Globalne zagrożenia wymagają nowej solidarności

cq5dam.thumbnail.cropped.500.281.jpeg

Wywiad z Antoniem Guterresem, sekretarzem generalnym ONZ

15 lipca 2020

«Pandemia musi stać się dzwonkiem alarmowym. Śmiertelne zagrożenia globalne wymagają nowej jedności i solidarności» — mówi sekretarz Organizacji Narodów Zjednoczonych Antonio Guterres w wywiadzie udzielonym mediom watykańskim.

Niedawno zaapelował pan o pokój na świecie dotkniętym pandemią. To kolejna inicjatywa zgodna z tym, co głosi Papież Franciszek — z którym spotkał się pan pod koniec ubiegłego roku w Watykanie, nagrywając wspólnie z nim przesłanie video — i który nieustannie nawołuje do przerwania wszystkich wojen. Powiedział pan: furia wirusa ukazuje szaleństwo wojny. Dlaczego, według pana, tak trudno jest dotrzeć z tym przesłaniem do różnych stron?

Przede wszystkim chciałbym raz jeszcze wyrazić głęboką wdzięczność Papieżowi Franciszkowi za poparcie  mojego apelu o globalne zawieszenie broni i dla  pracy onz. Jego zaangażowanie w skali globalnej, jego współczucie i nawoływanie do jedności potwierdzają główne wartości, którymi kierujemy się w  naszej pracy: są nimi łagodzenie ludzkiego cierpienia i promocja godności człowieka. Kiedy apelowałem o zawieszenie broni, moje przesłanie do stron konfliktów na całym świecie było proste: działania zbrojne muszą ustać, abyśmy mogli skoncentrować się na naszym wspólnym wrogu — wirusie covid-19. Do chwili obecnej nasz apel otrzymał poparcie  rządów 115 państw,  organizacji regionalnych,  ponad 200 ugrupowań społeczeństwa obywatelskiego, a także  innych przywódców religijnych. 16 grup zbrojnych zobowiązało się do zaprzestania aktów przemocy. Ponadto miliony osób podpisały  online apel o wsparcie. Ale w dalszym ciągu panuje duża nieufność i trudno jest zamienić te zobowiązania w czyny, które zmieniłyby życie ludzi dotkniętych skutkami konfliktów. Moi przedstawiciele i wysłannicy specjalni pracują niestrudzenie na całym świecie — ja też, w razie potrzeby, angażuję się w to bezpośrednio — nad tym, by wyrażone intencje zamieniły się w konkretne zawieszenie broni. Nieustannie nawołuję strony konfliktów oraz wszystkich tych, którzy mogą na nie wpłynąć, aby stawiały na pierwszym miejscu zdrowie i bezpieczeństwo ludzi. Chciałbym jeszcze przypomnieć  inny mój apel w sprawie, która jest dla mnie bardzo istotna: chodzi o pokój w rodzinach. Na całym świecie, w miarę jak szerzy się pandemia, narasta także niepokojąco przemoc wobec kobiet i dziewcząt. Zaapelowałem do rządów, do społeczeństwa obywatelskiego i do wszystkich na świecie, którzy mogą dopomóc w tej sprawie, o mobilizację na rzecz zapewnienia lepszej ochrony kobietom. Zwróciłem się również do przywódców religijnych wszystkich wyznań o to, by jednoznacznie potępiali każdy akt przemocy wobec kobiet i dziewcząt i by umacniali  podstawowe zasady równości.

Kilka miesięcy temu, na długo przed wybuchem pandemii, mówił pan o tym, że strach jest towarem, który się najłatwiej sprzedaje. A właśnie teraz, w tych tygodniach, jest ryzyko, że ten problem się nasili. Jak można, według pana,  opanować, zwłaszcza w tym trudnym okresie, szerzące się wśród ludzi uczucie strachu?

Pandemia covid-19 jest globalnym zagrożeniem nie tylko dla zdrowia. W ostatnich tygodniach nastąpił gwałtowny wzrost teorii spiskowych i przejawów ksenofobii. Były przypadki ataków pod adresem dziennikarzy, pracowników służby zdrowia i obrońców praw człowieka tylko dlatego, że  wykonywali swoją pracę. Od początku tego kryzysu nawołuję państwa i społeczeństwa do solidarności. Nasza odpowiedź musi opierać się na poszanowaniu praw człowieka i promowaniu ludzkiej godności. Zachęcałem także placówki oświatowe, by skoncentrowały się na alfabetyzacji cyfrowej; apelowałem do mediów, zwłaszcza do portali  społecznościowych o to, by włożyły znacznie więcej wysiłku w sygnalizowanie i eliminowanie treści rasistowskich, mizoginicznych i w inny sposób szkodliwych, zgodnie z międzynarodowymi przepisami w zakresie praw człowieka. Przywódcy religijni odgrywają kluczową rolę w promowaniu wzajemnego szacunku w swoich wspólnotach, ale i poza nimi. Ich pozycja daje im optymalną możliwość piętnowania błędnych i szkodliwych komunikatów oraz zachęcania wszystkich wspólnot do niestosowania przemocy, odrzucania ksenofobii, rasizmu i wszelkich form nietolerancji.

Do narastania strachu przyczyniają się na pewno fałszywe informacje, fake news — niedawno poruszył pan problem ich rozprzestrzeniania na coraz większą skalę. Jak zwalczać dezinformację, pamiętając jednak, by w imię tej walki nie naruszać podstawowych praw i swobód?

Ludzie na świecie chcą wiedzieć, co robić i gdzie się zwrócić po radę. Tymczasem są zmuszeni radzić sobie z epidemią dezinformacji, która w najgorszym wypadku może zagrażać życiu. Jestem pełen uznania dla dziennikarzy i dla wszystkich tych, którzy weryfikują informacje w gąszczu wprowadzających w błąd historii i postów publikowanych w mediach społecznościowych. Chcąc wesprzeć ich trud, podjąłem inicjatywę pod hasłem «Verified» — jako reakcję onz na ogłaszane komunikaty — której celem jest dostarczanie ludziom informacji rzetelnych i opartych na faktach, a także zachęcanie do podejmowania właściwych rozwiązań i do solidarności w czasie wychodzenia z kryzysu. Także przywódcy religijni mają tu swoją rolę, bo korzystając ze swoich sieci i swoich umiejętności komunikacji mogą wspierać rządy w propagowaniu zasad zdrowia publicznego zalecanych przez Światową Organizację Zdrowia — jak zachowywanie dystansu fizycznego czy prawidłowa higiena — i dementować fałszywe informacje i pogłoski.

Wśród bezpodstawnych informacji, docierających codziennie do opinii publicznej, pojawia się w tych dniach wiele uwag krytycznych pod adresem agencji onz, w tym Światowej Organizacji Zdrowia (who). Co pan o tym sądzi?

Kiedy opłakujemy ofiary wirusa, dręczy nas myśl, że tych ofiar będzie jeszcze wiele, zwłaszcza na obszarach gorzej przygotowanych do walki z pandemią. Sięganie do przeszłości, by zobaczyć, jak pandemia się rozwijała i jak reagowała na to społeczność międzynarodowa, będzie miało fundamentalne znaczenie. Ale w tej chwili dla Światowej Organizacji Zdrowia i całego onz trwa wyścig z czasem, żeby ratować życie ludzi. Martwi mnie szczególnie niedostateczny poziom solidarności z krajami rozwijającymi się, zarówno w dostarczaniu im tego, co jest konieczne do zwalczania koronawirusa, jak i w przeciwdziałaniu dramatycznym skutkom gospodarczym i społecznym dla ludzi biednych na całym świecie. Światowa Organizacja Zdrowia i cały onz są w pełni zmobilizowane do ratowania ludzkiego życia, zapobiegania ubóstwu, łagodzenia cierpień i planowania działań pokryzysowych. Określiliśmy plan globalnej pomocy humanitarnej na 7,6 miliardów dolarów na rzecz najsłabszych populacji, w tym uchodźców i przesiedleńców. Do chwili obecnej darczyńcy przekazali nam prawie miliard dolarów, a ja w dalszym ciągu pracuję nad tym, by zapewnić środki na pełne sfinansowanie planu. Nasze zespoły pracują w różnych krajach w koordynacji z ich rządami, by pozyskiwać fundusze, wspomagać resorty zdrowia w przygotowaniach do wdrażania działań gospodarczych i społecznych, obejmujących bezpieczeństwo żywnościowe, szkolnictwo, mieszkalnictwo, transfer waluty i wiele innych. onz udostępnił krajom rozwijającym się swoje sieci dystrybucyjne, umożliwiając dostawy zestawów do testowania, respiratorów i maseczek, które dotarły już do ponad stu krajów. Zorganizowaliśmy loty solidarności przewożące towary i ludzi do dziesiątków krajów Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej. Od samego początku staram się uruchamiać kompetencje, którymi dysponuje onz, aby sporządzać raporty i szczegółowe informacje na temat wprowadzanych polityk, mając na celu dostarczanie analiz i porad dla skutecznego i skoordynowanego działania ze strony wspólnoty międzynarodowej, które są publikowane m.in. na naszej stronie www.un.org/en/coronavirus/un-secretary-general.

Żyjemy w czasach, w których mnożą się ataki na działania wielostronne. Czy nie sądzi pan, że należałoby wzmocnić zaufanie do instytucji międzynarodowych? I w jaki sposób można to zrobić?

Współpraca i wkład wszystkich państw — także najsilniejszych — mają zasadnicze znaczenie nie tylko w walce z covid-19, ale także w podejmowaniu stających przed nami wyzwań w zakresie utrzymania pokoju i bezpieczeństwa. Mają one zasadnicze znaczenie również dla tworzenia warunków sprzyjających wychodzeniu z kryzysu w krajach rozwiniętych i rozwijających się. Wirus pokazał nam naszą globalną słabość. Ta słabość nie ogranicza się do naszych systemów opieki zdrowotnej. Dotyczy wszystkich dziedzin funkcjonowania naszego świata i naszych instytucji. O słabości wysiłków podejmowanych w skali globalnej świadczy to, że nie potrafiliśmy rozwiązać problemów związanych z kryzysem klimatycznym, że coraz bardziej rośnie ryzyko proliferacji broni jądrowej, że nie jesteśmy w stanie wspólnie wypracować lepszych regulacji dla sieci web. Pandemia musi być dzwonkiem alarmowym. Śmiertelne zagrożenia globalne wymagają nowej jedności i solidarności.

Wyraził pan publicznie aplauz dla europejskiej inicjatywy wspólnych badań nad szczepionką przeciwko covid-19. Odkrycie szczepionki mogłoby jednak wzbudzić w niektórych pokusę zajęcia dominującej pozycji wewnątrz wspólnoty międzynarodowej. Jak uniknąć takiego niebezpieczeństwa? I w jaki sposób — zanim szczepionka zostanie odkryta — można lepiej zbadać terapie, które okazały się w jakimś stopniu skuteczne?

W świecie wzajemnych powiązań nikt nie jest bezpieczny, dopóki wszyscy nie będą bezpieczni. Takie było w skrócie sedno mojego przesłania z okazji ogłoszenia «act Accelerator», czyli  globalnej platformy współpracy przyspieszenia badań, produkcji i równego dostępu do nowych metod diagnostyki, terapii i szczepionek przeciwko covid-19. Trzeba na to patrzeć jak na   dobro publiczne. Czyli szczepionka czy terapia nie dla jednego kraju, regionu, czy połowy świata, ale szczepionka i terapia dostępna, bezpieczna, skuteczna, łatwa w stosowaniu i do powszechnego użytku — wszędzie i dla wszystkich. Ta szczepionka ma być szczepionką dla ludzi.

Jak nie dopuścić do tego, żeby w walce z wirusem były kraje kategorii A i kraje kategorii B? Zawsze pozostaje ryzyko, że pandemia zwiększy na świecie podział między bogatych i biednych. Jak tego uniknąć?

Pandemia ujawnia nierówności, i to wszędzie. Nierówności ekonomiczne, różnice w dostępie do usług zdrowotnych i wiele, wiele innych. Liczba ludzi biednych może wzrosnąć o 500 milionów — pierwszy wzrost tego rzędu od trzydziestu lat. Nie możemy do tego dopuścić i dlatego wciąż apeluję o globalny pakiet pomocowy w wysokości co najmniej 10  procent światowej gospodarki. Kraje bardziej rozwinięte mogą korzystać ze środków własnych i niektóre z nich już to robią. Lecz kraje rozwijające się pilnie potrzebują znaczniejszego wsparcia.  Międzynarodowy Fundusz Walutowy zatwierdził już nadzwyczajną pomoc finansową dla pierwszej grupy krajów rozwijających się. Bank Światowy ogłosił, że w ciągu najbliższych 15  miesięcy, przeznaczy środki nowe i już istniejące, na pomoc finansową w wysokości 160 miliardów dolarów. Grupa G20 poparła zawieszenie spłaty długów dla najbiedniejszych państw. W pełni doceniam te wysiłki, które przyczyniają się do ochrony ludzi i miejsc pracy, i niosą korzyści dla rozwoju. Ale to nie wystarczy, dlatego trzeba pomyśleć o dodatkowych działaniach, między innymi o redukcji zadłużenia, żeby uniknąć długotrwałych kryzysów finansowych i gospodarczych.

Niektórzy twierdzą, że po pandemii świat nie będzie już taki sam. Jaka może wyglądać przyszłość Organizacji Narodów Zjednoczonych w świecie jutra?

Wyjście z pandemii jest dla nas szansą na to, by wprowadzić świat na drogę większego bezpieczeństwa, zdrowia, zrównoważenia i inkluzywności. Trzeba będzie pomyśleć, jak rozwiązać problem nierówności i dysproporcji w zakresie poziomu opieki społecznej, które ujawniły się w tak bolesny sposób. Szansą jest dla nas także eksponowanie roli kobiet i równości płci w budowaniu odporności na wstrząsy, które mogą nas czekać w przyszłości. Wychodzenie z pandemii musi także iść w parze z działaniami na rzecz klimatu. Wystąpiłem do rządów państw z prośbą o zapewnienie, że fundusze na rewitalizację gospodarczą będą inwestowane w przyszłość, a nie w przeszłość... Pieniądze podatników powinny być wykorzystane do przyspieszenia dekarbonizacji we wszystkich sektorach gospodarki i do tworzenia zielonych miejsc pracy. Jest to dobry moment, by narzucić podatek węglowy i stosowanie zasady «kto zanieczyszcza, ten płaci». Instytucje finansowe i inwestorzy muszą w pełni uwzględniać ryzyko klimatyczne. Modelem pozostają dla nas Cele Zrównoważonego Rozwoju i Porozumienie paryskie w sprawie zmian klimatycznych. To czas na działanie z determinacją.  Determinacją w walce z covid-19 i determinacją w takim wychodzeniu z kryzysu, aby zbudować lepszy świat dla wszystkich.

Andrea Monda