Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Niczym dmuchanie w żarzące się węgle

· Msza św. Papieża w Domu św. Marty ·

„Spojrzenie, które prowadzi cię do wzrastania, do postępowania naprzód; które dodaje ci otuchy, ponieważ pozwala odczuć, że On cię kocha”; które daje odwagę potrzebną to tego, aby iść za Nim. Rozważanie Papieża Franciszka podczas Mszy św. w Domu św. Marty dziś rano, w sobotę 21 września, dotyczyło głównie spojrzeń Jezusa. Jest to data o fundamentalnym znaczeniu w biografii Jorge Maria Bergoglia, bowiem w dniu święta liturgicznego św. Mateusza przed 60 laty – 21 września 1953 r. – dokonał, jak wspomina, swojego życiowego wyboru.  Być może również dlatego, komentując opowiadanie o nawróceniu ewangelisty (Mt 9, 9-13), Papież uwydatnił moc spojrzeń Chrystusa, które mogą na zawsze zmienić życie osób, na których spoczną.

Tak właśnie, jak to przydarzyło się poborcy podatków, który został Jego uczniem: „Jest mi dość trudno zrozumieć, jak Mateusz mógł usłyszeć głos Jezusa”, który pośród tak wielkiej rzeszy ludzi mówi do niego: „Pójdź za Mną”. A wręcz Biskup Rzymu nie jest pewien, czy powołany usłyszał głos Nazarejczyka, ale ma pewność, że „poczuł on w swym sercu spojrzenie Jezusa, który na niego popatrzył. A to spojrzenie jest także obliczem”, które „odmieniło jego życie. My mówimy: nawróciło go”. W tym epizodzie opisana jest też inna akcja: „Gdy tylko poczuł w swoim sercu to spojrzenie, wstał i poszedł za Nim”. Dlatego Papież zwrócił uwagę na to, że „spojrzenie Jezusa zawsze nas podnosi; prowadzi wyżej”, dźwiga nas; nigdy nie „pozostawia nas tam”, gdzie byliśmy, zanim Go spotkaliśmy. Ani tym bardziej niczego nie odbiera: „Nigdy cię nie poniża, nigdy cię nie upokarza, zachęca cię do podniesienia się”, a pozwalając odczuć Jego miłość, daje odwagę potrzebną do tego, aby móc za Nim iść.

Papież pyta: „A jakie było to spojrzenie Jezusa?” Odpowiedź brzmi, że „nie było to spojrzenie magiczne”, bowiem Chrystus „nie był jakimś specjalistą od hipnozy”, ale zupełnie inne. Wystarczy pomyśleć o tym, „jak patrzył na chorych i ich uzdrawiał”, albo „jak patrzył na tłum, który budził w Nim litość, bowiem czuł, że jest jak owce nie mające pasterza”. A przede wszystkim, zdaniem Ojca Świętego, aby mieć odpowiedź na postawione na początku pytanie, trzeba się zastanowić nie tylko nad tym, „jak patrzył Jezus”, ale także nad tym, „jak czuli się ci, na których patrzył”, adresaci tych spojrzeń. Bowiem – wyjaśnił – „Jezus patrzył na każdego”, a „każdy czuł Jego spojrzenie”, jak gdyby On wzywał każdego po imieniu.

Dlatego spojrzenie Chrystusa „odmienia życie”. Wszystkim i w każdej sytuacji. Także, dodał Papież Franciszek, w chwilach trudności i utraty zaufania. Jak wtedy, kiedy pyta swoich uczniów: czy i wy chcecie odejść? Czyni to, patrząc im „w oczy, a to dodaje im otuchy, by powiedzieć: nie, pójdziemy z Tobą”; albo jak w przypadku Piotra, który po tym, jak się Go zaparł, spotkał na nowo spojrzenie Jezusa, „które odmieniło jego serce i spowodowało, że gorzko zapłakał: spojrzenie, które zmieniło wszystko”. I wreszcie, „ostatnie spojrzenie Jezusa”, to , którym z wysokości krzyża „popatrzył na Mamę, popatrzył na ucznia”: przez to spojrzenie „powiedział nam, że Jego Mama jest naszą Mamą: i Kościół jest matką”. Dlatego „dobrze nam zrobi,  jeśli pomyślimy, pomodlimy się nad tym spojrzeniem Jezusa, a także pozwolimy, aby On na nas patrzył”.

Papież Franciszek powrócił następnie do sceny ewangelicznej, która ukazuje Jezusa siedzącego za stołem z celnikami i grzesznikami. „Rozeszła się wieść, i cała społeczność, ale nie społeczność 'czysta', poczuła się  zaproszona na ten posiłek”, skomentował Papież Franciszek, bowiem „Jezus na nich spojrzał, a to spojrzenie było niczym dmuchanie na żarzące się węgle; poczuli, że wewnątrz jest ogień”; i doświadczyli także tego, „że Jezus prowadził ich ku górze”, podnosił ich, „przywracał im godność”, gdyż „spojrzenie Jezusa zawsze czyni nas godnymi, daje nam godność”.

Na koniec Papież wskazał na ostatnią cechę w spojrzeniu Jezusa: wielkoduszność. Jest Nauczycielem, który spożywa posiłek z brudami miasta, ale także, który wie, że „pod tym brudem jest żar pragnienia Boga”, potrzebujący, aby ktoś im „pomógł stać się płomieniem”. A właśnie to sprawia „spojrzenie Jezusa” – tak wówczas, jak i dzisiaj. Sądzę, że my wszyscy w życiu – powiedział Papież Franciszek – poczuliśmy to spojrzenie, i to nie raz, ale wielokrotnie. Być może w osobie kapłana, który uczył nas doktryny albo nam odpuszczał grzechy, być może w pomocy przyjaznych osób”. A przede wszystkim „wszyscy znajdziemy się przed tym spojrzeniem, tym wspaniałym spojrzeniem”. Dlatego idźmy „naprzód w życiu, pewni, że On na nas patrzy i że czeka na nas, aby patrzeć na nas w sposób definitywny. A to ostatnie spojrzenie Jezusa na nasze życie będzie na zawsze, będzie wieczne”. Dlatego można prosić w modlitwie o pomoc wszystkich „świętych, na których spoczęło spojrzenie Jezusa”, aby „nas przygotowali do tego, byśmy pozwalali patrzeć na siebie w życiu, i aby nas przygotowali również na to ostatnie spojrzenie Jezusa”.

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

20 września 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI