Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Wyzwania stojące przed Papieżem i odwaga braterstwa

 W artykule wstępnym, opublikowanym w dzienniku z 2-3 stycznia, napisałem, że «braterstwo» jest słowem roku, pragnąc podkreślić, że rzeczą pilną jest odkrycie na nowo tej wartości, która dziś, bardziej niż kiedykolwiek, ma fundamentalne znaczenie, ażeby w tym okresie kryzysu, w jakim obecnie żyjemy, stawić czoło wielkim wyzwaniom stającym przed światem. Lecz niestety jest też inne słowo, które trzeba wskazać obok braterstwa, bo stanowi jego głównego przeciwnika, a jest nim słowo «lęk».

Wyjaśnia to dobrze teolog Cesare Pagazzi w artykule opublikowanym dzisiaj (23 stycznia) na stronach kulturalnych, rozważając temat dwóch najbardziej tragicznie znanych braci z Biblii: «Braterstwo znalazło się w kryzysie nie z powodu kaprysu ani też ogólnikowego egoizmu; nie z powodu zawiści czy niesprawiedliwości. Wszystkie te rzeczy są efektem, nie przyczyną. Opowiadanie z Księgi Rodzaju 4 w bardzo wyrafinowany sposób przenika do punktu rozdzielającego stawy i szpik więzi braterskiej. Dlaczego Kain zabija Abla? Z lęku». Jest to lęk, że drugi zabierze nam miejsce w sercu Ojca, że drugi jest tym nieprzyjacielem, który może zniszczyć moje szczęście, polegające na tym, że czuję się kochany; u korzeni tego lęku jest podejrzliwość, brak ufności w wielkość miłości Boga, w którego już się nie wierzy.

Te słowa z Biblii Papież nieustannie głosi ludziom naszych czasów. Coraz bardziej widać, że chce on, by jego misja dodawała światu otuchy, podróżuje w odległe strony, teraz pojedzie spotkać się z młodzieżą (któż bardziej niż oni potrzebuje zachęty?), aby napełniać odwagą, świadomy, że jak przypominają słynne słowa z jednej z jego ulubionych powieści, «jak ktoś nie ma odwagi, sam jej sobie dać nie może». Dlatego braterstwo ma znaczenie fundamentalne, w braciach, w tym otwarciu naszych więzi, jest źródło siły, która nam pozwala zmierzyć się z lękiem.

W tym straszliwym wyzwaniu Papież nie jest sam; są też inni ludzie, którzy czują tę pilną potrzebę, jaka pobudza do działania Zastępcę Chrystusa. Parę dni temu sekretarz generalny ONZ António Guterres, podczas swojego pierwszego w tym roku spotkania z akredytowanymi dziennikarzami, nazwał lęk «marką najlepiej sprzedającą się w dzisiejszym świecie (…) Zwiększa oglądalność, przyciąga głosy, mnoży kliknięcia». Jeśli braterstwo łączy się zawsze ze służbą, lęk powiązany jest zawsze z władzą. Guterres widzi w praktykowaniu politycznej wielostronności drogę prowadzącą do znalezienia odpowiedzi na wielkie wyzwanie, z jakim muszą się zmierzyć dzisiaj rządy i instytucje, a jakim jest konieczność «okazania zainteresowania i znajdowanie rozwiązań, które będą odpowiadały na lęki osób konkretnymi faktami».

Ta zbieżność wizji kryzysu Papieża i sekretarza generalnego ONZ jest pokrzepiająca, kiedy patrzymy na bogaty w delikatne kwestie i niebezpieczne przeszkody na drodze 2019 r. Papież jedzie teraz do Panamy, aby dodać otuchy młodzieży, a po powrocie czekają go dwie bardzo delikatne podróże, do Zjednoczonych Emiratów Arabskich i do Maroka. Między tymi podróżami, pod koniec lutego, zwołał przewodniczących konferencji episkopatów, by razem zastanowić się nad ochroną nieletnich, a zatem nad kwestią nadużyć. Wszystkie te spotkania wymagają wielkiej odwagi.

Z tego punktu widzenia siła i wewnętrzna wolność, z którymi Papież idzie swoją drogą, są przykładne. Jego odwaga nie bierze się z nieświadomości ani z braku lęku (odwagą jest przejście przez lęk, a nie nieodczuwanie go); jest to raczej odwaga człowieka wiary, coś co przypomina słowa Waltera Benjamina komentujące obraz Angelus Novus Paula Klee, przedstawiający anioła, który chciałby trwać w przeszłości, «chciałby się zatrzymać, wskrzesić umarłych i poskładać to, co się rozpadło. Lecz z raju dmie zawierucha, napełnia wiatrem jego skrzydła, i jest tak silna, że on nie może ich zwinąć. Ta zawierucha popycha go nieprzeparcie w przyszłość, od której odwraca się plecami, podczas gdy sterta ruin unosi się przed nim do nieba. To, co nazywamy postępem, jest właśnie tą wichurą».

Andrea Monda

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

8 grudnia 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI