Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

​Medytacje na piasku

· ​Pustynia jako szkoła świadomości i odpowiedzialności ·

Pustynia, zagubienie, samotność to wyznaczniki każdego prawdziwego doświadczenia duchowego. Zagubienie się, aby pozwolić się odnaleźć. Odsłonić się w ekstremalnej rzeczywistości, gdzie nie ma już czego się uchwycić, i pogrążyć się w owym „tajemniczym kontynencie”, jakim jest głęboka modlitwa. To zarys głębokich refleksji, zapisanych przez Alessandra Pronzata po odbyciu pielgrzymki do grobu Karola de Foucauld w Ahaggar, na algierskiej pustyni, i zebranych w książce Meditazioni sulla sabbia – Medytacje na piasku (Mediolan, Gribaudi, 2016, ss. 192, 12.50 euro), która po dziesięcioleciach milczenia, pomimo sławy autora i i sukcesu dwóch wydań z 1981 r., została niedawno wznowiona. Oczywiście inspiracją jest świadectwo Karola de Faucaulda – przywołane przez Lettere dal deserto (Listy z pustyni) Carla Carretta – jednak przyjmuje perspektywę całkowicie osobistą. Niektóre fragmenty pobudzają do pytań, wywołują wstrząs. Przywołują echo głosu Chrzciciela, który wzywa do nawrócenia: “Drogę Panu przygotujcie na pustyni !”. W zglobalizowanym społeczeństwie, opanowanym przez medialny konsumpcjonizm, staje się coraz pilniejszą potrzebą zachowywanie ciszy i samotności, stanie się otwartymi kanałami, przez które może sączyć się światło. W istocie, nawet jeżeli w sposób jeszcze ukryty, zjawisko to występuje od jakiegoś czasu, jednak nie zawsze znajduje odpowiednik w formach tradycyjnych. O ile bowiem z jednej strony pustoszeje wiele klasztorów, o tyle z drugiej strony ugruntowuje się powołanie pustelnicze, i to nie tylko w swej formie instytucjonalnej, ale także w postaciach bardziej nieformalnych i ukrytych. Zdarza się spotykać ludzi wiary powołanych do wyruszenia na drogi ducha bez żadnego wyznaczonego celu.

Pustynia, tremendum i fascinans, jest miejscem Exodusu: „Człowiek odważa się wyruszać na te szlaki, gdyż jest pobudzany przez Ducha”. Trzeba zatem wsłuchać się w wewnętrzny głos, który wzywa, i być mu posłusznym. Pozostawanie kurczowo przywiązanym do przyzwyczajeń i uwarunkowań uniemożliwia dotknięcie głębi, gdzie jest przechowywane życie Ducha. Droga rozpoczyna się zawsze od wyzwolenia, gdyż władza, która panuje nad światem, oplątuje, podstępnie przenikając i biorąc w posiadanie przez swoje pułapki, na pozór nieszkodliwe. Od czasu do czasu potrzebny jest zatem bodziec, który wstrząśnie, i właśnie taki efekt wywołują stronice tej książki. Pustynia to nie tylko miejsce geograficzne, ale symbol wewnętrznego doświadczenia skrajnego zagubienia. Odsyła do nagiej rzeczywistości, budzi lęk. Dlatego jest zarazem symbolem oczyszczenia par excellence. Przejście przez pustynię wszystko wywraca, staje się przedziałem, po którym już nic nie jest takie jak wcześniej. Ryzyko jest wielkie. Można zostać pochłoniętym przez niekontrolowane siły. Ten, kto powraca, jest jakby przeszedł ze śmierci do życia. Pustynia „jest miejscem zatraty i wyzwolenia. Śmierci i zmartwychwstania”. Otwiera relację najzupełniej niesłychaną z Bogiem: „właśnie ten człowiek zagubiony, zdesperowany jest przedmiotem troski Boga, Jego daru miłosierdzia. Jednak tymczasem Bóg każe ci przejść przez pustynię niepewności. Przerażającą strefę wrogości. Gdzie jedynym znakiem Jego obecności jest nieobecność”. Chwieje się wszelki wymiar ideologiczny. Abstrakcja pozostawia miejce bezpośredniemu doświadczeniu, już bez jakiegokolwiek pośrednictwa.

Porzucenie, choćby na krótki czas, nieludzkiego rytmu, który się narzuca, zmienia wszelkie wzorce egzystencjalne. Oczekiwanie, powolność, cisza zajmują miejsce pośpiechu, frenetycznego działania, hałasu. Trwanie nieruchomo na kupce piasku, pośród wydm, bez żadnego punktu odniesienia, kiedy szaleje wiatr, kiedy słońce “pali niemiłosiernie głowę”, drąży duszę, oczyszcza. „Miałem wrażenie, że oszaleję. Czas mijał z okrutną powolnością”. Zetknięcie z granicznoścą pozwala poznać skrajną nędzę stanu „ogłupienia, inercji”. Pozwala odkryć „modlitwę bezsilności”, ujawnia jej głęboki sens ustąpienia, poddania się. Prawdziwa modlitwa jest wołaniem o pomoc, płaczem, wstrząsem. Naznacza narodziny do nowego życia. Jak noworodek wydaje pierwszy głos, który jest krzykiem, tak ten, kto rodzi się dla Ducha i widzi światło po przebyciu pustki. Dotknięcie progów skrajności wyrywa z otępienia, z przyzwyczajeń , prowadzi do tego, co jest poza, gdzie modlitwa samoistnie płynie z duszy, wznosi się tajemniczo niczym woda z nieznanej studni. „Siły, jakie rodzą się z modlitwy bezsilności, ujawniają się, kiedy nie ma działania innych sił”, to znaczy przy całkowitym ogołoceniu, zdemaskowaniu, jakie powoduje kontakt z Duchem Świetym. Trzeba tylko pozostawić stery i zgodzić się na to, by nami wstrząśnięto. „Kiedy Duch wdziera się w nasze życie, nie respektuje niczego, wszystko przemienia, wywraca ustalony porządek”, właśnie niczym burza piaskowa, która tam, gdzie przechodzi, zmienia cały krajobraz. Modlitwa nie jest „siłą integrującą, ale wywrotową”. Obala złudzenia, uwalnia od tego, co próżne, uzdrawia. Pozwala odkryć wielką wartość samotności jako możliwości autentycznego kontaktu z Bogiem i ze wszystkimi stworzeniami. Człowiek modlitwy jest kimś, kto przekracza, „łamie barierę zamykającą go w jego własnych możliwościach”. Wtedy, gdy czujemy niemożność modlitwy, odkrywamy prawdziwą modlitwę, tę, która „jest wyzwalana i kształtowana przez Ducha Bożego”.  

Antonella Lumini

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

21 lipca 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI