Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

​Złamany medalik

Spotykając w katedrze we Florencji uczestników Krajowego Kongresu Kościoła Papież Franciszek skierował do całego Kościoła we Włoszech przemówienie wskazujące drogę. Wstępem do niego było wystąpienie w Prato, gdzie Papież potwierdził swoje przekonanie, wyrażone jasno, kiedy jako arcybiskup Buenos Aires przemawiał podczas zebrań poprzedzających konklawe: to Pan wzywa, by nie zamykać się w sobie i prosi, by «wychodzić na zewnątrz i zbliżać się do mężczyzn i kobiet naszych czasów».

Wyjaśniając, że «wychodzenie z pewnością oznacza wystawianie się na ryzyko, ale nie ma wiary bez ryzyka». A po «wyboistych drogach współczesności» chrześcijanie muszą chodzić w «szczególnym pancerzu», a jest nim prawda, by bronić świętości każdej ludzkiej istoty, która domaga się «poszanowania, akceptacji i godnej pracy». W związku z tym Papież dodał ze wzruszeniem kilka słów, by upamiętnić siedmioro Chińczyków, pięciu mężczyzn i dwie kobiety, którzy zginęli dwa lata temu w Prato w pożarze, «tragedii wyzysku i nieludzkich warunków życia».

Temat wyjścia przewijał się także w długim przemówieniu – które trwało pięćdziesiąt minut i było dwadzieścia cztery razy przerywane oklaskami – do całego Kościoła we Włoszech, refleksji skupionej na Jezusie, «naszej światłości» i «sędzi miłosierdzia», jedynej miary chrześcijańskiego humanizmu. Nawiązując w ten sposób do tematu Krajowego Kongresu, Papież Franciszek wezwał włoskich katolików, by «na wzór synodalny» przyjrzeli się cechom wyróżniającym ten humanizm, jakimi są – według św. Pawła – uczucia Chrystusa: pokora, bezinteresowność, błogosławieństwo.

Naśladując uczucia Jezusa – powiedział z mocą Papież - «nie powinniśmy mieć obsesji 'władzy', również wtedy gdy przyjmuje ona oblicze użyteczne i odpowiadające potrzebom społecznego obrazu Kościoła». I powtórzył, że lepszy jest Kościół, który został poturbowany, bo wyszedł, niż zamknięty w sobie, ofiara pokus, jakimi są pelagianizm i gnostycyzm. A na drugim biegunie są święci, od Franciszka z Asyżu po Filipa Nereusza, ale także postacie fikcyjne, ale dobrze znane wielu osobom, takie jak don Camillo i Peppone.

I właśnie zdaniem wypowiedzianym przez don Camilla, postać stworzoną przez Giovannina Guareschiego, posłużył się Papież, by opisać ludowy humanizm chrześcijański - «lud i pasterze razem», podsumował, dodając «bliskość z ludźmi i modlitwę» - który musi trwać i wyróżniać włoski katolicyzm: «Jestem prostym wiejskim księdzem, który zna każdego parafianina z osobna, kocha ich wszystkich, zna ich bóle i radości, cierpi i umie się śmiać razem z nimi».

Wzywając Kościół we Włoszech do rozpoczęcia - «w sposób synodalny» w swoich wspólnotach, parafiach, diecezjach – refleksję nad Evangelii gaudium i zalecając mu, by z troską była blisko opuszczonych, zapomnianych, niedoskonałych, Papież Franciszek w swoim przemówieniu posłużył się pięknym i wzruszającym obrazem, zaczerpniętym z historii miłosierdzia, obrazem złamanego medalika, który zrozpaczone matki zostawiały razem z dziećmi porzuconymi z konieczności, zachowując drugą połowę i nadzieję na rozpoznanie ich w przyszłości. Jak matka Kościół, który pragnie rozpoznać i przygarnąć «wszystkie swoje porzucone dzieci».

g.m.v.

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

20 września 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI