Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Niebezpieczeństwo dobrych chęci

· W niedawno opublikowanym eseju Lucetta Scaraffia i Oddone Camerana dokonują przeglądu historii społecznej eugeniki, odtwarzając kierunki jej rozwoju i długoterminowe następstwa ·

Teoria ewolucji została wyłożona przez Karola Darwina w książce z 1859 r. On the Origin of Species through Natural Selection ; wywarła ona ogromny wpływ na wszystkie dziedziny nauk przyrodniczych, a także głęboko oddziaływała na nauki filozoficzne i społeczne. Z dekady na dekadę stawała się podstawą nowego wspólnego poczucia, do którego budowania przyczyniła się także szeroka działalność popularyzatorska, prowadzona przez naukowców, socjologów, filozofów „pozytywnych” i dziennikarzy rozmaitych kultur.

Jej upowszechnienie się spowodowało „śmierć Adama” (wyrażenie to jest autorstwa amerykańskiego historyka Johna C. Greene'a) – nie tylko zakwestionowanie dosłownego  przyjmowania biblijnego opowiadania o stworzeniu, ale też zanegowanie boskiego pochodzenia człowieka i powszechne uznanie jego zasadniczej natury zwierzęcej. Zanikały wszelkie różnice między istotą ludzką a resztą natury, między życiem ludzkim i życiem świata zwierzęcego i roślinnego, a zatem między prawami, które nim rządzą. A ponieważ człowiek żyje w społeczeństwie, wynikło stąd naturalistyczne podejście również do życia społecznego – w późniejszych dziesięcioleciach narodził się „darwinizm społeczny”, który szczególnym powodzeniem cieszył się w wilhelmińskich Niemczech, ale miał długotrwałe skutki po trosze wszędzie.

Rozwój człowieka utożsamiany był z rozwojem biologicznym, a nie z postępem moralnym. Ale „śmierć Adama” miała także inny skutek, który obecnie ilustruje Lucetta Scaraffia w niedawno opublikowanej książce ( Per una storia dell'eugeneteica. Il pericolo delle buone intenzioni , z esejem Oddone Camerany, Brescia, Morcelliana, 2012 r. ss. 310, 25 euro): skoro istota ludzka ma zasadniczo naturę zwierzęcą, dlaczego również u niej nie zastosować tych technik polepszenia gatunku, które praktykuje się w stosunku do gatunków zwierzęcych? Tym bardziej że przetrwanie najbardziej przystosowanych nie było już zagwarantowane w przypadku epidemii czy wojen, jak przeciwnie bywało przez wieki.

Na tych podstawach zrodziła się i rozwinęła eugenika. Jest to związane przede wszystkim z nowym kultem Nauki (przez duże n), rozwijającej się w epoce pozytywizmu, oraz z niebywałym prestiżem społecznym, jakim od tamtej pory cieszą się biolodzy, lekarze, zoolodzy, antropolodzy: jest to nowa elita władzy, obiecująca biologiczne udoskonalenie istoty ludzkiej. Ukazując tę możliwość – zauważa Lucetta Scaraffia – eugenika stwarzała uczonym okazję wyjścia z laboratoriów i auli uniwersyteckich i zyskania sławy u wielkiej publiczności: ugruntowywała się nowa postać – uczonego-filantropa, „dobroczyńcy ludzkości”. „Nowy człowiek”, będący celem dążeń, miał stopniowo zyskać także niesłychane cechy biologiczne: nie wystarczało walczyć z nierównością społeczną, trzeba było racjonalnie zarządzać także czynnikiem biologicznym, aby go ukierunkować, aby odkryć i przezwyciężyć potrzeby wynikające z „dziedziczności” oraz z nieuchronnych uwarunkowań geograficznych i „rasowych”. Eugenika jest rozdziałem zamkniętym raz na zawsze, przynajmniej jako „eugenika ludności”, jako program poprawy jej poziomu życia  biologicznego poprzez szereg zabiegów prewencyjnych (sterylizacja) i – w skrajnych przypadkach – także fizycznej eliminacji niepełnosprawnych. Jednak Scaraffia nie zaangażowałaby się w to studium, gdyby nie była przekonana, że w powszechnej świadomości społeczeństw zachodnich przetrwało niemało stereotypów, które niestrudzeni propagatorzy tej pseudonauki upowszechniali przez dziesięciolecia: kult Nauki, aura świętości otaczająca zawsze i mimo wszystko uczonych, rola popularyzacji naukowej, fobia przed tym, co anormalne. Wczoraj chodziło o doskonalenie rodu, zaplanowane i narzucone przez państwo, dziś jest to wybór indywidualny, dokonywany w imię dobrobytu i zdrowia rodziców oraz jakości życia mającego się narodzić dziecka; faktem jest, że w naszych czasach narodziny (lub nie) dziecka zależą – niemal zawsze – od jego „bagażu” genetycznego. Rzecz ta nie byłaby niemile przyjęta przez apostołów eugeniki.

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

25 stycznia 2020

PODOBNE WIADOMOŚCI