Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Wybór samotności

Istnieją nie tylko pustelnicy, ale i pustelniczki, choć wielu woli o tym zapomnieć, jest to bowiem życie niebezpieczne i często źle widziane przez władze kościelne i świeckie. Jednakże od zawsze były kobiety, które postanawiały żyć z dala od zgiełku świata, w odosobnieniu, w ciszy, w skupieniu. I nie zamknięte w klasztorze. Ich wybór nie jest jedynie zjawiskiem odległym w czasie, lecz sposobem życia praktykowanym również dzisiaj, znaczącą drogą poszukiwania więzi z Bogiem osób, które chcą «słuchać bezpośrednio – jak mówi Antonella Lumini w wywiadzie przeprowadzonym przez Lucettę Scaraffię – głosu Ducha Świętego», słuchanie to jest szczególnie ważne, bo «kobiety są bardziej podatne, potrafią rozpoznać czułość Boga, przekazywać ją i o niej opowiadać». Odizolowanie się od świata, by poświęcić się tylko medytacji i relacji z Bogiem jest wyborem odważnym. Jest nim dla mężczyzn, a tym bardziej dla kobiet, którym w przeszłości wielokrotnie tego zabraniano i musiały one przebierać się za mężczyzn, by móc zamknąć się w pustelni. Izolacja jest zbyt niebezpieczna, zbyt radykalny dla kobiety jest wybór życia pod ochroną samej wiary w lasach i grotach. Lepszy jest klasztor, bezpieczniejszy, chroniony i uporządkowany przez jasne reguły. Jednakże wielu kobietom, począwszy od pierwszych wieków chrześcijaństwa, udało się sprostać temu wyzwaniu, wybierając nawet mury miasta jako pustelnię. Opowiada o tym Mario Sensi w swoim artykule o początkach tego powołania, które przeżyło rozkwit po Soborze Watykańskim II i które spowodowało, że Adriana Zarri, upamiętniona przez Giulię Galeotti, schroniła się wśród gór Piemontu, gdzie «modli się, uprawia ziemię, zajmuje się zwierzętami, udziela gościny wędrowcom», gdzie nie dzieje się nic, lecz «wydarza się życie». Dziś wyboru życia w samotności – wyjaśniają to liczne współczesne pustelniczki - można dokonać również w mieście, pośród codziennego życia z jego problemami i strapieniami. Nawet jakikolwiek dom, zwykłe mieszkanie we wspólnocie mieszkaniowej może stać się «pustynią», miejscem pozwalającym skupić się na medytacji w ciszy. Catherine de Hueck stworzyła pustelnię w lasach kanadyjskich i opowiedziała o tym doświadczeniu w książce. Madonna Houses licznie powstają w tych latach w Ameryce Północnej. Refleksja, medytacja, oderwanie od świata, szukanie więzi z Bogiem i z najgłębszą częścią samych siebie jest cenną wskazówką również dla dzisiejszych kobiet.

(r.a.)

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

13 grudnia 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI