Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Kwestia wciąż otwarta

· ​Aborcja w dzisiejszym społeczeństwie ·

O tym, że aborcja nie jest jakimkolwiek zabiegiem – a tym bardziej momentem potwierdzenia wolności kobiety – mówią nie tylko jej przeciwnicy, ale sam bieg historii. Mamy tego dwa niedawne przykłady.

Parę dni temu list Papieża Franciszka Misericordia et misera, który rozszerzył także na okres pojubileuszowy uprawnienie wszystkich kapłanów do rozgrzeszania z tego grzechu, był przez wielu odczytywany jako przekreślenie samego grzechu; mylono w ten sposób miłosierdzie względem grzesznika z przekreśleniem grzechu. Oczywiście było to nieporozumienie wynikające przede wszystkim z tego, że obecnie wielka część osób nie wie, że istnieje hierarchia wśród grzechów, a zatem różne praktyki rozgrzeszania z nich. Jednak tak żywa reakcja dawała także do zrozumienia, że również w społeczeństwie, gdzie aborcja jest już legalna i gwarantowana przez opiekę zdrowotną od niemal 50 lat, nadal odczuwa się dyskomfort, i przebaczenie Papieża – który, zdaniem niektórych, rzekomo dostosował się w ten sposób do „nowoczesności” – nie byłoby niepotrzebne ani mało znaczące.

Jednak w tych dniach rzeczywistość stawia nam znów przed oczami inny problem: we Francji socjaliści, będący u władzy, przedstawili propozycję, by uznać portale internetowe oraz inne ośrodki, które upowszechniają informacje przeciwne przerywaniu ciąży „w celu odwodzenia od tego”, za winne, jako że „są przeszkodą do dobrowolnego przerywania ciąży”, a zatem zasługujące na to, by je zagłuszyć.

Słusznie George Pontier, przewodniczący Konferencji Episkopatu Francji, słowami wyważonymi i szlachetnymi przypomniał, że „ta propozycja ustawy podważa fundamenty naszej wolności”, a przede wszystkim zwrócił uwagę na fakt, że te portale pełnią w zastępstwie funkcję, jaką wcześniej sprawowało państwo, a mianowicie zapewniają sposobność refleksji kobietom, które chciały poddać się aborcji. Państwo w istocie zniosło obowiązek odczekania przynajmniej tygodnia między pierwszą konsultacją a zabiegiem, a zatem – pisze Pontier – „kobiety nie znajdują już oficjalnego wsparcia przy swoich wątpliwościach sumienia”. Bowiem ich udręka moralna i psychiczna staje się tym samym prawnie niewyrażalna. Wspomniane portale dają przede wszystkim wsparcie kobietom, które poddały się aborcji i odczuwają potrzebę wypowiedzenia swoich problemów związanych z doświadczeniem, jakie przeżyły, a z pewnością są także gotowe wysłuchać kobiet mających wątpliwości co do tej decyzji. Niekiedy są to grupy mylące pomoc z wojowniczą aktywnością – to wiadome – a niekiedy nie rozpoznają z dostateczną delikatnością cierpienia kobiety w okolicznościach tej decyzji, lecz z pewnością nikogo nie zmuszają.

Dyskomfort, jaki ujawnia ta propozycja ustawy, raz jeszcze pokazuje, że aborcji nie można uważać za operację taką jak inne ani za prawo do samostanowienia, takie jak inne. Trzeba zatem mieć odwagę pozostawić ten problem otwarty, nie dopuścić, aby zostały uciszone wątpliwości, a zwłaszcza cierpienie kobiet nie może być bagatelizowane przez żadną ze stron.  

Lucetta Scaraffia

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

21 listopada 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI