Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Światło łagodne, pokorne i pełne miłości

· Msza św. Papieża w Domu św. Marty ·

Pokora, łagodność, miłość, doświadczenie krzyża to środki, za pomocą których Pan pokonuje zło. A światło, które Jezus przyniósł na świat, pokonuje ślepotę człowieka, często omamionego fałszywym światłem świata, silniejszym, ale zwodniczym. Musimy umieć rozpoznać, które światło pochodzi od Boga. Taką wymowę ma rozważanie przedstawione przez Papieża Franciszka w czasie Mszy św., którą odprawił dziś rano, we wtorek 3 września, w kaplicy Domus Sanctae Marthae.

Komentując pierwsze czytanie, Ojciec Święty zatrzymał się przy „pięknych słowach”, które św. Paweł kieruje do Tesaloniczan: „Wy, bracia, nie jesteście w ciemnościach... Wszyscy wy bowiem jesteście synami światłości i synami dnia. Nie jesteśmy synami nocy ani ciemności” (1 Tes 5, 1 - 6, 9-11). Jest oczywiste, wyjaśnił Papież, co chce powiedzieć apostoł: „tożsamość chrześcijańska to tożsamość światła, nie ciemności”. I Jezus przyniósł to światło na świat. „Św. Jan – dodał Papież Franciszek – w pierwszym rozdziale swojej Ewangelii mówi nam: 'światłość przyszła na świat', On Jezus”. Światłość, która „nie została dobrze przyjęta przez świat”, a która przecież „wybawia nas od ciemności, od mroków grzechu”. Dzisiaj, kontynuował Papież, myśli się, że można uzyskać to światło, rozpraszające ciemności, za pomocą tak licznych wynalazków naukowych i innych inwencji człowieka, dzięki którym „wszystko można poznać, można zdobyć wiedzę o wszystkim”. Ale „światło Jezusa – przestrzegł Papież Franciszek – jest czymś innym. Nie jest ono światłem ignorancji, nie, o nie! Jest światłem mądrości, roztropności; ale jest czymś innym. Światło, które nam daje świat, to światło sztuczne. Być może silne, silniejsze niż światło Jezusa, czyż nie? Silne jak blask fajerwerku, jak fotograficzny flesz. Tymczasem światło Jezusa jest światłem łagodnym, światłem spokojnym, jest światłem pokoju. Jest niczym światło nocy Bożego Narodzenia: niepokaźnym. Jest  takie: pojawia się i daje pokój. Światło Jezusa nie jest spektakularne; jest światłem płynącym do serca. To prawda, że diabeł, mówi o tym św. Paweł, często przychodzi przebrany za anioła światła. Lubi on podszywać się pod światło Jezusa. Robi się miły i mówi do nas spokojnie, tak jak mówił do Jezusa po tym, jak pościł na pustyni: 'Jeśli jesteś Synem Bożym, uczyń ten cud, rzuć się w dół z tej świątyni', pokaż widowisko! A mówi to w sposób spokojny”, dlatego zwodniczy.

Toteż Papież Franciszek zalecał, aby „usilnie prosić Pana o mądrość rozeznania, abyśmy rozpoznawali, kiedy Jezus daje nam światło, a kiedy jest to właśnie demon przebrany za anioła światła. Tak wiele osób myśli, że żyją w świetle, a są pogrążone w ciemnościach i nie zdają sobie z tego sprawy!”

A jakie jest światło, które nam daje Jezus? „Możemy je rozpoznać – wyjaśnił Ojciec Święty – bowiem jest to światło niepozorne. To nie jest światło narzucające się, jest niepozorne. To jest światło łagodne, ma moc łagodności; jest to światło, które przemawia do serca, i jest to także światło, które daje krzyż. Jeżeli my w naszym wewnętrznym świetle jesteśmy ludźmi łagodnymi, słyszymy głos Jezusa w sercu i patrzymy bez lęku na krzyż w świetle Jezusa”. Ale jeśli, przeciwnie, pozwalamy, aby nas oślepiło światło, które nam daje poczucie pewności, dumy i skłania nas do patrzenia na innych z góry, do pogardzania nimi z wyniosłością, to z pewnością nie mamy do czynienia ze „światłem Jezusa”. Jest to natomiast „światło diabła przebranego za Jezusa – powiedział Biskup Rzymu – za anioła światła. Musimy zawsze rozróżniać: tam gdzie jest Jezus, jest zawsze pokora, łagodność, miłość i krzyż. Nigdy w istocie nie spotkamy Jezusa bez pokory, bez łagodności, bez miłości i bez krzyża. On pierwszy przeszedł tę drogę światła. Powinniśmy iść za Nim bez lęku”, bowiem „Jezus ma moc i władzę, aby dać nam to światło”. Moc opisaną we  fragmencie Ewangelii z dzisiejszej liturgii, w którym Łukasz opowiada o wypędzeniu w Kafarnaum demona z opętanego człowieka (por. Łk 4, 16-30). „Ludzie – zaznaczył Papież, komentując to czytanie – byli ogarnięci lękiem i, mówi Ewangelia, pytali się: „Cóż to za słowo, że z władzą i mocą nakazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą?” Jezus nie potrzebuje wojska, aby przepędzić demony, nie potrzebuje wyniosłości, nie potrzebuje siły, dumy”. Jakie jest to słowo „które z władzą i mocą nakazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą?”, zapytał Papież. „Jest to słowo – brzmiała jego odpowiedź – pokorne, łagodne, pełne miłości”. Jest to słowo, które towarzyszy nam w chwilach cierpienia, które nas przybliżają do krzyża Jezusa. „Prośmy Pana – wezwał na zakończenie Papież Franciszek – aby dał nam dzisiaj łaskę swojego światła i nauczył nas odróżniać, kiedy światło jest Jego światłem, a kiedy jest to światło sztuczne, będące dziełem nieprzyjaciela, aby nas zwieść”.

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

26 czerwca 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI