· Watykan ·

Wywiad z Vandana Shiva

Człowiek stał się przestarzałą technologią

cq5dam.thumbnail.cropped.500.281.jpeg
23 grudnia 2020

Dziewięć nasion. Tyle było ich  na małym skrawku ziemi w Indiach. Dziewięć różnych nasion, które miejscowi rolnicy dobrze znają, ponieważ ich przodkowie z pokolenia na pokolenie dbali o to, aby nauczyli się, jak ich używać i jakie wydają owoce. Obserwując ten kawałek ziemi, Vandana Shiva jeszcze bardziej utwierdziła się w przekonaniu, że niszczenie różnorodności zasobów naturalnych w imię większych zysków i większej produktywności upraw stanowiło przywłaszczenie kulturowe. I atak na świat stworzony. W ten sposób narodził się Nav-danya (w języku hindi oznacza właśnie «dziewięć nasion»), ruch w obronie lokalnych rolników przed próbami narzucenia przez międzynarodowe koncerny jedynego i objętego patentem produktu. Vandana Shiva dorastała w środowisku dumnym z własnych korzeni, przesiąkniętym ideami Gandhiego (jej dom rodzinny był stale odwiedzany przez jego uczniów), stanowczo odrzucającym system kastowy. W środowisku, w którym oczywiście odrzuca się wszelką dyskryminację ze względu na płeć. Sama jako fizyk kwantowy, liderka wielu ruchów ekologicznych, aktywistka społeczna swoją własną historią pokazuje, że wartość człowieka trzeba mierzyć bez wątpienia według innych kryteriów. Vandana Shiva to jedna z najbardziej oczekiwanych osobowości wydarzenia «Ekonomia Franciszka». Mówi o «gospodarce obfitości» oraz o tym, jak wspierać rozwój, który zacznie się od dołu. Zaczynając oczywiście od przesłania religijnego i od tego, co wspólne jest każdej wierze —  troski o drugiego człowieka, o świat stworzony oraz o bogactwo jego różnorodności.

Z pewnością miała pani okazję przeczytać encyklikę «Laudato si’» Papieża Franciszka. Jakie zrobiła na pani wrażenie?

Nie tylko przeczytałam encyklikę Papieża Franciszka Laudato si’, ale uczestniczyłam też w spotkaniu w Watykanie na temat tego, jak przedefiniować gospodarkę i wyjść poza ekonomię obojętności. Kiedy czytałam Laudato si’, czułam się, jakbym czytała nasze starożytne teksty wedyjskie, zwłaszcza Atharvaveda, o naszym obowiązku szacunku dla Ziemi i wszystkich jej stworzeń.

Czego oczekuje pani od spotkania w Asyżu?

Spotkanie było zaplanowane na marzec, przed pandemią COVID-19, przed lockdownem. Ze względu na kryzys ekologiczny, problem nierówności społecznej i gospodarczej uważam, że to bardzo ważne wydarzenie. Również w marcu było jasne, że potrzebujemy gospodarki dawania i dzielenia się, na rzecz dobrobytu wszystkich stworzeń zamieszkujących nasz wspólny dom. Z powodu wirusa COVID-19 i wprowadzonego lockdownu «Ekonomia Franciszka» stała się imperatywem moralnym i ekologicznym dla ocalenia przetrwania i zapewnienia dobrobytu planety i ludzi. Bardzo się cieszę z możliwości uczestnictwa w tym wydarzeniu.

W jaki sposób religie przyczyniają się do odzyskania prawdziwego kontaktu ze stworzeniem? Czy odmienny sposób postrzegania pochodzenia i teologii świata stworzonego może być przeszkodą?

W swojej istocie wszystkie religie uczą nas, jak wspólnie dbać o stworzenie. Żadna religia nie mówi o niszczeniu ziemi czy pozwoleniu, aby nasz bliźni umierał z głodu. Opowieści o stworzeniu mogą się różnić, ale obowiązek wobec stworzenia jest taki sam. Religie koncentrują się na obowiązkach i jednoczą nas w naszym wspólnym człowieczeństwie. Polityka zbudowana na podziałach i przykazaniach tworzy kontrasty. Dla mnie nauczanie Isho Upanishad i Gandhiego ma ogromne znaczenie w zrozumieniu ekologicznych granic i ekologicznego dzielenia się darami Ziemi. Podsumowując nauczanie Isho Upanishad, Gandhi przypomina nam, że «ziemia dostarcza wystarczająco, aby zaspokoić potrzeby każdego człowieka, ale niewystarczająco, aby zaspokoić chciwość niektórych». Pierwsza mantra Isavasya Upanishad mówi: «Isavasyam idam sarvam yat kim ca jagatyam jagat, tena tyaktena bhunjitha, ma gridhah kasyasvid dhanam» (Isa 1) (Wszechświat i ziemia są przeniknięte boskością i są dobrem wszystkich stworzeń żyjących. Powinniśmy czerpać z darów ziemi na zasadzie rezygnacji, nie kierując się żądzą posiadania i wykorzystywania. Branie więcej niż nam się należy, aby zaspokoić nasze potrzeby, jest okradaniem innych gatunków, innych istot ludzkich i przyszłości). W świecie pełnym wzajemnych powiązań, w którym życie się odradza, eksploatowanie więcej niż nam się należy — naruszając ekologiczne granice odradzania — powoduje kryzys ekologiczny. A naruszanie etycznych granic sprawiedliwości powoduje niedostatek, biedę i głód w społeczeństwie. Gdy możni biorą więcej z darów ziemi poprzez narzucone przez nich modele konsumpcyjne i produkcję ekstraktywistyczną, pozostaje mniej dla innych. W świecie opartym na chciwości, na braniu bez dawania więcej znaczy mniej. «Więcej» dla bogatych, miliarderów, możnych, oznacza «mniej» dla Ziemi i jej mieszkańców.

Założyła pani, wiele lat temu, ruch Navdanya, mający na celu ochronę rodzimych nasion przed patentami międzynarodowych koncernów. Na jakim etapie jest ta «bitwa»?

Założyłam ruch Navdanya, ponieważ nie mogłam zaakceptować kłamstw międzynarodowych koncernów, zgodnie z którymi ziarno jest jak maszyna, którą wynalazły i w związku z tym mogą je opatentować. Według mnie, jest to naruszenie integralności świata stworzonego i jego żywych organizmów. GMO (Genetic Modified Organism) dla firm oznacza «God Move Over» (Boże, przesuń się). Teraz to my jesteśmy Stworzycielem. Teraz jesteśmy bogami. Dla mnie Navdanya to służba stworzeniu i powszechnym prawom rolników. Stworzyliśmy 150 wspólnotowych banków nasion, wpłynęłam na nasze prawo, które mówi, że rośliny, zwierzęta i nasiona nie są ludzkimi wynalazkami, w związku z czym nie podlegają opatentowaniu. Pomagałam przy tworzeniu przepisów, które uznają prawa rolników. Dzisiaj firmy biotechnologiczne i technologiczni miliarderzy chcą wprowadzić w życie rolnictwo cyfrowe i uprawy bez rolników. Chcą zastąpić prawdziwe jedzenie i chleb życia żywnością opatentowaną w laboratorium. Bieda, głód i choroby przewlekłe są konsekwencją chciwości firm, które wprowadzają trucizny i substancje chemiczne, aby przetwarzać żywność. Teraz próbuje się tworzyć sztuczną, fałszywą żywność w laboratoriach i patentować każdy krok tego procesu, co przyczynia się do podejmowania nowych działań wydobywczych i kolejnego kryzysu sanitarnego i żywnościowego. Każdy krok ku coraz większemu wydobyciu, ku utrudnianiu procedur, ku manipulacji, ku koncentracji powoduje większe zapotrzebowanie na zasoby ziemi i pozbawia sprawiedliwego podziału inne gatunki i inne osoby. W tym momencie wspólnoty Navdanya stoją przed ogromnym wyzwaniem związanym z ochroną ich suwerenności żywnościowej, suwerenności wiedzy, suwerenności gospodarczej. Musimy tworzyć teraz wspólnotowe banki nasion, aby chronić nasiona życia, pokarm dla życia, źródła utrzymania na obszarach wiejskich i świętość pożywienia.

W jaki sposób można przekonać międzynarodowe koncerny do porzucenia logiki zysku?

Chciwość i władza sprawiają, że miliarderzy, którzy nadzorują wielkie przedsiębiorstwa, stają się ślepi i głusi. Nie wydaje mi się, żebyśmy musieli ich przekonywać. Musimy być przekonani jako jednostki i jako wspólnota o konieczności podjęcia działań, aby obdarzać miłością i chronić ziemię, aby mieć współczucie dla wszystkich stworzeń, aby się dzielić. Znalezienie alternatyw, które opierają się na dawaniu i dzieleniu się, tworzy wspólny dobrobyt i uwalnia nas od kontroli wielkich przedsiębiorstw.

Jest pani optymistką?

Jestem optymistką, ponieważ każdego dnia ratuję i sieję nasiona nadziei, nasiona odporności.

W niektórych przypadkach technologia wydaje się umożliwiać uprawę krajom najbiedniejszym i o niekorzystnych warunkach, a tym samym zmniejszać panujące w nich ubóstwo. Czy według pani w tym przypadku dobrze jest odwołać się do technologii, czy lepiej posłuchać ziemi, kiedy mówi nam, że dane miejsce nie jest przeznaczone, zgodnie z naturą, do uprawy?

W ciągu czterech ostatnich dekad badałam technologie narzucane w krajach takich jak mój, uzasadniając to tym, że mogłyby one doprowadzić do wzrostu oraz wyeliminować głód i biedę. Opracowałam książkę na temat «zielonej rewolucji», która stworzyła nowe rynki dla producentów nawozów, zniszczyła glebę, wodę i przyczyniła się do zmian klimatycznych, pozostawiając rolników tonących w długach. GMO wprowadzono, opierając się na tych samych argumentach. Pozostawiły one za sobą długi i samobójstwa, i nawet jeśli zostały sprzedane jako cudowne technologie przeciwpasożytnicze, nie sprawdziły się w zakresie zwalczania szkodników. Z powodu zatrucia pestycydami zmarły setki rolników… Technologia oznacza narzędzia. Narzędzia powinny być poddane ocenie i wybierane odpowiedzialnie. Narzędzia są środkami mającymi na celu poprawę dobrobytu zgodnie z prawami ekologii. Wielcy potentaci technologiczni próbują uczynić z narzędzi, dzięki którym osiągają dodatkowe zyski, zdobywając nasze dane i patentując wszystko, co możliwe — nasze nasiona, naszą żywność, nasze informacje —  nową religię. Z narzędzi i technologii uczyniono cel, a ludzkość i ziemię zredukowano do środków. Istoty ludzkie określane są jako «nierozwinięta technologia», która wymaga aktualizacji, żeby nie stać się dodatkiem do maszyn. Prawdziwe, pożywne jedzenie zostało zdefiniowane jako «nierozwinięta technologia», którą należy zaktualizować poprzez jedzenie laboratoryjne, sztuczną żywność. Musimy odłożyć narzędzia i technologie na ich właściwe miejsce, jako środki do osiągania wyższych celów.

Co myśli pani na temat różnych ruchów w obronie środowiska, które powstały w tych latach w Europie (na przykład ruch młodych Fridays for Future)?

Każdy ruch jest mile widziany. Moje wysiłki miały zawsze na celu łączenie różnych religii, klas, rodzajów, ras w celu odnalezienia naszego wspólnego człowieczeństwa, kiedy musimy stawiać czoło niesprawiedliwościom. Ochrona ziemi jest obowiązkiem każdego. Ekonomia ochrony będzie troszczyć się o ziemię i o przyszłe pokolenia.

Jaką rolę mają kobiety w transformacji ekologicznej?

Jako fizyk kwantowy mam swoją rolę. Nie popieram esencjalizmu. Życiowe doświadczenia pokazały mi, że rolę kobiety ograniczono do troski o rodzinę i wspólnotę. Pomoc nie jest traktowana jako praca, lekceważy się ją i umniejsza. Ale czy będzie to pandemia, czy wezwanie do odrodzenia ziemi, do zatroszczenia się o wspólnotę, która zmaga się z głodem, bezrobociem i biedą, to doświadczenie i całkowite oddanie się kobiet trosce o innych przeprowadzą transformację ekologiczną. Każdy ruch ekologiczny, do którego należałam, był kierowany przez kobiety. Kobiety nigdy nie zapominają, jak należy otaczać troską. Mogą nauczyć każdego, jaką wartość ma wsparcie, miłość i współczucie.

Marco Bellizi