7 września

Ignacy Loyola jako przykład

 Ignacy Loyola jako przykład  POL-010
31 października 2022

Drodzy Bracia i Siostry, dzień dobry!

Kontynuujemy nasze rozważania na temat rozeznania — w tym okresie w każdą środę będziemy mówić o rozeznaniu duchowym — a może nam w tym pomóc odniesienie się do konkretnego świadectwa.

Jednego z najbardziej pouczających przykładów dostarcza nam św. Ignacy Loyola, przez decydujący epizod z jego życia. Ignacy przebywa w domu jako rekonwalescent po tym, jak został zraniony w nogę podczas bitwy. Żeby zabić nudę, prosi o coś do czytania. Lubił opowieści rycerskie, lecz niestety, w domu były tylko żywoty świętych. Trochę niechętnie godzi się, a w trakcie lektury zaczyna odkrywać inny świat, który go podbija i zdaje się konkurować ze światem rycerzy. Fascynują go postaci św. Franciszka i św. Dominika i czuje pragnienie naśladowania ich. Lecz również świat rycerski nadal budzi w nim fascynację. Tak więc nurtują w nim na przemian myśli o rycerstwie i myśli o świętych, które wydają się równoważne.

Ignacy jednak zaczyna także zauważać różnice. W swojej Autobiografii — w trzeciej osobie — pisze: «Kiedy myślał o rzeczach światowych — i o sprawach rycerskich, ma się rozumieć — doznawał w tym wielkiej przyjemności, a kiedy znużony porzucał te myśli, czuł się oschły i niezadowolony. Kiedy znów myślał o odbyciu boso pielgrzymki do Jerozolimy lub o tym, żeby odżywiać się samymi tylko jarzynami i oddawać się innym surowościom, jakie widział u świętych, nie tylko odczuwał pociechę, kiedy trwał w tych myślach, ale nawet po ich ustąpieniu pozostawał zadowolony i radosny» (n. 8); pozostawiały w nim ślad radości.

W tym doświadczeniu możemy dostrzec przede wszystkim dwa aspekty. Pierwszy to czas — a mianowicie, myśli o świecie początkowo są pociągające, ale później tracą blask i pozostawiają pustkę, niezadowolenie, pozostawiają cię takim, czymś pustym. Myśli o Bogu przeciwnie, najpierw budzą pewien opór: «Nie będę czytał tych nudnych rzeczy o świętych», jednak kiedy się je zaakceptuje, przynoszą nieznany wcześniej, długotrwały pokój.

A oto drugi aspekt — cel myśli. Na początku sytuacja nie wydaje się taka oczywista. Następuje rozwój rozeznania — na przykład, pojmujemy, co jest dla nas dobre, nie w sposób abstrakcyjny, ogólny, ale w trakcie naszego życia. W zasadach dotyczących rozeznania, będących owocem tego podstawowego doświadczenia, Ignacy umieszcza ważną przesłankę, która pomaga zrozumieć ten proces: «Ludziom, którzy z jednego grzechu ciężkiego wpadają w drugi grzech ciężki, nieprzyjaciel zazwyczaj ukazuje pozorne przyjemności, sprawia, że sobie wyobrażają radości i przyjemności zmysłowe, żeby ich bardziej utrwalić i umocnić w ich wadach i grzechach. W tych samych osobach duch dobry działa w przeciwny sposób, kłując i gryząc ich sumienie zgodnie z naturalną zdolnością ich rozumu do poprawnego sądu» (Ćwiczenia duchowne, 314, przekł. Jan Ożóg sj ). Ale to nie jest dobre.

Istnieje historia poprzedzająca osobę, która rozeznaje, historia, którą trzeba poznać, dlatego że rozeznanie nie jest czymś w rodzaju wyroczni czy jakimś fatalizmem, albo wytworem z laboratorium, jakby losowym wyborem jednej z dwóch możliwości. Ważne pytania pojawiają się, kiedy w życiu przebyliśmy już pewien odcinek drogi, i właśnie do tej drogi powinniśmy wracać, żeby zrozumieć, czego szukamy. Jeśli w życiu przejdzie się pewną drogę, wtedy: «Ale dlaczego idę w tym kierunku, czego szukam?», i wtedy dokonuje się rozeznania. Kiedy Ignacy przebywał ranny w ojcowskim domu, wcale nie myślał o Bogu czy o tym, jak zreformować swoje życie, nie. Po raz pierwszy doświadcza on Boga, gdy słucha swojego serca, które pokazuje mu ciekawe odwrócenie — rzeczy na pierwszy rzut oka atrakcyjne rozczarowują go, natomiast w innych, mniej pociągających, znajduje pokój, który trwa. My również tego doświadczamy, często zaczynamy o czymś myśleć i na tym się skupiamy, a potem jesteśmy rozczarowani. Natomiast robimy jakiś miłosierny uczynek, robimy coś dobrego i odczuwamy pewną szczęśliwość, przychodzi ci dobra myśl i ogarnia cię szczęście, coś radosnego, to jest całkowicie nasze doświadczenie. On, Ignacy, przeżywa pierwsze doświadczenie Boga, kiedy słucha swojego serca, które mu pokazuje ciekawe odwrócenie perspektywy. Tego właśnie powinniśmy się nauczyć — wsłuchiwania się we własne serce; żeby się dowiedzieć, co się dzieje, jaką decyzję podjąć, wyrobić sobie pogląd na daną sytuację, trzeba słuchać swojego serca. My słuchamy telewizji, radia, telefonu komórkowego, jesteśmy mistrzami słuchania, ale pytam cię: czy umiesz słuchać swojego serca? Czy zatrzymujesz się, żeby się zastanowić: «A w jakim stanie jest moje serce? Czy jest zadowolone, czy jest smutne, czegoś szuka?» Żeby podejmować wspaniałe decyzje, trzeba wsłuchiwać się w swoje serce.

Dlatego Ignacy sugeruje, żeby czytać żywoty świętych, gdyż pokazują one w narracyjny i zrozumiały sposób styl Boga w życiu osób nie różniących się wiele od nas, bowiem święci byli ludźmi z krwi i kości tak jak my. Ich czyny przemawiają do naszych i pomagają nam zrozumieć ich znaczenie.

W owym słynnym epizodzie dotyczącym dwóch odczuć, jakich doświadczał Ignacy — jedno, kiedy czytał historie o rycerzach, a drugie, kiedy czytał żywoty świętych — możemy rozpoznać inny ważny aspekt rozeznania, o którym wspomnieliśmy już poprzednim razem. Istnieje pozorna przypadkowość w wydarzeniach z życia — wydaje się, jakby wszystko wynikało z pewnego banalnego niefortunnego zbiegu okoliczności — nie było książek o rycerzach, a tylko żywoty świętych. Przeszkody, w której jednak zawiera się możliwość przełomu. Ignacy dopiero po jakimś czasie to zauważy, a wtedy poświęci temu całą swoją uwagę. Posłuchajcie dobrze — Bóg działa poprzez wydarzenia nie do przewidzenia, owo przypadkiem; ale przydarzyło mi się to przez przypadek, przypadkiem spotkałem tę osobę, przypadkiem obejrzałem ten film, nie było to zaplanowane, ale Bóg działa poprzez wydarzenia nieplanowane, a także przez przeszkody: «Zamierzałem pójść na spacer, a miałem problem ze stopami, nie mogę…». Przeszkoda — co mówi ci Bóg? Co przez to mówi ci życie? Widzieliśmy to również we fragmencie Ewangelii Mateusza — człowiek, który orze pole, przypadkiem natrafia na zakopany skarb. Jest to sytuacja zupełnie nieoczekiwana. Ale ważne jest to, że uznaje to za łut szczęścia w jego życiu i w konsekwencji podejmuje decyzję — sprzedaje wszystko i kupuje to pole (por. 13, 44). Oto moja rada — uważajcie na rzeczy nieoczekiwane. Ktoś mówi: «ale to przez przypadek, nie spodziewałem się tego». W tym przemawia do ciebie życie, przemawia do ciebie Pan czy przemawia do ciebie diabeł? Ktoś. A jest pewna rzecz, którą trzeba rozeznać — jak reaguję na rzeczy niespodziewane. Siedziałem spokojnie w domu, a tu «puk, puk», przychodzi teściowa, i jak ty reagujesz na teściową? Czy jest to miłość, czy w głębi jest coś innego? I rozeznajesz. Pracowałem spokojnie w biurze, a przychodzi kolega i mówi mi, że potrzebuje pieniędzy — a jak ty zareagowałeś? Trzeba zobaczyć, co się dzieje, kiedy przeżywamy coś nieoczekiwanego, a wtedy uczymy się poznawać, jak zachowuje się nasze serce.

Rozeznanie jest pomocne w rozpoznaniu sygnałów, przez które Pan pozwala się spotkać w sytuacjach nieprzewidzianych, nawet nieprzyjemnych, jaką była dla Ignacego rana w nodze. Z nich może się zrodzić spotkanie, które na zawsze zmienia życie, jak w przypadku Ignacego. Może zrodzić się coś, co ci pozwala doskonalić się w drodze albo pogorszyć, nie wiem, ale trzeba być uwrażliwionym, a najpiękniejszym motywem przewodnim są rzeczy nieoczekiwane: «jak się zachowuję wobec nich?». Oby Pan pomógł nam wsłuchiwać się w nasze serce i zobaczyć, kiedy to On działa, a kiedy to nie On, i jest to coś innego.

Do Polaków:

Pozdrawiam serdecznie wszystkich Polaków. W dzisiejszej katechezie wspomniałem o św. Ignacym Loyoli i o tym, jak lektura żywotów świętych doprowadziła go do nawrócenia i nauczyła duchowego rozeznawania. Dlatego zachęcam również i was, abyście poznawali żywoty świętych waszego narodu i w ten sposób mogli rozpoznać, jak Pan Bóg prowadził was w przeszłości i czego oczekuje od was dzisiaj. Z serca wszystkim błogosławię.

Apel

Jutro będziemy obchodzić święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Maryja doświadczyła czułości Boga jako córka, pełna łaski, żeby później obdarzać tą czułością jako matka, poprzez zjednoczenie z misją Syna, Jezusa.

W związku z tym pragnę dziś wyrazić bliskość wszystkim matkom. W szczególności matkom, które mają dzieci cierpiące — dzieci chore, dzieci zepchnięte na margines, dzieci w więzieniu. Szczególna modlitwa w intencji mam młodych więźniów — żeby nie zabrakło nadziei. Niestety, w więzieniach bardzo wiele osób odbiera sobie życie, niekiedy również młodych. Miłość matki może uchronić przed tym niebezpieczeństwem. Oby Matka Boża pocieszyła wszystkie matki, przygnębione z powodu cierpienia dzieci.