Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Niesłuszne jest utożsamianie islamu z przemocą

· Z dziennikarzami podczas lotu z Krakowa ·

Podczas lotu powrotnego po zakończeniu wizyty w Polsce, wieczorem 31 lipca, do tradycyjnej konferencji prasowej Franciszka wprowadził dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, ojciec Federico Lombardi – dla niego była to ostatnia podróż z Papieżem w tym charakterze. Przed wysłuchaniem pytań – zadawanych w języku włoskim, z wyjątkiem ostatniego, zadanego po hiszpańsku – Papież pozdrowił tymi słowami dzienikarzy:

Dobry wieczór, dziękuję wam za waszą pracę i wasze towarzystwo. Pragnę złożyć wam, ponieważ jesteście kolegami z pracy, kondolencje z powodu śmierci Anny Marii Jacobini. Dzisiaj spotkałem się z siostrą, siostrzeńcem i siostrzenicą; byli tym bardzo zasmuceni… Jest to smutny fakt w tej podróży.

Chciałbym też podziękować o. Lombardiemu i Maurowi [De Horatisowi], gdyż będzie to ostatnia podróż, jaką z nami odbywają. O. Lombardi pracował w Radiu Watykańskim ponad 25 lat, a poza tym 10 w czasie lotów. A Mauro – 37, przez 37 lat był odpowiedzialny za bagaże w czasie lotów. Bardzo dziękuję Maurowi i o. Lombardiemu. Później, na końcu, podziękujemy tortem…

Teraz jestem do waszej dyspozycji. Podróż jest krótka… Tym razem będziemy się streszczać.

[Magdalena Wolińska – TVP] W swoim pierwszym przemówieniu na Wawelu, zaraz po przybyciu do Krakowa, Wasza Świątobliwość powiedział, że cieszy się, iż rozpoczyna poznawanie Europy Środkowowschodniej właśnie od Polski. W imieniu naszego narodu chciałabym zapytać, jak Wasza Świątobliwość odebrał tę Polskę w czasie tych pięciu dni? Jakie odniósł wrażenie?

Była to Polska szczególna, gdyż była to Polska “najechana” raz jeszcze, lecz tym razem przez młodzież! Kraków, na ile widziałem, jawił mi się bardzo piękny. Polacy są pełni entuzjazmu… Popatrz, dziś wieczorem: przy deszczu, wzdłuż ulic, i to nie tylko młodzi, także staruszki… To jest dobroć, szlachetność. Ja miałem okazję poznać Polaków, kiedy byłem dzieckiem; tam gdzie pracował mój tato, przyjechało do pracy wielu Polaków, po wojnie. Byli to dobrzy ludzie… i to zostało mi w sercu. Na nowo spotkałem tę waszą dobroć. Piękno. Dziękuję!

[Urszula Rzepczak – Polsat] Nasze młode dzieci były bardzo poruszone słowami Waszej Świątobliwości, które doskonale odpowiadają ich rzeczywistości i ich problemom. Ale Wasza Świątobliwość używał także w swoich przemówieniach słów i wyrażeń typowych dla języka młodzieżowego. W jaki sposób się przygotował? Jak zdołał dać tak wiele przykładów bardzo bliskich ich życia, ich problemów, i to ich słowami?

Lubię rozmawiać z młodzieżą. I lubię słuchać młodych ludzi. Zawsze stawiają mnie w kłopotliwej sytuacji, ponieważ mówią mi o rzeczach, nad którymi się nie zastanawiałem, albo które przemyślałem połowicznie. Młodzi niespokojni, młodzi kreatywni… Lubię to i stąd czerpię ten język. Często muszę dopytywać: “A co to znaczy?”, i oni mi wyjaśniają, co to znaczy. Lubię z nimi rozmawiać. Oni są naszą przyszłością i musimy prowadzić dialog. Ważny jest ten dialog między przeszłością a przyszłością. Dlatego tak często kładę nacisk na realcję między młodzieżą a dziadkami, a kiedy mówię “dziadkowie”, mam na myśli najstarszych i nie tak bardzo starych – ale ja tak! – aby przekazywać także nasze doświadczenie, żeby oni posłuchali przeszłości, historii i ją przejęli i rozwijali z odwagą teraźniejszości, jak powiedziałem tego wieczoru. To jest ważne, ważne! Nie lubię, gdy ktoś mówi: “Ależ ci młodzi mówią głupoty!”. My także mówimy ich wiele! Młodzi mówią głupoty i mówią rzeczy rozsądne, tak jak my, jak wszyscy. Ale trzeba ich słuchać, rozmawiać z nimi, ponieważ my musimy uczyć się od nich, a oni muszą uczyć się od nas. Tak jest. I w ten sposób tworzy się historia i tak się rozwija, bez zamknięć, bez cenzur. Nie wiem, tak jest. W ten sposób uczę się tych słów.

[Marco Ansaldo – “La Repubblica”] Represje w Turcji i piętnaście dni, jakie nastąpiły po zamachu stanu, według niemal wszystkich obserwatorów zagranicznych, były chyba gorsze niż zamach stanu. Dlaczego do tej pory Wasza Świątobliwość nie zabrał głosu, nie mówił? Czy może obawia się Wasza Świątobliwość, że mogłoby się to odbić na mniejszości katolickiej w Turcji?

Kiedy musiałem powiedzieć Turcji coś, co się jej nie podobało, ale o czym byłem przekonany, mówiłem to, a konsekwencje tego znacie. Powiedziałem jej tamte słowa… Byłem pewien. Nie wypowiedziałem się, ponieważ nie jestem jeszcze pewien, na podstawie informacji, jakie otrzymałem, co tam się dzieje. Słucham wiadomości, które nadchodzą do Sekretariatu Stanu, a także informacji paru ważnych analityków politycznych. Badam sytuację również ze współpracownikami z Sekretariatu Stanu, ale rzecz nie jest jeszcze jasna. To prawda, zawsze należy unikać krzywdy katolików – i wszyscy to robimy – ale nie za cenę prawdy. Istnieje cnota roztropności – trzeba coś powiedzieć, kiedy, jak – ale w moim przypadku, jesteście tego świadkami, że kiedy miałem coś do powiedzenia, co dotyczyło Turcji, to powiedziałem.

[Frances D’Emilio – Associated Press] W Australii wyszło na jaw, że australijska policja prowadzi dochodzenie w sprawie nowych zarzutów przeciwko kard. Pellowi, a tym razem zarzuty dotyczą nadużyć w stosunku do nieletnich, są więc bardzo odmienne od poprzednich. Pytanie, jakie sobie stawiam i jakie zadawało wielu innych, to: co, według Waszej Świątobliwości, należałoby słusznie zrobić w przypadku kard. Pella, biorąc pod uwagę poważną sytuację, tak ważne stanowisko i zaufanie, jakim cieszy się ze strony Waszej Świątobliwości?

Dziękuję. Pierwsze wiadomości, jakie nadeszły, były niejasne. Były to informacje sprzed czterdziestu lat, więc nawet policja nie zróciła na to uwagi w pierwszej chwili. Sprawa niejasna. Później wszystkie oskarżenia zostały przedstawione wymiarowi sprawiedliwości i w tej chwili są w rękach sprawiedliwości. Nie należy osądzać, dopóki wymiar sprawiedliwości nie wyda orzeczenia. Gdybym wypowiedział opinię przychylną kard. Pellowi albo przeciwko niemu, nie byłoby to dobre, ponieważ osądziłbym wcześniej. To prawda, jest wątpliwość. I jest ta jasna zasada prawa: in dubio pro reo. Musimy zaczekać na wymiar sprawiedliwości, a nie dokonywać wcześniej osądu mediatycznego, bo to nie pomaga. Osąd na podstawie plotek, i co potem? Nie wiadomo, jaki będzie wynik. Trzeba uważnie słuchać tego, co zdecyduje wymiar sprawiedliwości. Po tym, jak wypowie się wymiar sprawiedliwości, wypowiem się ja. Dziękuję.

[Hermán Reyes – Télam] Jak Wasza Świątobliwość czuje się po upadku z wcześniejszego dnia? Widzimy, że ma się dobrze. To pierwsze pytanie. Drugie: W ubiegłym tygodniu sekretarz generalny UNASUR Ernesto Samper mówił o mediacji Watykanu w Wenezueli. Czy to jest konkretny dialog? Czy jest to realna możliwość? I jak Wasza Świątobliwość sądzi, czy ta mediacja, z misją Kościoła, może pomóc w stabilizacji sytuacji kraju?

Najpierw – upadek. Patrzyłem na Matkę Bożą i zapomniałem o stopniu… Miałem w ręce kadzielnicę… Kiedy zorientowałem się, że upadam, poddałem się upadkowi i to mnie uratowało, bo gdybym stawiał opór, byłyby konsekwencje. Nic sobie nie zrobiłem. Czuję się doskonale.

Drugie pytanie to? Wenezuela. Dwa lata temu miałem spotkanie z prezydentem Madurem, bardzo, bardzo pozytywne. Potem on poprosił o audiencję, w ubiegłym roku: to było w niedzielę, dzień po powrocie z Sarajewa. Ale później odwołał to spotkanie, ponieważ zachorował na zapalenie ucha i nie mógł przybyć. Po upływie jakiegoś czasu od tego napisałem do niego list. Były kontakty – ty wspomniałeś o jednym z nich – w sprawie ewentualnego spotkania. Owszem, pod warunkami, jak to się robi w takich przypadkach. I myśli się, w tym momencie… ale nie jestem pewien, nie mogę o tym zapewnić, czy jest to jasne? Nie jestem pewien, czy ktoś w grupie mediacyjnej… i nie wiem, czy także rząd – ale nie jestem tego pewien – chce przedstawiciela Stolicy Apostolskiej. Tak było do chwili, kiedy wyjechałem z Rzymu. Ale sprawy tak się mają. W grupie są Zapatero z Hiszpanii, Torrijos i ktoś inny, a czwarty – mówiło się o Stolicy Apostolskiej. Ale tego nie jestem pewien…

[Antoine-Marie Izoard – I. Media] Katolicy są zszokowani, i to nie tylko we Francji – po barbarzyńskim zamordowaniu o. Jacques’a Hamela w jego kościele, w czasie gdy celebrował Mszę św. Cztery dni temu tutaj Wasza Świątobliwość powiedział nam ponownie, że wszystkie religie pragną pokoju. Jednak ten święty kapłan, 86-letni, został zabity wyraźnie w imię islamu. Dlaczego Wasza Świątobliwość, mówiąc o tych aktach przemocy, mówi zawsze o terrorystach, ale nigdy o islamie? A poza tym, oprócz modlitw i dialogu, które oczywiście są niezwykle istotne, jaką konkretną inicjatywę Wasza Świątobliwość może podjąć lub zasugerować dla przeciwstawienia się islamskiej przemocy?

Nie lubię mówić o przemocy islamskiej, bowiem codziennie, kiedy przeglądam gazety, widzę akty przemocy tutaj, we Włoszech: ktoś zabija narzeczoną, ktoś inny zabija teściową… I to są stosujący przemoc ochrzczeni katolicy! Są katolicy stosujący przemoc… Gdybym mówił o przemocy islamskiej, musiałbym mówić również o przemocy katolickiej. Nie wszyscy wyznawcy islamu stosują przemoc; nie wszyscy katolicy są gwałtowni. To jest niczym macedonia, jest tu wszystko, są osoby gwałtowne z tych religii. Jedno jest prawdziwe: sądzę, że prawie we wszystkich religiach jest zawsze jakaś grupka fundamentalistyczna. Fundamentalistyczna. Są u nas. Kiedy fundamentalizm posuwa się do zabijania – a można zabijać językiem, mówi to apostoł Jakub, a nie ja, i także nożem – uważam, że nie jest słuszne utożsamianie islamu z przemocą. To nie jest słuszne i nie jest prawdą! Odbyłem długą rozmowę z wielkim imamem Uniwersytetu al-Azhar i wiem, co oni myślą: zabiegają o pokój, spotkanie. Nuncjusz pewnego afrykańskiego kraju powiedział mi, że w stolicy jest zawsze kolejka ludzi przy Drzwiach Świętych – zawsze jest pełno! – przybyłych z okazji Jubileuszu: niektórzy podchodzą do konfesjonałów, inni modlą się w ławkach. A większość idzie dalej i dalej, aby pomodlić się przed ołtarzem Matki Bożej: to są muzułmanie, którzy chcą świętować Jubileusz. To są bracia. Kiedy byłem w Republice Środkowoafrykańskiej, poszedłem do nich, a imam wsiadł nawet do papamobilu. Można dobrze współżyć. Ale są ugrupowania fundamentalistyczne. I zastanawiam się także nad tym, jak wielu młodych – jak wielu młodych – których my, Europejczycy, pozostawiliśmy pozbawionych ideałów, którzy nie mają pracy, którzy sięgają po narkotyki, po alkohol… udaje się tam i wstępuje do ugrupowań fundamentalistycznych. Owszem, możemy powiedzieć, że tak zwany ISIS jest państwem islamskim, które przedstawia się jako stosujące przemoc, bowiem kiedy pokazuje nam swoje dowody tożsamości, pokazuje, jak na wybrzeżu libijskim podcina gardła Egipcjanom albo tym podobne rzeczy. Ale to jest ugrupowanie fundamentalistyczne, które nazywa się ISIS. Jednak nie można mówić – uważam, że nie jest to ani prawdziwe, ani słuszne – że islam jest terrorystyczny.

Terrroryzm istnieje wszędzie! Proszę pomyśleć o terroryzmie plemiennym w niektórych krajach afrykańskich… Terroryzm – nie wiem, czy to powiedzieć, gdyż jest trochę niebezpieczne – rozwija się, kiedy nie ma innej opcji, kiedy w centrum światowej gospodarki jest bożek pieniądz, a nie człowiek, mężczyzna i kobieta.To już jest pierwszy terroryzm. Przepędziłeś wspaniałość stworzenia, mężczyznę i kobietę, a na ich miejscu umieściłeś pieniądz. To jest podstawowy terroryzm przeciwko całej ludzkości. Przemyślmy to.

[Javier Martínez Brocal – Rome Reports Tv] Wasza Świątobliwość powiedział nam wcześniej, w czasie spotkania z wolontariuszami, że być może nie będzie w Panamie. Ale tego nie może Wasza Świątobliwość zrobić, bo my czekamy na Waszą Świątobliwość w Panamie!

Jeżeli ja nie pojadę, będzie tam Piotr!

My wierzymy, że będzie tam Wasza Świątobliwość! Przywożę Waszej Świątobliwości od Panamczyków dwie rzeczy: koszulkę z numerem 17, który jest dniem urodzin Waszej Świątobliwości, i kapelusz panamskich “campesinos”.

Bardzo dziękuję za to Panamczykom. Życzę wam, abyście dobrze się przygotowali, z taką samą siłą, taką samą duchowością, taką samą głębią, z jaką przygotowali się Polacy, mieszkańcy Krakowa i wszyscy Polacy.

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

20 marca 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI