Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Z Piotrem na rzecz rodziny

· Wobec wielkiego wyzwania Synodu ·

W ostatnich miesiącach wielu komentatorów zastanawiało się nad tym, jakie było prawdziwe znaczenie Nadzwyczajnego Synodu poświęconego rodzinie, który odbył się w październiku minionego roku. Niektórzy opowiadali o nim, jak wyraził sięsam Papież, „w stylu kronik sportowych”, podczas gdy inni odczytywali go i interpretowali według logiki stronnictw politycznych. Z pewnością jednak na Soborze wyraziły się pewne napięcie i troska, które chyba nie mają sobie równych w ostatnich latach

Duch synodalny w istocie unosi się nad całym Kościołem i oblewa go nowym światłem. Jest to to samo natchnienie, które wzbudziło Vaticanum II, które poprowadziło Pawła VI, zanim zakończył się Sobór, do utworzenia Synodu Biskupów i które dzisiaj zarysowuje duszpasterski przełom dla całego Kościoła.

Jak w przeddzień Vaticanum II, nie ma miejsca w tym momencie historycznym dla „proroków nieszczęścia”, pochylonych nad sobą i zajmujących się jedynie swoim narcystycznym odbiciem w lustrze. Dziś jest czas miłosierdzia i prawdy. I jest czas, by iść razem z Piotrem, przeżywać współodpowiedzialność w życiu Kościoła cum Petro et sub Petro.

W 1973 r. Giorgio La Pira w liście do przyjaciela Maura Barsiego – w którym zwracał uwagę na to, jak ważne jest czytanie z uwagą tekstów magisterium Pawła VI w „L’Osservatore Romano – stwierdzał zdecydowanie, że papież jest zawsze Piotrem. Który stoi „u steru łodzi, mającej przemierzać wszystkie ludy, wszystkie kraje, wszystkie cywilizacje i wszystkie epoki”. Otóż na każdym statku, pisał dalej burmistrz Florencji, „kapitan prowadzi dziennik pokładowy, w którym zapisuje ważne fakty swojej żeglugi i wskazuje jej zasadnicze kierunki”.

Słowa Papieża zatem, by posłużyć się wyrażeniem La Piry, stanowią dziennik pokładowy każdego katolika. Są to teksty, które każdy z nas powinien czytać, ponieważ ukazują nam autentyczny sensus ecclesiae. Pozwalają mianowicie myśleć i działać, zestrajając się z działaniem kapitana statku, który od zawsze bierze kurs na „uniwersalne porty łaski, jedności i pokoju”.

Inspirowany tchnieniem Ducha, Synod w istocie rozwijał nadal żagle łodzi Piotrowej, kierując ją właśnie ku tym portom, gdzie można spokojnie mierzyć się z nowymi dramatycznymi wyzwaniami dzisiejszego społeczeństwa i gdzie można leczyć „rany” kobiet i mężczyzn żyjących dzisiaj. Na te rany Kościół ma, na mocy powołania, a z pewnością nie z nakazu prawa, wylewać „olej miłosierdzia” i w takiej samej mierze „lekarstwo prawdy”.

Przemówienie Papieża na zakończenie Synodu jest wielką nauką. Sprawą podstawowej wagi jest bowiem odejście zarówno od „wrogiego usztywnienia”, jak i „destrukcyjnej pobłażliwości”, to znaczy od nakładania „jarzma nie do uniesienia” i od „schodzenia z krzyża, aby zadowolić ludzi”. Jedyna rzeczywistość, jaka się liczy, to trwanie w prawdzie, troszcząc się o tych, którzy żyją w cierpieniu.

To jest wielkie wyzwanie Synodu poświęconego rodzinie. Wyzwanie, które cechuje się odwagą i wolnością, przejrzystością i szczerością, jak chyba nigdy nie było. Wyzwanie, które oczywiście nie jest jakąś zabawą intelektualną, ale aktem miłości Papieża Franciszka – tego, który jest najwyższym sługą Kościoła – wobec rodziny. To znaczy podstawowej komórki społeczeństwa, która dzisiaj, zagrożona ponawianymi próbami umniejszenia jej najbardziej autentycznego znaczenia „przez relatywizm, kulturę nietrwałości i brak otwartości na życie”, wystawia się na ryzyko fatalnej „kolonizacji ideologicznej”. Tę ewentualność trzeba oddalić wszelkimi siłami. Pod znakiem jedności i pod kierunkiem Piotra.

Gualtiero Bassetti

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

20 października 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI