16 czerwca

Modlitwa paschalna Jezusa za nas

cq5dam.thumbnail.cropped.500.281.jpeg
09 sierpnia 2021

Drodzy Bracia i Siostry, dzień dobry!

W tym cyklu katechez wielokrotnie przypominaliśmy, że modlitwa była jedną z najbardziej widocznych cech życia Jezusa — Jezus modlił się, i to modlił bardzo dużo. W czasie swojej misji Jezus zagłębia się w modlitwie, bowiem rozmowa z Ojcem jest płonącym jądrem całej Jego egzystencji.

Ewangelie zaświadczają o tym, że modlitwa Jezusa stała się jeszcze bardziej intensywna i głęboka w godzinie Jego męki i śmierci. Te kulminacyjne wydarzenia z Jego życia stanowią sedno chrześcijańskiego głoszenia — tamte ostatnie godziny, które Jezus przeżywał w Jerozolimie, są sercem Ewangelii nie tylko dlatego, że tej narracji Ewangeliści poświęcają proporcjonalnie więcej miejsca, ale również dlatego, że wydarzenie, jakim była śmierć i zmartwychwstanie — niczym błyskawica — rzuca światło na całe pozostałe dzieje Jezusa. Nie był On filantropem, zajmującym się cierpieniami i chorobami ludzkimi — był i jest czymś znacznie więcej. W Nim jest nie tylko dobroć — jest coś o wiele więcej, jest zbawienie, i to nie zbawienie sporadyczne — to, które mnie wybawia od jakiejś choroby albo chwili przygnębienia — ale zbawienie całkowite, zbawienie mesjańskie, to, które daje nadzieję na ostateczne zwycięstwo życia nad śmiercią.

Tak więc w dniach Jego ostatniej Paschy spotykamy Jezusa całkowicie pogrążonego w modlitwie.

Modli się On w sposób dramatyczny w ogrodzie Getsemani — słyszeliśmy o tym — ogarnięty śmiertelną trwogą. A jednak właśnie w takiej chwili Jezus zwraca się do Boga, wzywając Go «Abba», Tato (por. Mk 14, 36). To aramejskie słowo — był to język Jezusa — wyraża zażyłość, wyraża zaufanie. Właśnie kiedy czuje, że wokół Niego gęstnieją ciemności, Jezus przenika je tym małym słowem — Abba, Tato.

Jezus modli się także na krzyżu, niezrozumiale otoczony milczeniem Boga. A jednak na Jego ustach raz jeszcze pojawia się słowo «Ojciec». To jest modlitwa najbardziej zuchwała, bowiem na krzyżu Jezus jest orędownikiem absolutnym — modli się za innych, modli się za wszystkich, również za tych, którzy Go skazują, podczas gdy nikt, z wyjątkiem nędznego złoczyńcy, nie opowiada się po Jego stronie. Wszyscy byli przeciwko Niemu albo obojętni, tylko tamten złoczyńca uznaje władzę. «Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią» (Łk 23, 34). W pełni dramatu, w okrutnym cierpieniu duszy i ciała Jezus modli się słowami Psalmów; z biedakami świata, zwłaszcza z tymi zapomnianymi przez wszystkich, wypowiada tragiczne słowa z Psalmu 22.: «Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?» (w. 2) — On odczuwał opuszczenie i się modlił. Na krzyżu dopełnia się dar Ojca, który ofiaruje miłość, to znaczy dokonuje się nasze zbawienie. A także raz wzywa Go: «Boże mój», «Ojcze, w twoje ręce powierzam ducha mego» — tak więc wszystko, wszystko jest modlitwą w czasie trzech godzin krzyża.

Jezus modli się zatem w decydujących godzinach męki i śmierci. A w zmartwychwstaniu Ojciec wysłucha modlitwy. Modlitwa Jezusa jest intensywna, modlitwa Jezusa jest wyjątkowa i staje się także wzorem naszej modlitwy. Jezus modlił się za wszystkich, modlił się także za mnie, za każdego z was. Każdy z nas może powiedzieć: «Jezus na krzyżu modlił się za mnie». Modlił się. Jezus może powiedzieć do każdego z nas: «Modliłem się za ciebie w czasie Ostatniej Wieczerzy i na drzewie krzyża». Nawet pośród najboleśniejszych naszych cierpień nigdy nie jesteśmy sami. Jest z nami modlitwa Jezusa. «A teraz, ojcze, my tutaj, którzy tego słuchamy — czy Jezus modli się za nas?». Tak, wciąż się modli, żeby Jego Słowo pomagało nam iść naprzód. Ale trzeba się modlić i pamiętać, że On modli się za nas.

A to wydaje mi się najwspanialszą rzeczą, o której trzeba pamiętać. To jest ostatnia katecheza z tego cyklu poświęconego modlitwie — trzeba pamiętać o łasce, że my nie tylko się modlimy, ale że, by tak się wyrazić, byliśmy «omadlani», już zostaliśmy przyjęci do rozmowy Jezusa z Ojcem, do wspólnoty Ducha Świętego. Jezus modli się za mnie — każdy z nas może to wziąć sobie do serca — nie należy o tym zapominać. Także w chwilach najgorszych. Już zostaliśmy przyjęci do rozmowy Jezusa z Ojcem we wspólnocie Ducha Świętego. Byliśmy upragnieni w Chrystusie Jezusie, i także w godzinie męki, śmierci i zmartwychwstania wszystko zostało za nas ofiarowane. A zatem w modlitwie i w życiu nie pozostaje nam nic innego jak mieć odwagę, nadzieję i z tą odwagą i nadzieją odczuwać mocno modlitwę Jezusa i postępować naprzód — niech nasze życie będzie oddawaniem chwały Bogu ze świadomością, że On modli się za mnie do Ojca, że Jezus modli się za mnie.

Do Polaków:

Pozdrawiam serdecznie Polaków. Apostoł Narodów, św. Paweł zachęca nas: «Nieustannie się módlcie» (1 Tes 5, 17). Modlitwa jest naszą życiową koniecznością, ponieważ jest oddechem duszy; wszystko w życiu jest jej owocem. Jaka modlitwa, takie życie: stan naszej duszy i nasze czyny. Niech osobista, zażyła, serdeczna rozmowa z Chrystusem, pomaga wam być zawsze blisko Boga i znajdować odpowiedź na nurtujące was pytania, na kwestie do rozwiązania i problemy, które was niepokoją. Z serca wam błogosławię.