Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Tajemnica cierpliwości Boga

· Msza św. Papieża w Domu św. Marty ·

Nie istnieje „protokół działania Boga w odniesieniu do naszego życia”, ale możemy być pewni, że wcześniej czy później On zadziała „na swój sposób”. Toteż nie powinniśmy się niecierpliwić czy ulegać sceptycyzmowi, również dlatego, że kiedy się zniechęcamy i „postanawiamy zejść z krzyża, robimy to zawsze na pięć minut przed objawieniem”. Do tego właśnie, abyśmy umieli zaakceptować i rozpoznać czas działania Boga, zachęcał Papież podczas Mszy św. sprawowanej dziś rano, w piątek 28 czerwca, w kaplicy Domus Sanctae Marthae. Obecni byli pracownicy z Biura Ochrony Zdrowia i Higieny Gubernatoratu Państwa Watykańskiego z dyrektorem  Patriziem Poliscą.

Bóg zawsze idzie z nami, „i to jest pewne”, powiedział Papież. „Od pierwszej chwili stworzenia – wyjaśnił – Pan zaangażował się w relację z nami. Nie zostawił samym sobie stworzonego przez siebie świata, mężczyzny, kobiety. Stworzył nas na swój obraz i podobieństwo”. A zatem od początku czasów jest „to zaangażowanie Pana w nasze życie, w życie Jego ludu”, ponieważ „Pan jest blisko swojego ludu, bardzo blisko. On sam to mówi: któryż lud na ziemi ma Boga tak bliskiego jak wy?”

„Ta bliskość Pana – stwierdził Papież Franciszek – jest znakiem Jego miłości: On kocha nas tak bardzo, że chciał przebywać drogę z nami. Życie jest drogą, którą On zechciał przejść razem z nami. I zawsze Pan włącza się w nasze życie i pomaga nam iść naprzód”. Ale, uściślił, „kiedy Pan przychodni, nie zawsze robi to w taki sam sposób. Nie istnieje protokół postępowania Boga w odniesieniu do naszego życia. Raz robi to w taki sposób, kiedy indziej w inny. Ale robi to zawsze. Zawsze dochodzi do tego spotkania między nami i Panem”.

We fragmencie Ewangelii św. Mateusza (8, 1-4) z liturgii dnia „widzieliśmy – zaznaczył Ojciec Święty – jak Pan od razu wchodzi w życie tego trędowatego”. Ewangelista opowiada, że „gdy Jezus zszedł z góry, postępowały za Nim wielkie tłumy. A oto podszedł trędowaty i upadł przed Nim, mówiąc: 'Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić'. [Jezus] wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł: 'Chcę, bądź oczyszczony!'”. Tak więc Jezus interweniuje „natychmiast: przez modlitwę i cud”.

Natomiast w pierwszym czytaniu, będącym fragmentem z Księgi Rodzaju (17, 1.9-10.15-22), słyszymy – wyjaśnił Papież – że Pan wchodzi w życie Abrahama stopniowo, powoli. Kiedy Abraham miał 89 lat”, Bóg zapewnił go, że urodzi mu się syn. „Dziś czytaliśmy, że gdy miał 99 lat, dziesięć lat później, obiecuje mu syna. Minęło dziesięć lat. Mędrcy mówią nam: Dla Pana jeden dzień jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jest jak jeden dzień”, zaznaczył Papież.

„Pan – kontynuował – zawsze wchodzi w nasze życie na swój sposób. Wielokrotnie robi to tak powoli, że grozi nam, iż stracimy nieco cierpliwość: 'ależ, Panie, kiedy?'. I modlimy się, modlimy, a Jego interwencja w nasze życie nie nadchodzi”. Kiedy indziej natomiast „myślimy o tym, co Pan nam obiecał, a jest to tak wielkie, że nie bardzo dowierzamy, jesteśmy trochę sceptyczni, i jak Abraham skrycie/w ukryciu trochę się podśmiewamy”.

W istocie fragment z Księgi Rodzaju „mówi nam, że Abraham zasłania swoją twarz i się śmieje. Trochę sceptycyzmu: 'Czyż człowiekowi stuletniemu może się urodzić syn? Albo czy moja dziewięćdziesięcioletnia żona może mieć syna!'”. I „tak samo – dodał Papież – Sara pod dębami Mamre; kiedy trzej aniołowie” powtarzają tę zapowiedź „Abrahamowi, ona była nieco schowana za wejściem do namiotu – z pewnością podsłuchiwała, chcąc usłyszeć, o czym rozmawiali mężczyźni, a tak bywało zawsze...  I ona, gdy to usłyszała, uśmiechnęła się. Uśmiechnęła się sceptycznie”.

To samo przydarza się również nam, zauważył Papież Franciszek: „Ileż razy, kiedy Pan nie przychodni, nie czyni cudu, nie robi tego, co chcielibyśmy, żeby uczynił, stajemy się albo niecierpliwi – 'ależ nie robi tego!' – albo sceptyczni: 'nie może tego zrobić!'”.

„Pan działa w swoim czasie – kontynuował Papież – ale także On w stosunku do nas ma tak wielką cierpliwość. Nie tylko my powinniśmy mieć cierpliwość. On ją ma, On na nas czeka. I czeka na nas aż do końca życia, razem z dobrym łotrem, który właśnie na końcu życia rozpoznał Boga. Pan idzie z nami, ale często nie daje się zobaczyć, jak w przypadku uczniów z Emaus”.

„Pan – powiedział  jeszcze Ojciec Święty – jest zaangażowany w nasze życie, to jest pewne, ale wielokrotnie my tego nie widzimy. I to wymaga od nas cierpliwości. Ale Pan, który idzie z nami, także On ma do nas tak wiele cierpliwości: jest to tajemnica cierpliwości Boga, który w drodze dostosowuje się do naszego kroku”.

„Czasami – wyjaśnił Papież Franciszek – w życiu sprawy zaciemniają się. Panuje tak wielki mrok. I mamy ochotę, gdy doświadczamy trudności, zejść z krzyża. A to jest konkretna chwila: noc jest mroczniejsza wtedy, gdy bliski jest świt. I zawsze, kiedy schodzimy z krzyża, robimy to na pięć minut przed tym, zanim nadejdzie objawienie. Jest to moment największej niecierpliwości”. Tu przychodzi nam z pomocą nauka Jezusa, który „na krzyżu czuł, że rzucano Mu wyzwanie: „zejdź, zejdź, chodź!'”. Dlatego potrzebna jest „cierpliwość aż do końca, bo On jest cierpliwy w stosunku do nas. On zawsze wkracza. On jest zaangażowany w relację z nami. Ale działa po swojemu i wtedy, kiedy uznaje, że tak jest najlepiej, mówi nam tylko to, co powiedział do Abrahama: „Chodź w mojej obecności i bądź doskonały, bądź nieskazitelny': i to są właściwe słowa”.

Papież zakończył homilię modląc się do Pana, aby udzielił wszystkim łaski, by   „zawsze postępowali w Jego obecności i starali się być nieskazitelni. To jest podążanie drogą z Panem, a On interweniuje, lecz musimy zaczekać: wyczekać na odpowiedni moment, chodząc zawsze w Jego obecności i starając się być nieskazitelni”.

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

20 listopada 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI