Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Odwaga modlitwy

· Msza św. w Domu św. Marty ·

Nasza modlitwa musi być odważna, nie może być letnia, jeśli chcemy przez nią nie tylko otrzymać konieczne łaski, ale przede wszystkim poznać Pana. Jeśli Go prosimy, On sam przyniesie nam swoją łaskę. Papież Franciszek dzisiaj rano, 10 października, podczas Mszy św. odprawianej w Domu św. Marty, mówił na nowo o mocy i odwadze modlitwy.

Na konieczność modlenia się uporczywie, jeśli trzeba, i zawsze z przekonaniem wskazuje czytanie liturgiczne z Ewangelii św. Łukasza (11, 5-13), „poprzez tę przypowieść – wyjaśnił Papież – o nachalnym przyjacielu, przyjacielu natrętnym”, który w głębokiej nocy idzie do przyjaciela i prosi go o chleb, aby mógł nakarmić znajomego, który właśnie przybył do jego domu, a on nie ma go czym poczęstować”. Z powodu tej prośby – powiedział – przyjaciel jest zmuszony wstać z łóżka i dać mu chleba. Również przy innej okazji Jezus mówi nam o tym: w przypowieści o wdowie, która przyszła do nieuczciwego sędziego, który jej nie słuchał, nie chciał spełnić jej prośby; ale ona była tak bardzo nieustępliwa, tak bardzo nalegała, że w końcu, żeby się jej pozbyć i żeby mu więcej się nie naprzykrzała, wziął ją w obronę, zgodnie z jej prośbą. To pozwala nam pomyśleć o naszej modlitwie. Jak my się modlimy? Modlimy się z przyzwyczajenia, pobożnie i bez przeszkód, czy też stajemy przed Panem odważnie, aby prosić o łaskę, o to, o co się modlimy?

Postawa, jaką przyjmujemy, jest ważna, ponieważ „modlitwa, która nie jest odważna – powiedział Papież – nie jest modlitwą prawdziwą”. Gdy się modlimy, potrzebujemy „odwagi zaufania, że Pan nas słucha, odwagi pukania do drzwi. Mówi to Pan, ponieważ każdy, kto prosi, otrzymuje, kto szuka, znajduje, a kołaczącemu zostanie otworzone”.

Czy nasza modlitwa jest taka? – zapytał się Papież. Czy też zadowalamy się powiedzeniem: „Panie, daj mi łaskę, której potrzebuję! Krótko mówiąc, „czy modlimy się z przekonaniem? Czy umiemy pukać do serca Boga?”. Aby dać odpowiedź, Biskup Rzymu powrócił do fragmentu Ewangelii, na końcu którego „Jezus mówi nam: Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli jesteście ojcami, dacie dzieciom dobre rzeczy. I kontynuuje: Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba... I spodziewamy się, że powie: da dobre rzeczy wam. Natomiast nie, nie mówi tego! Mówi: udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą. To jest niezwykłe”.

Dlatego „gdy modlimy się odważnie, Pan nie tylko daje nam łaskę, ale daje nam siebie w tej łasce”. Ponieważ „Pan – wyjaśnił Papież, używając wyrazistego słowa – nigdy nie daje lub nie posyła łaski drogą pocztową: przynosi ją sam, On sam jest tą łaską!”

„Dzisiaj – powiedział na zakończenie – w modlitwie kolekty powiedzieliśmy Panu, aby dał nam to, o co nawet w modlitwie nie ośmielamy się prosić. A co jest tym, o co nie ośmielamy się prosić? Jest to On sam! Prosimy o łaskę, ale nie ośmielamy się powiedzieć: Ty sam przynieś mi tę łaskę. Wiemy, że to On zawsze przynosi łaskę: On przychodzi i nam ją daje. Nie kompromitujmy się więc tym, że przyjmiemy łaskę i nie uznamy, że Tym, który nam ją przyniósł, Tym, który nam ją daje, jest Pan”.

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

22 września 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI