· Watykan ·

DOBRA NOWINA
III Niedziela Wielkanocna (Łk 24, 35-48)

Dotknąć Chrystusa

cq5dam.thumbnail.cropped.500.281.jpeg
16 kwietnia 2021

Uczniowie z Emaus opowiadają o swoim spotkaniu z Jezusem, a On staje pośród nich. Tak właśnie się dzieje — kiedy Kościół opowiada o Jezusie i Go wysławia, On się pojawia. Jednakże przybywa On zawsze w stylu, który może zaburzyć równowagę, ponieważ nie istnieją kategorie myślowe pozwalające zrozumieć zmartwychwstanie!

Jezus wobec strachu uczniów pokazuje, że jest realny i dostępny. Chrystus nie jest jakąś ideą, nie jest duchem, nie jest abstrakcyjny, tajemny, nienamacalny, ale ma ciało i kości. Uczniowie poznają Go za pomocą swoich zmysłów — widzą Go, dotykają, słuchają, jedzą z Nim. Wymiar intelektualny — zakłócony przez zmartwychwstanie — zostaje znów postawiony na swoim miejscu, ale nie jest lekceważony. Ojciec nie obdarzył nas inteligencją przez pomyłkę.

Zrozumienie jednak jest rezultatem, nie warunkiem wstępnym. Racjonalny odbiór stanowi część całości, a Jezus specjalnie się tym zajmuje: «Oświecił ich umysły, aby rozumieli». Trzeba rozumieć. Problem w tym, kiedy, w jaki sposób? Początkowo Jezus pozwala doświadczyć cieleśnie swojej obecności, i wtedy może otworzyć umysły uczniów.

Zazwyczaj zaczynamy od idei, aby do czegoś dojść, a bez bagażu przekonań nie robimy ani kroku. Jednak już w przymierzu z Księgi Wyjścia lud mówił coś interesującego — «Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy i będziemy posłuszni» (Wj 24, 7). Uczynić, a później zrozumieć.

Najpierw przez trzy lata podąża się za Chrystusem, doświadcza się Jego śmierci i zmartwychwstania, a później zaczyna się rozumieć. Jest mnóstwo chrześcijan, którzy bezskutecznie próbują zmartwychwstać w drodze dedukcji. Nie można służyć światu, mając głowę obciążoną schematami, ale przez akt naśladowania, który staje się wewnętrznym światłem.

Musimy na nowo przemyśleć chrześcijańskie wychowanie — przez długi czas zaczynaliśmy od dogmatów, aby osiągnąć chrześcijańskie życie, uzyskując rezultaty budzące wątpliwości. Kościół pierwszych wieków postępował jednak dokładnie odwrotnie. Być może powrócił czas na to, aby wychowywać następne pokolenia chrześcijan, rozpoczynając od pozwolenia im na dotykanie Chrystusa za pomocą konkretnych doświadczeń, aby później potrafiły myśleć tak jak Chrystus.

Ks. Fabio Rosini