Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Wszyscy tak robią

· Msza św. w Domu św. Marty ·

„Światowość duchowa” jest niebezpieczną pokusą, ponieważ „zmiękcza serce” przez egoizm i budzi w chrześcijanach „kompleks niższości”, który skłania ich do dostosowywania się do świata, do postępowania „tak jak postępują wszyscy”, podążając za „najbardziej pociągającą modą”. Papież Franciszek podczas Mszy św. celebrowanej w piątek 17 stycznia w kaplicy Domu św. Marty zachęcał, aby żyć „w posłuszeństwie ducha”, nie „zaprzedając” swojej tożsamości chrześcijańskiej.

Podobnie jak w minionych dniach, za punkt wyjścia swojej refleksji Papież obrał czytanie liturgiczne z Pierwszej Księgi Samuela. Widzieliśmy – wyjaśnił – że lud oddalił się od Boga, utracił znajomość Słowa Bożego: nie słuchał go, nie medytował nad nim”. A „kiedy nie ma Słowa Bożego – powiedział – jego miejsce zajmuje inne słowo: własne słowo, słowo naszego egoizmu, słowo naszych zachcianek. A także słowo świata”.

Rozważając to, o czym opowiada Księga Samuela, „widzieliśmy – kontynuował – że lud, oddalony od Słowa Bożego, cierpiał z powodu porażek”, które przyniosły śmierć tak licznych ludzi, pozostawiając „wdowy i sieroty”. Były to „porażki” ludu, który „oddalił się” od drogi wskazanej przez Pana.

Oddalić się od Boga, zauważył Papież, oznacza zatem obrać drogę, która nieuchronnie „prowadzi do tego, o czym słyszeliśmy dzisiaj (1 Sm 8, 4-7.10-22a): lud odrzuca Boga. Nie tylko nie słucha Słowa Boga, ale Go odrzuca” i na koniec mówi: „możemy rządzić się sami, jesteśmy wolni i chcemy pójść tą drogą”.

Samuel, kontynuował Papież, „cierpi z tego powodu i udaje się do Pana. A Pan w swojej roztropności” sugeruje Samuelowi: „Wysłuchaj głosu ludu we wszystkim, co mówi do ciebie, bo nie ciebie odrzucają, lecz Mnie odrzucają jako króla nad sobą”.

W gruncie rzeczy, wyjaśnił Papież, „Pan pozwala, aby lud nadal oddalał się od Niego”, dając mu „doświadczyć”, co oznacza ta rozłąka.

„A Samuel – powiedział dalej Papież – próbuje ich przekonać, mówiąc to wszystko, co słyszeliśmy, że uczyni dla nich król, dla ich synów i córek”. A jednak pomimo przestróg „lud odmówił posłuchania głosu Samuela” i domagał się ustanowienia „króla jako sędziego”.

I tutaj, wyjaśnił Papież, jest decydujące „zdanie”, „klucz do interpretacji”, aby zrozumieć problem. Lud odpowiada bowiem Samuelowi: „Abyśmy byli jak wszystkie narody”. I to jest ich pierwsza myśl, „pierwsza propozycja: chcemy króla, „aby nas sądził”, jak jest w przypadku wszystkich narodów”.

To żądanie – stwierdził Papież – spowodowane jest pewnym faktem: „zapomnieli, że oni są narodem wybranym. Ludem Pana. Ludem wybranym z miłości, prowadzonym ręką” Boga, właśnie tak „jak tato prowadzi dziecko”. „Zapomnieli o całej tej miłości” i chcą stać się jak wszystkie narody.

To pragnienie – powiedział Papież – powróci jako pokusa w historii narodu wybranego. Przypomnijmy czas Machabeuszów, kiedy pertraktowali oni w sprawie przynależności jako narodu wybranego, chcąc być jak wszystkie inne narody. To było prawdziwe powstanie. Lud buntuje się przeciwko Panu”. A to „jest brama otwierająca się ku światowości: tak jak postępują wszyscy. Z wartościami, które mamy, ale tak jak postępują oni”; a nie „jak Ty, który mnie wybrałeś, każesz mi postępować”. Praktyczną konsekwencją jest to, że „odrzucają Pana miłości, odrzucają wybranie. I szukają drogi światowości”.

Oczywiście, uściślił Papież, „to prawda, że chrześcijanin musi być normalny, jak normalni są ludzie. Mówi o tym już List do Diogneta w początkach Kościoła. Ale – przestrzegł – istnieją wartości, których chrześcijanin nie może wziąć dla siebie”. On w istocie „musi odnieść do siebie słowo Boże, które mówi mu: ty jesteś moim synem, jesteś wybrany, Ja jestem z tobą, idę z tobą”. A „normalność życia wymaga od chrześcijanina wierności temu wybraniu”. Tego swojego wybrania nie powinien nigdy „zaprzedawać, aby zmierzać ku ujednoliceniu światowemu: taka jest pokusa jawiąca się przed ludem, a także przed nami”.

Papież Franciszek przestrzegł przed pokusą zapominania „o Słowie Bożym, o tym, co mówi nam Pan”, i zamiast tego – podążania za „słowem mody”. I skomentował: „Także słowo z telenoweli jest modne! Przyjmijmy to, jest zabawniejsze!” Ta postawa „światowości”, uściślił, „jest bardziej niebezpieczna, ponieważ jest bardziej podstępna”; podczas gdy „apostazja”, to znaczy „właśnie grzech zerwania z Panem”, jest widoczna i łatwo rozpoznawalna.

Co więcej, powiedzenie: „abyśmy byli jak wszystkie narody”, ujawnia fakt, że mieli oni „poczucie pewnego kompleksu niższości z powodu tego, że nie są zwykłym ludem. Pokusa tkwi w tym, w tym mówieniu: my wiemy, co powinniśmy czynić, niech Pan pozostanie sobie spokojnie w swoim domu!”. Tak w gruncie rzeczy myśleli, co nie odbiega „od opowiadania o pierwszym grzechu”, czyli od pokusy, by obrać własną drogę i samemu potrafić, „rozpoznawać dobro i zło”.

„Pokusa – powtórzył Papież – czyni serce twardym. A kiedy serce jest twarde, kiedy serce nie jest otwarte, Słowo Boże nie może do niego wejść”. Nie przypadkiem Jezus powiedział „do spotkanych w Emaus: nierozumni, jak nieskore są wasze serca!”; ponieważ mieli oni twarde serca, nie mogli zrozumieć Słowa Bożego”.

Właśnie „światowość zmiękcza serce”. Ale „szkodzi mu”. Bowiem, zauważył Papież, „serce rozmiękłe nie jest nigdy czymś dobrym. Dobre jest serce otwarte na Słowo Boże, które je przyjmuje. Tak jak Matka Boża, która rozważała wszystkie sprawy w swoim sercu, jak mówi Ewangelia”. Oto zatem rzecz pierwszorzędna: „przyjmować Słowo Boże, aby nie oddalać się od kondycji wybranych”.

„W modlitwie na początku Mszy św. – przypomniał Papież – prosiliśmy o łaskę przezwyciężenia naszych egoizmów”, w szczególności tego, aby chcieć postępować według własnej woli. Papież Franciszek zasugerował na zakończenie, aby ponowić prośbę do Pana o tę łaskę. I wypraszać także łaskę uległości duchowej, czyli otwarcia serca na Słowo Boże”. Aby „nie postępować tak jak ci nasi bracia, którzy zamknęli serca, ponieważ oddalili się od Boga i od długiego czasu nie słyszeli i nie rozumieli Słowa Bożego”. Oby „Pan dał nam łaskę – wyraził życzenie – serca otwartego na przyjęcie Słowa Bożego”, abyśmy je „zawsze rozważali” i „obrali prawdziwą drogę”. 

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

17 listopada 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI