Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

On nie potrafiący pogodzić się z emancypacją

· Światowy Dzień Walki z Przemocą wobec Kobiet ·

Jest to monstrualne oblicze niezdolności do nawiązania relacji z bliźnim. Bicie i zabijanie fizycznie słabszych to nieludzki przejaw tchórzostwa i nikczemności. Te nadużycia, szczególnie podstępne i upokarzające, coraz bardziej zakradające się do codziennej rzeczywistości naszych domów (także na Zachodzie), godzą w tysiące ofiar, ranionych po cichu dzień po dniu na naszych oczach, często nieuważnych. A godzą także w całe społeczeństwo.

Albowiem skoro przemoc zawsze i w każdej swojej postaci odwraca się od nadziei, to przemoc mężczyzn w stosunku do kobiet jest cementem, który paraliżuje przyszłość. Który uniemożliwia wszelkie spotkanie i tłumi życie.

Dane są alarmujące. W samych tylko Włoszech zabijana jest co 60 godzin jedna kobieta. Jest to zjawisko nowe, czy też może jesteśmy dziś bardziej poinformowani, potrafimy lepiej odczytywać rzeczywistość taką, jaka jest naprawdę? Gdyby tak było, to już i tak byłoby pewnym osiągnięciem. Cywilizowane społeczeństwo, które potrafi nazwać katów.

Istnieje jednak pewna wątpliwość. Że może ta narastająca spirala – skłonność zbyt wielu mężczyzn do używania swojej przewagi fizycznej przeciwko kobietom we własnym domu, kobietom, z którymi często się spotykają i które „kochają” – jest wynikiem niezdolności do zaakceptowania w codziennym konkretnym życiu emancypacji kobiet.

Fakt, że kobieta zyskała sobie prawa, stała się pełnoprawną obywatelką, jest zmianą zbyt wielką, żeby można było to zaakceptować w codziennych relacjach domowych. Okrucieństwo – jak wiadomo – może chwilowo dać upust frustracji, osłabić poczucie bezsilności, i również nad tą świadomością trzeba pracować, aby starać się wykorzenić jej skutki.

Światowy Dzień Walki z Przemocą wobec Kobiet ma zatem wyrwać nas z obojętności. Ma na celu pobudzić do wyjścia z przyzwyczajenia, które niszczy nasz zmysł krytyczny, ponieważ nie reagując, stajemy się na koniec współwinnymi zamarcia korzeni naszego życia cywilizowanego. Ma on na celu położyć kres uleganiu  zalewowi faktów, które w danej chwili nas wzburzają, nie przenikają jednak naprawdę w nasze sumienia. Faktów, których w dodatku wiele, zbyt wiele z nas doświadczyło na własnej skórze, na najrozmaitsze sposoby i w najróżniejszych sytuacjach i z różnych rąk. W tym tkwi wiele siły tej przemocy, tkwi ona w owym karmieniu się poczuciem winy, w wykorzystywaniu  wstydu.

Wszyscy od dziecka, winni i ofiary, jesteśmy przesiąknięci przemocą. Od początku uczy się nas – mężczyzn – pragnąć jej, dążyć do niej, stosować ją. Pokarm, którym się karmimy, nie jest trucizną pozbawioną ceny. Od początku uczy się nas – kobiety – że przynajmniej w jakiejś mierze same jesteśmy sobie winne.

Oby przede wszystkim Światowy Dzień 25 listopada pozostawił w nas świadomość, że przemoc w stosunku do kobiet zadaje wszystkim śmiertelną ranę. Ponieważ ofiarą jest także całe społeczeństwo, owo społeczeństwo składające się z tych, którzy przemoc stosują, tych, które jej doświadczają, i tych, którzy ją bezczynnie obserwują (a zatem winnych). Krzywda jest ogromna. Jest nią zanegowanie rozumu. Jest nią odrzucenie drugiego. Jest nią zaprzeczenie temu, że jesteśmy istotami ludzkimi.

Jak pisze Wasilij Grossman w książce Życie i los , „tam, gdzie przemoc usiłuje wymazać różnorodność i różnice, gaśnie życie”.

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

16 listopada 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI