardzo wielu ludzi młodych, włącznie z tymi, którzy są zaangażowani w służbę cywilną, którzy w tym czasie gotowi byli wysłuchiwać i dawać konkretne odpowiedzi osobom znajdującym się w trudnej sytuacji. Chciałbym, aby właśnie ludziom młodym była poświęcana uwaga. Oni są najbardziej kruchymi ofiarami tej epoki zmian, ale także potencjalnymi sprawcami zmiany epokowej. Oni są protagonistami przyszłości. Nie są przyszłością, są teraźniejszością, ale są protagonistami przyszłości. Nigdy nie jest zmarnowany czas, jaki się im poświęca, żeby razem splatać po przyjacielsku, z entuzjazmem i cierpliwie relacje, zdolne przezwyciężać kultury obojętności i pozoru. Do życia nie wystarczają «lajki» — potrzeba braterstwa, potrzeba prawdziwej radości. Caritas może być życiową siłownią, pozwalającą wielu młodym ludziom odkryć sens daru, zakosztować dobrego smaku odnalezienia samych siebie, gdy poświęcają swój czas innym. Dzięki takiemu działaniu sama Caritas pozostanie młoda i kreatywna, zachowa proste i bezpośrednie spojrzenie, bez lęku kierujące się ku Górze i ku drugiemu, tak jak to robią dzieci. Nie zapominajcie o przykładzie dzieci — ku Górze i ku drugiemu.

Drodzy przyjaciele, pamiętajcie, proszę, o tych trzech drogach i podążajcie nimi z radością — wychodzenie od ostatnich, zachowywanie stylu Ewangelii, rozwijanie kreatywności. Żegnam was słowami apostoła Pawła, którego święto będziemy obchodzili za parę dni: «Miłość Chrystusa przynagla nas» (2 Kor 5, 14). Miłość Chrystusa przynagla nas. Życzę wam, abyście pozwolili się przynaglać tej miłości — czujcie się każdego dnia wybrani do miłości, doświadczajcie miłosiernej czułości Pana, która na was spoczywa, i nieście ją innym. Ja towarzyszę wam modlitwą i was błogosławię; i bardzo was proszę, abyście modlili się za mnie. Dziękuję!