Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Powrót do tego, co istotne

· Medycyna w czasach kryzysu ·

Medycyna odczuwa skutki kryzysu: zasoby się zmniejszają, oczekiwania w mniejszym stopniu podyktowane są kaprysami i coraz bardziej widoczna staje się rozbieżność między tym, co oferuje służba zdrowia, a tym, co rzeczywiście potrzebne. Muszą sobie to uświadomić Przede wszystkim lekarze. Na łamach „New York Timesa” z 5 czerwca pojawił się komentarz mówiący, że lekarze przepisują zbyt wiele badań, być może ze względu na korzyść lub z powodu pewnej kultury, która przecenia własne doświadczenia, mało ceniąc protokoły i literaturę naukową.

Ale także – można dodać – aby przychylić się do wszelkich oczekiwań społecznych i ze względu na wysoki procent oskarżeń z powodu braku dobrych rezultatów, uznanego za winę (ponad 8 mld dolarów rocznie odszkodowań za błędy lekarzy w USA). W związku z tym ostatnim faktem „American Journal of Ortopedics” donosi, że 96 procent lekarzy przyznaje, że przepisali badania, które nie były potrzebne pacjentom, z powodu lęku. Ma to niewyobrażalne skutki ekonomiczne. Z pewnością nie odnosi się to do całego świata medycznego – istnieją  silne opory przeciw tej tendencji – ale wskazuje na dyskomfort związany z medycyną  konsumpcjonistyczną i pełną sprzeczności.

Po drugie, musi się z tym liczyć światowa opieka zdrowotna, która winna odnaleźć prawdziwe priorytety: mniej uwagi poświęcać „medycynie kaprysów”, więcej badaniom i inwestycjom w zakresie chorób rzadkich, pandemii trzeciego świata i opiece nad najsłabszymi grupami społecznymi. Domagali się tego ostatnio MENCAP – angielskie stowarzyszenie osób z upośledzeniem umysłowym, i czasopismo „Lancet”, według którego dla systemu opieki zdrowotnej stali się oni już niewidzialni, ponieważ trudno ich zrozumieć i objąć opieką.

Ale przede wszystkim musi się z tym liczyć kultura, ponieważ lekarze mają obecnie krytyczny stosunek do swojej pracy. „Dlaczego lekarze nie są szczęśliwi?”, zapytywał „British Medical Journal”, wyjaśniając: „Lekarze są smutni. Nie wszyscy i nie zawsze są smutni, ale kiedy się zbierają, ich rozmowy wyrażają żale i pragnienie wczesnej emerytury”. Właśnie tak, rośnie ich wyczerpanie: depresja, rozczarowanie, poczucie bezsilności, być może dlatego, że medycyna utraciła swój entuzjazm; szpitale są przedsiębiorstwami, chorzy „klientami”, a lekarz oczywiście „dostawcą usług”.

Dochodzą do głosu, zwłaszcza w okresach pełnego konsumpcjonizmu, wypaczenia, które nie dają prawdziwej satysfakcji leczącym. Rozwija się medycyna pragnień – idzie się do lekarza jak do supermarketu; i rozwija się medycyna komercyjna, disease mongering, w związku z czym niektóre firmy farmaceutyczne przedstawiają sytuacje normalne, takie jak nieśmiałość, czy łysienie, jako choroby, aby zaniepokoić i sprzedawać środki farmakologiczne, na co wielokrotnie zwracało uwagę czasopismo „Plos Medicine”.

Ale w czasach kryzysu zdają się upadać pewne roszczenia i przesady i trzeba powrócić do tego, co istotne. Wtedy dostrzega się, że leczyć nie oznacza zaspokajać zachcianki związane z możliwymi w przyszłości manipulacjami genetycznymi lub inne ekstrawaganckie żądania, ale „podejść z sercem”; i nie interesować się tylko pewnym szczegółem, jak chciałby urzędnik, ale całą osobą. Sugeruje to angielski czasownik to heal (leczyć), który ma ten sam korzeń etymologiczny co whole (integralny).

Medycyna nie poddaje się, kiedy choroba jest już niewyleczalna, gdyż pozostaje możliwość pielęgnowania osoby. Zdrowie jest osobistą satysfakcją, która z pewnością nie jest niemożliwa dla osoby niepełnosprawnej, jak chciałaby przekonać pewna konsumpcjonistyczna kultura perfekcyjności, która zapomniała, co naprawdę znaczy „zdrowie”, i myli je z utopijnym całkowitym dobrobytem.

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

22 września 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI