· Watykan ·

Ambasadorzy Kościoła misyjnego

cq5dam.thumbnail.cropped.500.281.jpeg

18 marca 2020

Decyzja Papieża o tym, by do curriculum formacyjnego pracowników dyplomatycznych w służbie nuncjatur włączyć rok, który powinni spędzić na terenach misyjnych, zapadła parę miesięcy po zapowiedzi samego Franciszka — wyrażonej w przemówieniu na zakończenie Synodu poświęconego Amazonii. Ta zapowiedź teraz staje się rzeczywistością dla nowych słuchaczy Papieskiej Akademii Kościelnej w roku akademickim 2020/2021.

Warto zwrócić uwagę przede wszystkim na kontekst, w jakim ten projekt został po raz pierwszy podany do wiadomości — potrzeba wysyłania kapłanów na misje i trudności w znajdowaniu kandydatów wyrażających gotowość. Papież przytoczył negatywną odpowiedź, którą się niekiedy słyszy: «Nie, nie nadaję się do tego». «Otóż — skomentował Papież — trzeba to zreformować… Młodzi duchowni mają bardzo wielkie powołanie i trzeba kształtować w nich gorliwość apostolską, aby udawali się na tereny graniczne». Zaraz po tym Franciszek mówi także o przyszłych dyplomatach, wspominając o pewnej «sugestii», którą mu podsunięto: «W ramach służby dyplomatycznej Stolicy Apostolskiej młodzi kapłani winni spędzić co najmniej rok na terenach misyjnych, jednak nie dla odbycia stażu w nuncjaturze, jak to się praktykuje teraz, który jest bardzo przydatny, lecz po prostu służąc biskupowi na terenach misyjnych».

Teraz to się konkretyzuje, a na zakończenie swojego listu do prezesa Akademii Papież zaznacza: «Doświadczenie misyjne, które pragnie się promować, okaże się przydatne nie tylko dla młodych studentów Akademii, ale także dla poszczególnych Kościołów, z którymi będą oni współpracować, i — mam taką nadzieję — wzbudzi u innych kapłanów Kościoła powszechnego pragnienie okazania gotowości do pełnienia przez pewien czas posługi misyjnej poza własną diecezją». Praca przyszłych nuncjuszy apostolskich posłuży zatem za przykład, aby inni kapłani przyjmowali zaproszenie do spędzenia pewnego czasu na misji.

Nie ulega wątpliwości, że ta decyzja, teraz wyrażona formalnie przez Następcę św. Piotra, stanowi naprawdę znaczącą zmianę w toku studiów dla tych, którzy będą pełnić posługę w nuncjaturach i, w wielu przypadkach, będą przeznaczeni do tego, by w wieku względnie młodym zostać biskupami. Częścią fundamentalną curriculum kształcenia staje się teraz ten rok przeznaczony na posługę misyjną w terenie, poza domowym ogrodem, parając się pracą duszpasterską w Kościołach granicznych. Rok odmiany, trudu, nowych doświadczeń, który pozwoli na lepsze i głębsze zrozumienie rzeczywistości Kościoła, jego problemów i trudności, a także jego nadziei i napawającego otuchą piękna jego codzienności. Rok, który pozwoli samym słuchaczom Akademii, ich przełożonym i biskupom rodzimych diecezji lepiej rozeznać poszczególne powołania. Rok, który być może także odwiedzie niektórych od podjęcia tej służby. Z pewnością będzie to doświadczenie, którego celem jest zmiana spojrzenia i perspektywy u tych, którzy pewnego dnia zostaną powołani do reprezentowania Papieża w różnych krajach, przez co podkreśli się znaczenie Kościołów lokalnych w pomaganiu Papieżowi poprzez posyłanie na jego służbę kapłanów dobrych i zdolnych.

Po raz kolejny zatem Franciszek przypomina nam, że cały Kościół — ze służbą dyplomatyczną włącznie — albo jest misyjny, albo go nie ma: «Kościół albo jest wychodzący, albo nie jest Kościołem. Albo głosi, albo nie jest Kościołem. Jeżeli Kościół nie wychodzi, ulega zepsuciu, wynaturza się. Staje się czymś innym», jak stwierdził Papież w cennej książce-wywiadzie z Giannim Valente Senza di Lui non possiamo far nulla (Bez Niego nic nie możemy uczynić). Misja, dodał jeszcze Papież w tym niedawno opublikowanym tekście, który zasługuje na dobrą recepcję i rozpowszechnianie, «nie jest dobrze przetestowanym projektem przedsiębiorstwa. Nie jest też spektaklem, zorganizowanym po to, żeby policzyć, jak wielu ludzi w nim uczestniczy dzięki naszym propagandom. Duch Święty działa tak jak chce, kiedy chce i gdzie chce». A «tajemnicza owocność misji nie zależy od naszych intencji, od naszych metod, naszych zapałów i naszych inicjatyw, ale kryje się właśnie w tym zawrocie głowy — zawrocie, jakiego się doznaje wobec słów Jezusa, kiedy mówi: beze Mnie nic nie możecie uczynić».

Andrea Tornielli