Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Jak mama, która broni swoich dzieci

· Msza św. Papieża w Domu św. Marty ·

Jak mama, która nas kocha, broni nas, umacnia nas do walki ze złem. Taki jest obraz Kościoła zarysowany przez Papieża Franciszka dzisiaj, we wtorek 17 września, w czasie Mszy św. celebrowanej rano w Domu św. Marty.

Komentując fragment Ewangelii św. Łukasza, opowiadający o wskrzeszeniu syna wdowy z Nain (7, 11-17), Papież przedstawił Jezusa, który widząc kobietę przed ciałem swojego zmarłego syna, jedynaka, „zlitował się nad nią”. I określił uczucie Chrystusa jako „zdolność do współcierpienia z nami, bycia blisko w naszych cierpieniach, brania ich na siebie”. Skądinąd dobrze wiedział, „co w owych czasach znaczyło być kobietą owdowiałą”, kiedy matki, które zostały same z wychowywaniem swoich dzieci, musiały zdać się na pomoc i miłosierdzie innych. Dlatego przepisy tamtych czasów kładły tak wielki nacisk na to, by: „Pomagać sierotom i wdowom, bowiem wówczas były to istoty najbardziej samotne, najbardziej opuszczone”.

Biskup Rzymu wspomniał także o innych postaciach wdów, o których jest mowa w Biblii. Pan okazuje im „szczególną troskę, szczególną miłość”, do tego stopnia, że stają się one „ikoną Kościoła – bowiem – wyjaśnił – także Kościół jest w pewnym sensie wdową: jego Oblubieniec odszedł, a on pielgrzymuje w historii z nadzieją, że Go odnajdzie, że się z Nim spotka. Wtedy będzie on ostateczną oblubienicą”. Ale, zauważył, „tymczasem Kościół jest sam”, i Pan nie jest dla niego widoczny: a zatem „jest to swego rodzaju wdowieństwo”.

Pierwszą konsekwencją tego wdowieństwa jest to, że Kościół staje się „odważny”, na podobieństwo matki, „która broni dzieci”, właśnie tak jak wdowa z Ewangelii, „która chodziła do zdeprawowanego sędzi, aby bronić swoich synów, i ostatecznie zwyciężyła”. Bowiem, podkreślił Papież, „nasza matka Kościół ma tę odwagę kobiety, która wie, że to są jej dzieci i musi ich bronić i prowadzić je na spotkanie ze swoim Oblubieńcem”.

Z odwagi wynika następnie drugi element, siła, o czym świadczą inne wdowy przedstawione w Piśmie Świętym, wśród nich Noemi, prababka Dawida, „która nie bała się zostać sama”, albo wdowa machabejska z siedmioma synami, „którzy nie chcieli wyrzec się Boga, nie chcieli wyrzec się Prawa Bożego, dlatego zginęli śmiercią męczeńską z rąk tyrana”. Pewien szczegół u tej kobiety uderzył Papieża Franciszka: fakt, że Biblia zaznacza , iż „mówiła do nich w ojczystym języku”, właśnie tak, jak „nasz Kościół matka”, który przemawia „tym językiem prawdziwej ortodoksji, który wszyscy rozumiemy, tym językiem katechizmu, tym mocnym językiem, który nas umacnia i daje nam także męstwo do dalszej walki ze złem”.

Podsumowując swoje refleksje, Papież podkreślił zatem „aspekt wdowieństwa Kościoła, który podąża w historii z nadzieją na spotkanie, znalezienie swojego Oblubieńca”. Skądinąd, powiedział, „taka jest nasza matka Kościół: jest Kościołem, który gdy jest wierny, potrafi płakać, płacze nad swoimi dziećmi i się modli”. A wręcz, „jeżeli Kościół nie płacze, coś jest nie tak”; natomiast Kościół funkcjonuje dobrze, kiedy „rozwija się i wychowuje swoje dzieci, umacnia je, towarzyszy im aż do ostatniego pożegnania, aby pozostawić je w rękach swojego Oblubieńca,  którego na końcu także on spotka”.

A ponieważ Papież widzi „nasz Kościół matkę w owej wdowie, która płacze”, trzeba się zapytać, co mówi Pan do tej matki, aby ją pocieszyć. Odpowiedź zawiera się w słowach Jezusa, przytoczonych przez Łukasza: „Nie płacz!”. Słowa te zdają się mówić: nie płacz, bowiem „Ja jestem z tobą, towarzyszę ci, czekam na ciebie tam, na godach, ostatnich godach – godach baranka”; przestań płakać, „ten twój syn, który był martwy, teraz żyje”. A do tego ostatniego, trzeciej postaci obecnej w scenie ewangelicznej, Pan zwraca się słowami zachęty: „Młodzieńcze, tobie mówię, wstań!”. Według Papieża są to te same słowa, które Pan kieruje do ludzi w sakramencie pojednania, „kiedy my, gdy umarliśmy z powodu grzechu, idziemy do Niego prosić o przebaczenie”.

Opowiadanie Łukasza kończy się opisem młodego człowieka, który był martwy, a siada i zaczyna mówić, i Jezusa, który go oddaje jego matce. Właśnie tak jak  postępuje z nami – zwrócił uwagę Papież – „kiedy nam przebacza, kiedy nam przywraca życie”, bowiem „nasze pojednanie nie kończy się na rozmowie” z księdzem, który udziela nam rozgrzeszenia, ale staje się pełne, „kiedy on nas oddaje naszej matce”. Istotnie, zakończył, „nie ma drogi życia, nie ma przebaczenia, nie ma pojednania poza Kościołem matką”, tak iż należy zawsze „prosić Pana o łaskę zaufania do tej mamy, która nas broni, poucza, dzięki której wzrastamy”.

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

25 sierpnia 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI