· Watykan ·

29 III — Przemówienie do wspólnoty Papieskiego Kolegium Meksykańskiego

«Duchowa światowość» to drzwi do zepsucia

cq5dam.thumbnail.cropped.500.281.jpeg
19 maja 2021

W poniedziałek 29 marca w Sali Klementyńskiej Ojciec Święty spotkał się z członkami Papieskiego Kolegium Meksykańskiego w Rzymie. Poniżej publikujemy tekst papieskiego przemówienia, wygłoszonego podczas audiencji.

Żywe wspomnienie moich spotkań ze świętym ludem Bożym podczas mojej wizyty apostolskiej w Meksyku w 2016 r. — które w pewnym sensie odnawia się każdego roku przy obchodach święta Najświętszej Maryi Panny z Guadalupe tu, w Bazylice Watykańskiej — towarzyszy mi dzisiaj. Witam was wszystkich, którzy stanowicie wspólnotę Kolegium Meksykańskiego. Dziękuję ojcu Víctorowi Ulisesowi Vásquezowi Morenowi za słowa, które do mnie skierował w imieniu obecnych. Podkreśla w nich niektóre z najważniejszych wyzwań dla ewangelizacji Meksyku i całego kontynentu amerykańskiego, zwłaszcza pośród trudności, z jakimi się borykamy z powodu pandemii. A wyzwania te mają głęboki wpływ na obecny przebieg stałej formacji, którą odbywacie tu w Rzymie.

Aktualne problemy wymagają od nas, kapłanów, upodobnienia się do Pana i do spojrzenia miłości, jakim On na nas patrzy. Gdy dopasowujemy nasze spojrzenie do Jego spojrzenia, nasze spojrzenie przekształca się w spojrzenie czułości, pojednania i braterstwa. Tylko kontemplując Pana, możemy to osiągnąć.

Chciałbym zwrócić uwagę na te trzy cechy. Przede wszystkim musimy mieć spojrzenie czułości, z jaką Bóg, nasz Ojciec, patrzy na problemy dotykające społeczeństwo: przemoc, nierówności społeczne i ekonomiczne, polaryzację, korupcję i brak nadziei, zwłaszcza wśród młodych. Wzorem jest dla nas Maryja Panna, która matczyną czułością odzwierciedla głęboką miłość Boga, który przyjmuje wszystkich bez wyjątku. Coraz głębsze upodabnianie się do Dobrego Pasterza budzi w każdym kapłanie prawdziwe współczucie, zarówno dla powierzonych mu owiec, jak i dla tych, które się zagubiły. Współczucie. Czułość, współczucie; brakuje słowa, które z czułością i współczuciem kształtuje styl Boga — bliskość, współczucie i czułość. To jest styl Boga, a także styl kapłana, który walczy o to, by być wierny. I tylko wtedy, gdy pozwolimy, aby to On nas kształtował, pogłębia się nasza miłość pasterska, tak że nikt nie jest wykluczony z naszej troski i naszej modlitwy. Co więcej, nie pozwala nam to na zamknięcie się w domu lub w biurze, czy w rozrywkach, a zachęca nas do wychodzenia ku ludziom, a nie pozostawania w miejscu. Do nieulegania klerykalizmowi. Nie zapominajcie o tym, że klerykalizm jest wynaturzeniem.

Po drugie, musimy również mieć spojrzenie pojednania. Trudności społeczne, przez które przechodzimy, ogromne różnice i korupcja wymagają od nas spojrzenia, które uczyni nas zdolnymi do tkania różnych nici, które się przetarły lub zostały przecięte w wielobarwnej tilmie [rodzaj indiańskiego płaszcza] kultur tworzących społeczną i religijną tkankę waszego narodu, zwracając uwagę przede wszystkim na tych, którzy są odrzucani z powodu swoich rdzennych korzeni lub swojej szczególnej religijności ludowej. My, pasterze, jesteśmy wezwani do pomocy w odtwarzaniu pełnych szacunku i konstruktywnych relacji między osobami, grupami ludzi i kulturami wewnątrz społeczeństwa, proponując wszystkim, aby «pozwolili się pojednać Bogu» (por. 2 Kor 5, 20), do angażowania się w przywracanie sprawiedliwości.

I wreszcie, obecny czas pobudza nas do spojrzenia braterstwa. Wyzwania, przed którymi stoimy, są tak szerokie, że obejmują tkankę społeczną i zglobalizowaną rzeczywistość, połączoną przez sieci społecznościowe i środki komunikacji. Dlatego razem z Chrystusem, Sługą i Pasterzem, musimy mieć wizję całości i jedności, która pobudzi nas do tworzenia braterstwa, co pozwoliłoby nam uwydatnić punkty łączące i wzajemne oddziaływanie w łonie kultur i we wspólnocie kościelnej. Spojrzenie, które ułatwiłoby komunię i braterskie uczestnictwo; spojrzenie, które by zachęcało i prowadziło wiernych do poszanowania naszego wspólnego domu i budowania nowego świata, we współpracy ze wszystkimi ludźmi dobrej woli. Oczywiście, aby móc patrzeć w ten sposób, potrzebujemy światła wiary i mądrości kogoś, kto umie «zdjąć sandały», aby kontemplować tajemnicę Boga, i z tej perspektywy odczytywać znaki czasu. W tym celu niezbędne jest harmonijne łączenie w formacji stałej wymiaru akademickiego, duchowego, ludzkiego i duszpasterskiego. Wszystkie cztery tworzą harmonię. Jeśli ktoś odchodzi stąd z doktoratem, a studiował tylko jedną materię, stracił czas. «Nie, bo zrobi doktorat». «Zmarnowałeś czas i swoje serce». Dlatego zadaję sobie pytanie: «Jak zatem wygląda twój wymiar duchowy, twój wymiar ludzki, wspólnotowy i twój wymiar apostolski? Są to cztery wymiary, które zawsze oddziałują na siebie, a jeśli na siebie nie oddziałują, w najlepszym przypadku będziemy okaleczeni».

Jednocześnie musimy zdawać sobie sprawę z naszych osobistych i wspólnotowych braków, a także uświadomić sobie zaniedbania i uchybienia, które musimy naprawić w naszym życiu osobistym, wspólnotowym, w kolegium, we wspólnocie kapłańskiej, w diecezjach. Jesteśmy wezwani, aby nie lekceważyć światowych pokus, które mogą nas prowadzić do niewystarczającego poznania samego siebie, do autoreferencyjnych zachowań, do konsumpcjonizmu i do wielu form uchylania się od naszej odpowiedzialności.

Zawsze uderzało mnie, że [Henri] de Lubac kończy swoją książkę Medytacje o Kościele, ostatnie trzy strony, mówiąc o duchowej światowości. Bierze tekst dawnego benedyktyna, komentuje go i mówi mniej więcej tak: duchowa światowość, można powiedzieć światowość duszpasterska, duchowa, to znaczy duchowo-światowy sposób życia kapłana, zakonnika, siostry zakonnej, świeckiego, świeckiej, duchowa światowość jest najgorszym złem, jakie może przydarzyć się w Kościele. Dosłownie. To jeszcze gorsze niż czasy papieży żyjących w konkubinacie. Proponuję, byście jeszcze raz przeczytali te trzy strony na końcu książki. Proszę was, strzeżcie się światowości. To drzwi do zepsucia.

Drodzy bracia i siostry, gorąco was proszę, abyście, mając na uwadze to, że nie należy odwracać wzroku od Chrystusa, cierpiącego Sługi, nie ustawali w pogłębianiu korzeni wiary, które otrzymaliście w waszych Kościołach partykularnych, a które są owocem bogatego procesu inkulturacji Ewangelii. Jego wzorem jest Matka Boża z Guadalupe, której wizerunek czcicie w kaplicy kolegium. Przypomina nam Ona o preferencyjnej miłości Jej Syna, Jezusa, która uczyniła nas uczestnikami Jego kapłaństwa. Zwracajcie się z ufnością do Morenity, Matki Boga i naszej Matki, i proście Ją o to, czego potrzebujecie, wiedząc, że osłania nas Ona swoim cieniem i nas ochrania. Nie umkniecie Jej, gdyż Ona będzie na was czekała na innej drodze. Wie, jak to zrobić. Jest zawsze czujna. Prowadźcie dobre, uczciwe życie, życie grzeszników, którzy potrafią podnieść się na czas, potrafią poprosić o pomoc i którzy idą dalej naprzód, choćby poruszając się na wózku inwalidzkim. Teraz przydarzyło się to tobie.

Proszę Maryję Dziewicę — Morenitę — i św. Józefa, który jest wzorem uczestnictwa w tajemnicy odkupienia poprzez swoją pokorną i cichą służbę, a którego rok właśnie obchodzimy, aby opiekowali się całym duchowieństwem Meksyku i wspólnotą tego Papieskiego Kolegium Meksykańskiego. Niech Pan was błogosławi. I proszę, nie zapominajcie modlić się za mnie, potrzebuję tego, ponieważ ta praca wcale nie jest łatwa.