Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Koniec szaleńczej kampanii

· ​W wigilię wyborów do Białego Domu ·

Na koniec wszystko powróciło do normy: bezpośrednio w przeddzień głosowania na kandydata do Białego Domu Federal Bureau of Investigation (FBI) podało do wiadomości, że nowy wątek dochodzenia w sprawie maili Hillary Clinton nie stanowi powodu do oskarżenia kandydatki demokratów. Zapowiedź dyrektora FBI Jamesa Comeya (republikanina, lecz mianowanego przez Obamę), który 28 października poinformował Kongres listem o wznowieniu postępowania, wywołała jednakże dalsze wahania u elektoratu już bardzo zdezorientowanego. Ta sytuacja spowodowała także wielkie oscylacje rynków, dzięki czemu znacznie napęcznieją portfele pewnych potężnych funduszy inwestycyjnych.

Jednakże zapowiedź nowych dochodzeń w sprawie Hillary Clinton dodatkowo rozjątrzyła kampanię wyborczą, która również bez tej inicjatywy FBI przeszłaby do historii ze względu na swą zaciekłość. Żaden z najbardziej wiarygodnych politologów nie pamięta ubiegania się o prezydenturę Stanów Zjednoczonych, w którym jeden z kandydatów groziłby, jak to uczynił Donald Trump, podjęciem kroków prawnych przeciwko swojemu rywalowi w przypadku zwycięstwa lub nieuznaniem wyniku głosowania w przypadku porażki. Również dlatego Donald Trump został przez wielu określony jako kandydat nieprawidłowy i pompatyczny tak jak jego propozycje – wśród nich budowa muru na granicy z Meksykiem w celu powstrzymania migracji oraz niesłychane przymierze z Rosją Putina – i zasługujący na krytykę ze względu na pewne swoje postawy seksistowskie lub kpiące względem osób niepełnosprawnych.

Jednak być może właśnie to jego zdecydowane przekraczanie kanonów poprawności politycznej czyni kandydata republikanów atrakcyjnym dla części elektoratu, która przeciwna jest establishmentowi politycznemu reprezentowanemu przez Hillary Clinton, byłą first lady i byłego Sekretarza Stanu. Jest pewna część Stanów Zjednoczonych obrażona na klasę rządzącą ze względu na skutki globalizacji, która spowodowała zubożenie stref przemysłowych niegdyś kwitnących, i w związku z tym słucha z przyjemnością oświadczeń protekcjonistycznych Trumpa. Jest to w szerokiej mierze ta sama część kraju, która obawia się ingerencji państwa i która gotowa jest bronić praw uważanych za niezbywalne, jak swobodne posiadanie broni palnej.

Na tę część Ameryki Hillary Clinton, ciesząca się według ostatnich sondaży dwoma lub trzema punktami przewagi, nie może doprawdy liczyć, nawet w przypadku opublikowania danych odnośnie do rzekomych milionowych oszustw podatkowych Trumpa. Kandydatka demokratów zbierze natomiast sporą część głosów kobiecych, ludności hiszpańskojęzycznej i w ogóle tych wszystkich grup ludności, które poczuły się zagrożone lub obrażone przez retorykę nowojorskiego magnata. I prawdopodobnie uzyska konsensus części klasy średniej, która mogłaby skorzystać na polityce fiskalnej opartej na nałożeniu większych podatków na najbogatszych.

Pozostaje też rozdział polityki zagranicznej, sektor, w którym prezydent Stanów Zjednoczonych cieszy się większą autonomią w porównaniu ze sprawami wewnętrznymi, zwłaszcza jeśli, jak mogłoby zdarzyć się również tym razem, część Kongresu jest kontrolowana przez partię przeciwną do partii lokatora Białego Domu. Jeżeli, jak zostało wspomniane, Trump uczynił sympatię dla Putina swoim atutem, Clinton może pochwalić się nadzwyczajnym doświadczeniem. „Economist” w swoim ostatnim artykule wstępnym przed głosowaniem podkreśla, że kandydatka demokratyczna przyczyniła się w odmiennej mierze do dialogu z Kubą, do porozumienia w sprawie irańskiej energii nuklearnej i do porozumienia z Chinami w sprawie ograniczenia globalnego ocieplenia. Te osiągnięcia oczywiście nie wyczerpują scenariuszy możliwej interwencji Stanów Zjednoczonych. Są to wszak osiągnięcia ważne, od których mogłaby wyjść nowa prezydentura.  

Giuseppe Fiorentino

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

17 sierpnia 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI