Nie można być pokornymi bez upokorzeń

cq5dam.thumbnail.cropped.500.281.jpeg

Msza św. w Domu św. Marty

07 lutego 2020

Nie należy «bać się upokorzeń»; co więcej, trzeba prosić Pana, aby zesłał «jakieś», żeby «nas uczynić pokornymi», abyśmy «lepiej naśladowali» Jezusa. Taką radę dał Papież Franciszek podczas Mszy św. odprawianej w piątek 7 lutego rano w Domu św. Marty. Rozważając tekst czytania  liturgicznego, fragment Ewangelii Marka, Papież wyjaśnił, że Jan Chrzciciel został posłany przez Boga, żeby «wskazywał drogę», «ścieżkę» Jezusa. «Ostatni z proroków», przypomniał  Papież, miał tę łaskę, że mógł powiedzieć: «Ten jest Mesjaszem».

«Praca Jana Chrzciciela — powiedział Franciszek — polegała nie tyle na głoszeniu, że Jezus przychodzi, aby przygotować lud, ile na dawaniu świadectwa o Jezusie Chrystusie, i to dawaniu go własnym życiem. I dawaniu świadectwa o drodze, którą  wybrał Bóg, aby nas zbawić — drodze upokorzenia. Paweł wyraża to jasno w swoim Liście do Filipian: ‘Jezus uniżył samego siebie (…) aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej’. A ta śmierć krzyżowa, ta droga uniżenia, upokorzenia jest także naszą drogą — drogą, którą Bóg wskazuje chrześcijanom, aby szli naprzód».

Zarówno Jan, jak i Jezus — zaznaczył — mieli «pokusę próżności, pychy». Jezus «na pustyni z diabłem, po tym jak pościł»; Jan w obliczu uczonych w Prawie, którzy go pytali, czy jest Mesjaszem; mógł odpowiedzieć, że jest «Jego ministrem», a jednak «uniżył samego siebie». Obydwaj, kontynuował Papież, «mieli autorytet wobec ludu», ich głoszenie było «wiarygodne». I obaj zaznali «chwil słabości», swego rodzaju «depresji ludzkiej i duchowej», jak to określił Papież — Jezus w Ogrodzie Oliwnym, a Jan w więzieniu, kuszony przez «kornika wątpliwości», czy Jezus naprawdę jest Mesjaszem. Obydwaj, powiedział dalej Papież, «kończą w sposób najbardziej upokarzający» — Jezus umiera na krzyżu, «śmiercią najgorszych złoczyńców, straszliwą fizycznie, a także moralnie», «nagi wobec ludu» i «swojej Matki»; Jan Chrzciciel — «ścięty w więzieniu przez strażnika» z rozkazu króla, «którego osłabiły przywary», «skorumpowanego przez kaprys tancerki i przez nienawiść cudzołożnicy», w odniesieniu do Herodiady i jej córki.

«Prorok, wielki prorok, największy z ludzi urodzonych z kobiety — [w ten sposób] określa go Jezus — i Syn Boży wybrali drogę upokorzenia», powiedział Papież. «Jest to droga, którą nam pokazują i którą my, chrześcijanie, powinniśmy iść. W istocie w Błogosławieństwach jest podkreślane, że drogą jest droga pokory».

Nie można być «pokornymi bez upokorzeń», powiedział jasno Papież. W związku z tym wezwał chrześcijan, aby wyciągnęli naukę z «przesłania» Słowa Bożego.

«Kiedy staramy się być widoczni, w Kościele, we wspólnocie, żeby mieć jakieś stanowisko lub coś innego, to jest — podkreślił Franciszek — droga świata, to droga światowa, nie jest to droga Jezusa. A także pasterzom może się przydarzyć ta pokusa karierowiczostwa: ‘To jest niesprawiedliwość, to jest upokorzenie, nie mogę tego znieść’. Ale jeżeli pasterz nie idzie tą drogą, nie jest uczniem Jezusa, jest karierowiczem w sutannie. Nie ma pokory bez upokorzenia».