Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Małżeństwo nie jest zwykłym kontraktem

· «Témoignage chrétien» i debata na temat związków osób tej samej płci ·

Przy różnych okazjach «Témoignage chrétien» w inteligentny sposób mierzyła się z problemami nowoczesności nie odchodząc od moralności katolickiej. Z tego właśnie powodu przykro jest znaleźć na łamach francuskiego czasopisma bezwarunkową obronę gejowskich «małżeństw». Jest to przykre przede wszystkim dlatego, że zajmowanie tego stanowiska uzasadnione jest najbardziej banalnymi argumentami politycznej poprawności właśnie w momencie, kiedy we Francji toczy się bardzo żywa dyskusja na temat ich legalizacji, w której zabierają głos również liczni świeccy, posługując się rzeczowymi argumentami natury prawnej, psychoanalitycznej, filozoficznej.

Odmawianie homoseksualistom możliwości zawarcia związku małżeńskiego stanowi rzekomo – zdaniem czasopisma - «dodanie jeszcze jednej formy dyskryminacji do tych, których ofiarą zbyt często padali», a projekt ustawy w tym zakresie miałby być krokiem naprzód w uznaniu równości homoseksualistów. Pozostaje zatem niewyrażone, lecz wynikające z tego logicznie oskarżenie pod adresem osób, które się tym «małżeństwom» sprzeciwiają: są one rzekomo przeciwne równości gejów, a więc homofobiczne.

Jak gdyby nie można było bronić praw osób homoseksualnych do tego, by nie były dyskryminowane i jednocześnie sprzeciwiać się przyznaniu im prawa do małżeństwa. Jak gdyby ratyfikacją równości obywateli miało być przekreślenie wszelkich różnic, w tym wypadku dotyczącej seksualności.

Historia i prawo uczą, że równość między obywatelami musi być zawsze współmierna do różnic, które istnieją między nimi w rzeczywistości. Prawa dzieci nie są takie same jak prawa osób starszych, prawa kobiet w pewnych aspektach różnią się od praw mężczyzn. Nie znaczy to, że nie są oni równi w obliczu prawa: jest to równość uwzględniająca różne możliwości, lecz wcale nie mniej cenna i pozytywna.

Małżeństwo nie jest tylko – jak pisze - «Témoignage chrétien», kontraktem jak wiele innych, który może funkcjonować albo nie, lecz jest więzią o charakterze instytucjonalnym, leżącą u podstaw rodziny, jest instytucją zrodzoną po to, by chronić i gwarantować rodzenie dzieci, wprowadzoną po to, by określać prawa i obowiązki przechodzące z pokolenia na pokolenia. Zważywszy na to, że z pary homoseksualnej nie rodzą się dzieci, stanowi ona rzeczywistość inną. Utopia równości, która wyrządziła wiele szkód w XX w., wraca tutaj w nowej postaci, domagając się, by zostały uznane za równe więzi, które takie nie są, i na nowo zaczyna zwodzić ludzkość, jak w przeszłości realny socjalizm. Mówienie, że małżeństwo mężczyzny i kobiety jest tym samym co małżeństwo pary homoseksualnej stanowi bowiem negowanie prawdy, które narusza jedną z podstawowych struktur społeczeństwa ludzkiego, rodziny. Nie można budować społeczeństwa na takich podstawach nie płacąc później za to ogromnej ceny, jak już wydarzyło się w przeszłości, kiedy podjęto próbę urzeczywistnienia całkowitej równości ekonomicznej i społecznej. Dlaczego mielibyśmy powtórzyć ten sam błąd, goniąc na nowo za utopią, która już się przeżyła? Na temat możliwości wychowywania dzieci przez homoseksualistów «Témoignage chrétien» nie wypowiada się w sposób jasny: z jednej strony twierdzi, że «prawo dziecka do poznania swojej historii jest prawem zasadniczym», z drugiej daje do zrozumienia, że opowiada się za adoptowaniem dzieci również przez pary homoseksualne i zachęca do uznania więzi z wyboru za ważniejsze od więzi pokrewieństwa.

Autor artykułu zdaje się nie zastanawiać nad losem oddanych do adopcji przez pary homoseksualne dzieci, które najpierw zostają pozbawione własnych rodziców, a potem zmuszone żyć w sytuacji, która nie stanowi nawet substytutu rodziny naturalnej. Ta podwójna odmienność jest trudna do udźwignięcia.

Zresztą wiemy dobrze, iż pragnienie posiadania własnego dziecka – bądź

przynajmniej «z krwi» jednego z partnerów – dominuje w rzeczywistości par homoseksualnych nad pragnieniem adopcji, co rodzi nowe formy wyzysku, takie jak handel gamet i «macic do wynajęcia». Jeśli ponad wszelką wątpliwość jest prawdą, że oprócz problemu małżeństw jednopłciowych jest wiele innych «nieładów antropologicznych», które wymagają interwencji, to wśród nich należy z pewnością wymienić owe formy wyzysku, ułatwiane przez nowe biotechnologie, związane również ze wspomaganą rozrodczością. I z pewnością uznanie małżeństw jednopłciowych doprowadziłoby do powstania innych. Wcale nie jest tak łatwo, jak utrzymuje czasopismo, rozróżnić małżeństwo, rodzicielstwo i rozrodczość. A z drugiej strony, dlaczego mielibyśmy to robić, naruszając pierwotne, antropologiczne i prawne znaczenie rodziny?

Językoznawcy i psycholodzy ostrzegają społeczeństwo przed pozbawianiem znaczenia właśnie słów: koncepcji rodziny nie da się rozszerzać bez końca, nie niszcząc tożsamości jednej z najważniejszych instytucji społecznych, i to samo odnosi się do definicji matki i ojca.

Dlaczego zatem nie posłuchać tych, którzy te błędy sygnalizują? Być katolikiem znaczy o wiele więcej niż opowiedzieć się za modnym stanowiskiem kulturowym i zwierzchnicy «Témoignage chrétien» — mimo tego endorsement małżeństwa jednopłciowego — dobrze o tym wiedzą.

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

18 października 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI