Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Kościół służebny, pokorny i braterski

· Papież podczas uroczystości wyznania wiary z biskupami włoskimi ·

23 maja Papież Franciszek przewodniczył w Bazylice Watykańskiej uroczystości wyznania wiary z biskupami włoskimi. Odbyła się ona na zakończenie ich wizyty «ad limina Apostolorum», w ramach obchodów Roku Wiary, a udział w niej wzięło 226 hierarchów uczestniczących w odbywającym się w Rzymie dorocznym zgromadzeniu Konferencji Episkopatu Włoch. Słowo powitalne wygłosił jej przewodniczący kard. Angelo Bagnasco. Poniżej zamieszczamy przemówienie Papieża Franciszka.

Dziękuję Waszej Eminencji za te słowa i składam gratulacje z okazji  prac tego zgromadzenia. Bardzo dziękuję wam wszystkim. Jestem pewien, że praca była ciężka, ponieważ macie wiele zadań. Pierwsze: Kościół we Włoszech — wszyscy — dialog z instytucjami kulturalnymi, społecznymi, politycznymi, to jest wasze zadanie, a nie jest ono łatwe. Również ciężką pracą, którą trzeba wykonać, jest umacnianie konferencji regionalnych, ażeby mogły stać się głosem wszystkich regionów, tak bardzo się różniących; i to jest piękne. Również odnośnie do pracy, wiem, że istnieje komisja mająca nieco zredukować zbyt wielką liczbę diecezji. To nie jest łatwe, ale od tego jest komisja. Czyńcie postępy w duchu braterstwa, a Konferencja Episkopatu niech czyni postępy w dialogu — jak powiedziałem — z instytucjami kulturalnymi, społecznymi, politycznymi. To wasza sprawa. Naprzód!

Po słowie wstępnym Ojciec Świętego wygłosił następujące rozważanie:

Drodzy Bracia w biskupstwie!

Czytania biblijne, których wysłuchaliśmy pobudzają nas do refleksji. Mnie dały wiele do myślenia. Uczyniłem z nich jakby rozważanie dla nas biskupów — najpierw dla mnie, biskupa jak wy — i dzielę się nim z wami.

Znamienne jest to — i cieszę się szczególnie z tego powodu — że nasze pierwsze spotkanie odbywa się właśnie tutaj, w miejscu, gdzie przechowywany jest nie tylko grób Piotra, ale także żywa pamięć jego świadectwa wiary, jego służby prawdzie, jego daru z siebie aż po męczeństwo dla Ewangelii i dla Kościoła.

Dzisiejszego wieczoru ołtarz Konfesji staje się w ten sposób naszym Jeziorem Tyberiadzkim, na którego brzegach słyszymy ponownie wspaniały dialog Jezusa z Piotrem, wraz z pytaniem skierowanym do Apostoła, które jednak powinno także rozbrzmiewać w sercu nas, biskupów: «Czy miłujesz Mnie?»; «Czy jesteś moim przyjacielem?» (por. J 21, 15 nn.).

Pytanie to było skierowane do człowieka, który pomimo uroczystych zapewnień, pozwolił, by owładnął nim strach i zaparł się Go.

«Czy miłujesz Mnie?»; «Czy jesteś moim przyjacielem?»

Pytanie to skierowane jest do mnie i do każdego z nas, do nas wszystkich: jeśli unikamy odpowiedzi nazbyt pospiesznej i powierzchownej, pobudza nas ono do spojrzenia w głębię nas samych, do refleksji nad nami samymi.

«Czy miłujesz Mnie?»; «Czy jesteś moim przyjacielem?»

Ten, który przenika serca (por. Rz 8, 27), staje się żebrakiem miłości i pyta nas o jedyną rzecz naprawdę istotną, będącą przesłanką i warunkiem, żeby paść Jego owce, Jego baranki, Jego Kościół. Podstawą wszelkiej posługi jest ta zażyłość z Panem; życie Nim jest miarą naszej posługi kościelnej, wyrażającej się w gotowości do posłuszeństwa, do uniżenia — jak usłyszeliśmy z Listu do Filipian — i do całkowitego oddania (por. 2, 6-11).

Zresztą następstwem miłowania Pana jest oddanie wszystkiego — naprawdę wszystkiego, aż po samo życie — dla Niego: to właśnie musi wyróżniać naszą posługę duszpasterską; jest to papierek lakmusowy, który pokazuje, w jakim stopniu przyjęliśmy otrzymany dar, odpowiadając na wezwanie Jezusa, i jak bardzo jesteśmy związani z powierzonymi nam ludźmi i wspólnotami. Nie jesteśmy formą  jakiejś struktury czy też potrzeb organizacyjnych: także posługa naszej władzy nakazuje nam, abyśmy byli znakiem obecności i działania zmartwychwstałego Pana, a więc abyśmy budowali wspólnotę w braterskiej miłości.

Nie jest to oczywiste: bo nawet największa miłość, jeśli nie jest nieustannie ożywiana, słabnie i gaśnie. Nie bez powodu apostoł Paweł przestrzega: «Uważajcie na samych siebie i na całe stado, w którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył krwią własnego Syna» (por. Dz 20, 28).

Brak czujności — jak wiemy — sprawia, że pasterz staje się letni; staje się roztargniony, zapominający, a nawet niecierpliwy; omamia go perspektywą kariery, przynętą pieniędzy i kompromisami z duchem tego świata; rozleniwia go, przekształcając w funkcjonariusza, kapłana urzędnika, bardziej troszczącego się o siebie, o organizację i struktury, niż o prawdziwe dobro ludu Bożego. Istnieje więc ryzyko, że — jak apostoł Piotr — można  zaprzeć się Pana, nawet jeśli formalnie reprezentuje się Go i mówi w Jego imieniu; przysłania się świętość Kościoła hierarchicznego, Matki, czyniąc go mniej płodnym.

Kim jesteśmy, bracia, przed Bogiem? Jakie są nasze próby? Mamy ich wiele; każdy z nas ma swoje. Co przez nie mówi nam Bóg? Na czym się opieramy, aby je przezwyciężyć?

Tak jak Piotra, natarczywe i smutne pytanie Jezusa może nas zmartwić i bardziej uświadomić nam słabość naszej wolności, osaczonej w rzeczywistości przez tysiące uwarunkowań wewnętrznych i zewnętrznych, które często powodują zagubienie, frustrację, a nawet niedowiarstwo.

Nie są to z pewnością uczucia i postawy, jakie Pan pragnie wzbudzać; korzysta z nich raczej Nieprzyjaciel, Diabeł, aby izolować w zgorzknieniu, w narzekaniu i zniechęceniu.

Jezus, Dobry Pasterz, nie upokarza ani nie pozostawia z wyrzutami sumienia: przez Niego przemawia czułość Ojca, który pociesza i dodaje energii; pozwala uwolnić się z destrukcyjnego wstydu — ponieważ wstyd naprawdę powoduje destrukcję — i powrócić do zaufania; przywraca odwagę, powierza ponownie odpowiedzialność, posyła na misję.

Piotr, który oczyszczony w ogniu przebaczenia może z pokorą powiedzieć: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham» (J 21, 17). Jestem pewny, że my wszyscy możemy tak powiedzieć z serca. I Piotr oczyszczony, w swoim Pierwszym Liście wzywa nas, abyśmy paśli «stado Boże, (...) strzegąc go nie pod przymusem, ale z własnej woli, (...) nie ze względu na brudny zysk, ale z oddaniem; i nie jak ci, którzy ciemiężą wspólnoty, ale jako żywe przykłady dla stada» (1 P 5, 2-3).

Tak, być pasterzami oznacza wierzyć każdego dnia w łaskę i moc, którą otrzymujemy od Pana, pomimo naszej słabości, i wziąć na siebie pełną odpowiedzialność za chodzenie na czele stada, będąc wolni od obciążeń, które utrudniają zdrowy pośpiech apostolski i bez wahania się w przewodzeniu, aby nasz głos rozpoznawali zarówno ci, którzy przyjęli wiarę, jak i ci, którzy jeszcze «nie są z tej zagrody» (J 10, 16): jesteśmy powołani do tego, aby naszym stało się marzenie Boga, z którego domu nie wyklucza się osób i ludów, jak zapowiadał proroczo Izajasz w pierwszym czytaniu (por. Iz 2, 2-5).

Z tego względu być pasterzami oznacza także gotowość do pójścia wśród stada i za nim: zdolność do wysłuchania cichej opowieści człowieka cierpiącego i do udzielania wsparcia temu, kto obawia się, że nie jest już w stanie uczynić żadnego kroku; starając się podnosić go na nowo, dodawać mu otuchy i przywracać nadzieję. Z dzielenia się z pokornymi nasza wiara zawsze wychodzi wzmocniona: pozbądźmy się jakiejkolwiek formy wyniosłości, aby pochylać się na tymi, których Pan powierzył naszej opiece. Zachowajmy wśród nich miejsce szczególne, bardzo szczególne, dla naszych kapłanów: niech zwłaszcza dla nich nasze serce, nasze ręce i nasze drzwi będą otwarte w każdych okolicznościach. Oni dla nas biskupów są pierwszymi wiernymi: nasi kapłani. Kochajmy ich! Kochajmy ich z serca! Są naszymi synami i naszymi braćmi!

Drodzy bracia, wyznanie wiary, które teraz wspólnie odnawiamy, nie jest aktem formalnym, ale oznacza odnowienie naszej odpowiedzi na zaproszenie: «Pójdź za Mną!», którym kończy się Ewangelia Jana (21, 19): prowadzi do przeżywania własnego życia zgodnie z planem Bożym, angażując całego siebie dla Pana Jezusa. Stąd bierze się ów rozsądek, pozwalający poznać myśli, oczekiwania i potrzeby ludzi naszych czasów i czuć się za nich odpowiedzialni.

W tym duchu, dziękuję z serca każdemu z was za posługę, za miłość do Kościoła. A Matka jest tutaj! Osłaniam was, a także siebie, płaszczem Maryi, naszej Pani.

Matko milczenia, zachowująca tajemnicę Boga, wyzwól nas od bałwochwalstwa teraźniejszości, na które skazuje się, ten kto zapomina.

Oczyścić oczy pasterzy kroplami pamięci: powrócimy do ożywczych początków, aby Kościół modlił się i pokutował.

Matko piękna rozkwitającego z wierności codziennej pracy, przebudź nas z odrętwienia lenistwem, małostkowością i niewiarą w powodzenie. Przyoblecz pasterzy w takie współczucie, które jednoczy i integruje, a odkryjemy radość Kościoła służebnego, pokornego i braterskiego.

Matko czułości, która otula cierpliwością i miłosierdziem, pomóż nam przemóc smutki, zniecierpliwienie i surowość tych, którzy nie zaznali przynależności. Wstawiaj się u swego Syna, aby zręczne były nasze ręce, nogi i serca, a zbudujemy Kościół żyjący prawdą w miłości.

Matko, będziemy ludem Bożym, pielgrzymującym do Królestwa. Amen.

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

25 sierpnia 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI