Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Ośrodek życia ludzkiego

· Rodzina jako antidotum na zła w społeczeństwie ·

Wspólnota to „coś więcej niż suma osób. Jest miejscem, w którym człowiek uczy się kochać, naturalnym ośrodkiem życia ludzkiego. Składa się z twarzy, z osób, które kochają, rozmawiają ze sobą, poświęcają się dla innych i bronią życia, przede wszystkim tego najbardziej kruchego, najsłabszego”. Ta definicja rodziny, podana przez Papieża Franciszka w przemówieniu powitalnym do rodzin przybyłych z pielgrzymką do Rzymu, pozwala zrozumieć – krótko mówiąc – że ta instytucja stanowi najpotężniejsze antidotum na różnego rodzaju zło współczesnego społeczeństwa, jak narcyzm, utylitaryzm, globalne ujednolicanie, do których prowadzą nas panujące kultury.

Wystarczy prawdziwe uczestniczenie w tej wspólnocie, przeżywane głęboko i w pełni, aby ukazać, że prawdziwe wartości są inne, że miłość jest ośrodkiem życia ludzkiego i naszą największą aspiracją, jedyną, która może nam dać nieco pokoju szczęścia. Wystarczy gest miłości, ciepło, które potrafimy dać i przyjąć, aby rozświetlić dzień. Jest to o wiele mocniejsze i trwalsze odczucie od ulotnej radości spowodowanej konsumpcją, którą środki masowego przekazu propagują właśnie jako środek zaradczy na wszelki smutek, i która zdaje się być celem wyznaczonym każdemu istnieniu.

Ta miłość urzeczywistnia się w dialogu, zakłada równość i wzajemny szacunek w relacjach między mężczyznami i kobietami, między osobami w podeszłym wieku i młodymi, między rodzicami i dziećmi. Miłość jest tylko wtedy, kiedy jest dialog – mówi Papież – a zatem, kiedy jest wzajemne poszanowanie. A dialog oznacza także wysłuchanie drugiego, okazanie cierpliwości i gotowości otwarcia serca na potrzeby innych, próbę ich zrozumienia, także wtedy, kiedy wydają się nam odmienni i dalecy.

Jeżeli rodzina to wszystko realizuje, staje się w sposób naturalny miejscem, gdzie broni się życia, w którym jest się otwartym na przyjęcie dziecka niezaplanowanego, dziecka chorego, a także na długą chorobę starszego rodzica. W ten sposób Papież Franciszek zdaje się mówić, że prawdziwym rozwiązaniem problemów bioetycznych jest miłość, budowanie wspólnot zdolnych kochać, a zatem przyjmować najsłabszych, otwierać się na nich. Nie można ponosić tej ofiary samemu: niewiele osób jest w stanie mierzyć się same z tą próbą, ale rodzina, kiedy istnieje, daje siłę do zaakceptowania osób, które przez dominującą mentalność uważane są za niedoskonałe, tych, które cierpią.

Czy dziecko, które przychodzi na świat po wcześniejszym poddaniu badaniom prenatalnym, i wie, że zostało zaakceptowane tylko dlatego że jest zdrowe, będzie miało w sobie wielkoduszność, by opiekować się potem chorym rodzicem? Pokusa eutanazji rodzi się z tej początkowej selekcji, czyli z myślenia o dziecku jako produkcie, który ma być doskonały, a nie jako nowym członku rodziny, który niezależnie od wszystkiego będzie kochany.

Oto dlaczego bronienie rodziny jako wspólnoty uczuć i wzajemnej miłości oznacza stawienie czoła niemal wszystkim problemom społecznym, z nadzieją na ich rozwiązanie. Wychowanie nowych pokoleń, welfare, zatrudnienie, kryzys ekonomiczny, problemy bioetyczne to kwestie, które wszystkie odsyłają do struktury rodziny: jeżeli ta się trzyma, trzyma się społeczeństwo. A jeżeli utrzymuje się rodzina jako uprzywilejowane miejsce głoszenia Ewangelii, także Kościół może szybciej się rozwijać i ma mocniejsze podstawy.

Dlatego obrona rodziny przez Papieża Franciszka nie jest w żadnym wypadku odrzucaniem tego, co nowe. Jest natomiast jednym z podstawowych czynników, pozwalających stawić czoło przyszłości. I uczynić ją odmienną od teraźniejszości, która pod wieloma względami traci niemałą część człowieczeństwa.

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

20 września 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI