Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Niepierwszoplanowa aktorka

· UE po negocjacjach z Ankarą ·

Silne poczucie słabości Unii Europejskiej ujawnia się po nadzwyczajnym spotkaniu na szczycie z Turcją, które odbyło się w Brukseli. Był to summit szeroko przygotowywany, który w zamierzeniach UE miał sformalizować już osiągnięte porozumienie. Jednak nowe żądania wysunięte przez Ankarę spowodowały, by tak się wyrazić, że wszystko spełzło na niczym, i odroczono wszystko do nowego szczytu, zaplanowanego za blisko dziesięć dni.

Nic dziwnego oczywiście, że rząd turecki starał się wyciągnąć z negocjacji możliwie jak największe korzyści. I w gruncie rzeczy nie dziwi też pewna uległość, jaką wykazała strona europejska wobec drugiej strony. Istnieje wszelkie prawdopodobieństwo, że na najbliższym posiedzeniu Rady Europy 28 państw zgodzi się na żądane przez Ankarę zwiększenie funduszy na uporanie się z kryzysem uchodźców, a poza tym na usprawnienie procedury przyznawania wiz wjazdowych obywatelom tureckim.

Bowiem, jak zauważa wielu analityków, porozumienie z Turcją w kwestii migracji wydaje się nieodzowne dla tej Unii Europejskiej, która nie jest zdolna w swoim łonie znaleźć zrównoważonych rozwiązań kryzysu.

Brakuje przede wszystkim spójności i jedności celów – jest to niedostatek oczywiście nienowy, na co wskazywali również wczoraj niektórzy przywódcy europejscy. I tak podczas gdy prezydent Orban – komentując żądanie Ankary co do ulokowania w Europie jednego uchodźcy za każdego nielegalnego migranta sprowadzonego na terytorium Turcji – zdecydowanie zaprzeczył dyspozycyjności Węgier, premier brytyjski David Cameron, posługując się twitterem, zaznaczył, że Zjednoczone Królestwo nie będzie uczestniczyć w europejskim systemie dysponowania podaniami o azyl. Te deklaracje są po części podyktowane względami wyborczymi. Wielka Brytania, na przykład, 23 czerwca br. uda się do urn, aby zdecydować w kwestii pozostania w UE na drodze referendum, z którym Cameron – przychylny decyzji europejskiej po uciążliwych negocjacjach z Brukselą – związał swoją polityczną przyszłość. Podobnie postawa Niemiec, wyraźnie przychylnych porozumieniu z Turcją, wydaje się jakby związana z oczekiwaniem na mające się odbyć w niedzielę wybory w trzech krajach związkowych – niektórzy postrzegają to głosowanie jako test dla rządu po polityce przyjmowania z minionych miesięcy.

Odnosi się wrażenie, że na podstawie ocen całkowicie indywidualnych Unia Europejska jako całość postanowiła po prostu nie podejmować tego problemu, delegując – jedynie tymczasowo i za wysoką cenę – swoje kierowanie na tureckiego sąsiada. W ten sposób postępując, UE po raz kolejny zrezygnowała z odgrywania pierwszoplanowej roli. Tymczasem powinna to była zrobić już od momentu rozpętania się kryzysu syryjskiego, aby zapobiec masakrze i zaoszczędzić milionom osób przymusowej migracji.

Giuseppe Fiorentino

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

23 maja 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI