· Watykan ·

Papież Jan Paweł II

Podczas audiencji dla Solidarności w Watykanie, 15 stycznia 1981 r.

Święty, Obywatel Świata, Polak, Człowiek

27 maja 2020

«Ktoś długo pochylał się nade mną / Cień nie ciążył na krawędziach brwi. / Jakby światło pełne zieleni, / jakby zieleń, lecz bez odcieni, / Zieleń niewysłowiona, oparta na kroplach krwi.

To nachylenie dobre, pełne chłodu zarazem i żaru, / Które się we mnie osuwa, a pozostaje nade mną, / Chociaż przemija opodal — lecz wtedy staje się wiarą i pełnią.

To nachylenie dobre, pełne chłodu zarazem i żaru, / Taka milcząca wzajemność.

Zamknięty w takim uścisku — jakby muśnięcie po twarzy, / Po którym zapada zdziwienie i cisza, cisza bez słowa, / Która nic nie pojmuje, niczego nie równoważy — /W tej ciszy unoszę nad sobą nachylenie Boga»

Wspólna droga, wspólna historia, wspólne nadzieje, wspólne marzenia, wspólne działania i jeden cel — dobro człowieka. I nasz los, los Polski, tak bliskiej naszemu sercu, a przez pryzmat tej bliskości los świata, zmieniającego się pod wpływem ludzi, lecz nie zawsze dla dobra ludzi. Zmieniać oblicze ziemi, tej ziemi, oddawać ją, szanować, kochać, z wiarą, nadzieją i miłością. Dał nam słowo, a my je przełożyliśmy na zwycięstwo.

Wiara i solidarność razem czynią cuda. Komunizm kierował się prostą filozofią: nie pozwolić ludziom na to, by się połączyli, by się zorganizowali we wspólnej idei i pokojowej walce. Cały świat mówił nam: przestańcie robić głupoty, w kraju kontroluje was krok po kroku 200 tysięcy sowieckich żołnierzy, wokół Polski jest ich ponad milion, są silosy broni nuklearnej. Ruchy wolnościowe nie miały szansy z komunizmem, ale wtedy pojawił się Jan Paweł II. Wybór Polaka na Papieża i jego pierwsza pielgrzymka do Polski w 1979 r. zmieniły bieg wydarzeń, nagle zobaczyliśmy, ilu nas jest i że wszystko jest możliwe. To przebudzenie popchnęło naród polski do tego, że pozwolił się prowadzić przez małe organizacje opozycyjne, które zmieniły się, łącząc w potężny ruch Solidarności. Bez niego nigdy nie zdołalibyśmy się zorganizować, nie wygralibyśmy.

Dzięki Ojcu Świętemu powstaliśmy z wiarą i moralnością, pozostaliśmy wierni idei pokojowej walki. Bardzo wiele zawdzięczamy Papieżowi. Co by było, gdyby kard. Wojtyła nie został Papieżem? Musielibyśmy walczyć znacznie, znacznie dłużej. Pewnego dnia komunizm i tak by upadł, ale mogłoby to się zakończyć rozlewem krwi.

Jan Paweł II przyczynił się do obalenia Muru Berlińskiego oraz rozbicia całego układu. Papież nakłonił społeczeństwo, aby protestowało, ale też by robiło to w sposób mądry, pokojowy i uczciwy. Stawał zawsze w obronie ubogich, uciśnionych, występował z wielką siłą i przekonaniem przeciwko konfliktom zbrojnym, wojnom, niesprawiedliwości, zniewoleniu narodów, jak i pojedynczego człowieka. Każdy był dla niego ważny i jedyny.

Spotykałem się z Ojcem Świętym wielokrotnie, zawsze były to spotkania pełne wzruszeń, emocji, ale i rzeczowej dyskusji, a przyznam też szczerze, że rozumieliśmy się bez słów, i to, czego innym nie udawało się uzgodnić przez tygodnie, nam się udawało ustalić w niezmiernie krótkim czasie, w pełni zrozumienia, akceptacji i zadowolenia dla obydwu stron.

Jestem przekonany, że Duch Święty kierował i kieruje poczynaniami Kościoła i ludzi, które pozwalają dokonywać rzeczy, które wydają się niewykonalne, zmieniać granice, zmieniać ludzi, zmieniać oblicze naszej ziemi, tej ziemi.

Jan Paweł II to postać absolutnie wyjątkowa, która na zawsze pozostanie w moim sercu.

Lech Wałęsa