· Watykan ·

Wywiad z okazji 160. rocznicy «L’Osservatore Romano»

Patrząc w przyszłość

cq5dam.thumbnail.cropped.500.281.jpeg
09 sierpnia 2021

W czwartek 1 lipca przypadła 160. rocznica pierwszego wydania dziennika «L’Osservatore Romano». Poniżej zamieszczamy słowa Papieża Franciszka pochodzące z wywiadu, jakiego udzielił reżyserowi Francesco Zippelowi, pracującemu nad filmem dokumentalnym poświęconym rocznicy tej watykańskiej gazety.

Wiem, że jest to trochę niejednoznaczne wyrażenie, ale lubię nazywać «L’Osservatore Romano» «gazetą partyjną». Czytam ją codziennie, a w niedzielę, kiedy się nie ukazuje, czegoś mi brakuje. Nie tylko dziś. Również w Argentynie czytałem w całości cotygodniowe wydanie w języku hiszpańskim, ponieważ wiem, że stanowi łączność ze Stolicą Apostolską, z magisterium i życiem Kościoła, z historią Kościoła.

Niebezpieczeństwem jest laboratorium. Dziennik, aby był aktualny, nie może być dziennikiem laboratoryjnym, zawierającym jedynie idee. Musi być «gazetą uliczną», by tak powiedzieć, ale w znaczeniu przenośnym — dziennikiem, który potrafi wyjść na zewnątrz, na ulice, aby zobaczyć historię, dotknąć historii i zastanawiać się nad historią. Tą dzisiejszą i tą wczorajszą. Przykładowo, numer poświęcony Międzynarodowemu Dniu Pamięci o Ofiarach Holokaustu był katechezą, prawdziwą katechezą dla dzisiejszej młodzieży — niech zobaczą, co wydarzyło się w tamtym czasie i co może wydarzyć się dziś. Jest to więc żywa gazeta, która nam pomaga. Dlatego nie może być gazetą laboratoryjną czy biurową. Musi być gazetą ulicy, aby nabierać życia, a życie bierze się takie, jakie jest, nie takie, jakie ja chciałbym, aby było.

Paweł vi mawiał, że «L’Osservatore Romano» nie jest jedynie gazetą informującą, ale gazetą formującą, i jest to prawda. Wróćmy do wydania, które ukazało się z okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu — ludzie czytający ten artykuł na temat pamięci są kształtowani, ponieważ dajemy im elementy wspomnień, pamięci, historii, żeby patrzyli na świat według tego klucza. A więc tak, to dziennik formacyjny. Lektura tamtego wydania przydała się również mnie, ponieważ było wiele rzeczy dotyczących tego tematu, których do końca nie rozumiałem, a które dzięki temu zrozumiałem. To dziennik, który kształtuje.

Jest to gazeta, która poza funkcją ewangelizacyjną ma także bardzo ważny wymiar dyplomatyczny. Zwłaszcza w odniesieniu do upowszechniania nauczania papieża. Myślę tu o Piusie xii , który wypowiadał się na wszystkie możliwe tematy, jego magisterium było niezwykle bogate. Nauczał i głosił doktrynę za pośrednictwem «L’Osservatore Romano». Myślę o Piusie xii , ponieważ uważam, że był on «rewolucjonistą» w tej kwestii — jego magisterium było rozpowszechniane przez Kościół poprzez «L’Osservatore Romano». Papież, który spotykał wszystkich, i wszyscy przychodzili do niego, a on z nimi rozmawiał — artyści, intelektualiści, położne… Rozprzestrzeniało się za pośrednictwem «L’Osservatore» i Radia Watykańskiego, ale łatwiej było odnaleźć to magisterium w dzienniku, będącym narzędziem, które jest trwałe.

W Argentynie było wydanie w języku hiszpańskim, podsumowujące. Czytałem je całe, od początku do końca. Ponieważ chciałem zrozumieć. Teraz, niestety, nie ukazuje się w formie papierowej. Trzeba pracować nad tym, żeby «L’Osservatore Romano» docierało do każdego, w każdym języku. Dlatego chcę podziękować za ten dar ludziom, którzy pomagają nam finansowo, darczyńcom oraz przedsiębiorstwom, które nas wspierają.

Czytam gazetę od początku do końca, po kolei. Chyba że jestem czymś szczególnie zainteresowany. Wtedy najpierw szukam, ale zazwyczaj czytam ją od pierwszej do ostatniej strony, a kiedy kończę, mówię: «szkoda, to już koniec». Czytam ją do nocy.

Jakie będzie «L’Osservatore Romano» za dwieście lat? Nie myślałem o tym, nie zadałem sobie tego pytania. Miejmy nadzieję, że zawsze będzie aktualne.