Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Dzień Trumpa

· 306 wielkich elektorów oznacza zwycięstwo ·

Republikanie zdobywają Kongres

Donald Trump jest czterdziestym piątym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Pierwszy autorytatywny komentarz zrobił Sekretarz Stanu kard. Pietro Parolin, który zadeklarował: „Przede wszystkim z szacunkiem przyjmujemy do wiadomości wolę wyrażoną przez lud amerykański w tym akcie demokracji, który jak mi mówiono cechowała wysoka frekwencja w urnach wyborczych. Następnie zaś składamy gratulacje nowemu prezydentowi, aby jego rządy były naprawdę owocne. I zapewniamy o naszej modlitwie, aby Pan go oświecił i wspierał naturalnie w służbie dla jego kraju, ale i w służbie na rzecz dobrobytu i pokoju na świecie. 

Sądzę, że rzeczą potrzebną dzisiaj jest właśnie praca nad tym, by zmienić sytuację na świecie, która jest sytuacją wielkich podziałów, poważnego konfliktu”. Na zakończenie ostrej kampanii wyborczej i wyniku do ostatniej chwili niepewnego republikańskiemu kandydatowi udało się zdobyć 270 wielkich elektorów, liczbę konieczną do tego, by zamieszkać w Białym Domu. Hillary Clinton uznała swoją porażkę w rozmowie telefonicznej ze swoim przeciwnikiem. „Przyszedł czas, by zagoić rany, lud amerykański jest jeden i musimy być zjednoczeni. Wszystkim republikanom i demokratom, i niezależnym mówię, że przyszedł czas, byśmy byli ludem zjednoczonym”: tak brzmiały pierwsze słowa nowo wybranego prezydenta, które wygłosił w ball room Hotelu Hilton w Nowym Jorku, w sercu Manhattanu, zaraz po ogłoszeniu oficjalnych rezultatów. „Obiecuję to wszystkim obywatelom. Będę prezydentem wszystkich Amerykanów i to jest dla mnie niezwykle ważne”. Następnie zwrócił się do swojej przeciwniczki z partii demokratycznej: „Przed chwilą zadzwoniła do mnie Hillary Clinton, chciałbym jej pogratulować, walczyła ze wszystkich sił. Ciężko pracowała i wszyscy jesteśmy jej wdzięczni”. Występując w towarzystwie człowieka, który będzie wiceprezydentem, obecnego gubernatora Indiany Mike'a Pence'a Trump natychmiast przedstawił główne linie swojego programu, używając słów zasadniczo różniących się od tonu kampanii wyborczej. Mówił przede wszystkim o polityce wewnętrznej, o białej klasie średniej, o niebieskich kołnierzykach i robotnikach z rust belt (pasa rdzy), a więc o tych wyborcach, których poparcie pozwoliło mu wygrać.

Niedaleko Manhattanu, w głównym sztabie demokratów na Brooklynie klimat jest zupełnie inny. Clinton jeszcze nie wygłosiła oficjalnego przemówienia. Jej współpracownicy poinformowali, że uczyni to w najbliższych godzinach. Do późnej nocy zwolennicy byłej first lady mieli nadzieję na zwycięstwo, ale w końcu musieli się poddać. W swoim przesłaniu ustępujący prezydent Barack Obama przypomniał, że kampania wyborcza była „trudna, stresująca, a chwilami dla nas dziwna”, podkreślając jednakże, iż „nasza demokracja była zawsze burzliwa i hałaśliwa: przeszliśmy przez trudne wybory, które nas podzieliły, lecz potem staliśmy się silniejsi”. W każdym razie liczby mówią jasno. Widmo zwycięstwa dzięki nikłej liczbie głosów, a więc słabego prezydenta, rozwiało się. Trump zdobył 306 wielkich elektorów, czyli 27 stanów. Republikański tycoon zdołał przekonać ponad 58 milionów Amerykanów, 47,7 procent. Najbardziej zaskakujące dane dotyczą stanów Midwestu, tradycyjnie demokratycznych, takich jak Ohio, South Dakota, North Dakota, Nebraska, czy też mniej zdecydowanych, jak Floryda czy Teksas. Hillary Clinton zatrzymała się przy liczbie 232 wielkich elektorów i 19 stanów. Wyraźny charakter rezultatu widoczny jest także w Kongresie. Republikanie zdobyli zarówno izbę reprezentantów, jak senat. W pierwszym przypadku Grand Old Party otrzymała 240 deputowanych w stosunku do 195 demokratów. W drugim: 53 senatorów w stosunku do 43. Liczne są reakcje międzynarodowe. Sekretarz NATO Jens Stoltenberg powiedział, że „Amerykańska leadership jest ważna z punktu widzenia nowych wyzwań stojących przed bezpieczeństwem”. Stoltenberg zapewnił gotowość do pełnej współpracy z nowym rządem. Pierwsze reakcje europejskie z Brukseli mówią o dialogu. „Będziemy dalej pracować razem, więzi między Europą i Stanami Zjednoczonymi są silniejsze niż jakiekolwiek zmiany” podkreśliła Wysoka przedstawiciel ds. polityki zagranicznej i wspólnego bezpieczeństwa Federica Mogherini. Przewodniczący Rady i Komisji Donald Tusk i Jean-Claude Juncker zaprosili Trumpa do złożenia wizyty w Europie, stwierdzając, że „dziś jest bardziej niż kiedykolwiek ważne, by wzmacniać relacje atlantyckie”. Satysfakcję wyraziła Moskwa. Rosyjski prezydent Władymir Putin złożył gratulacje nowemu prezydentowi, wyrażając życzenie, że „relacje rosyjsko-amerykańskie będą mogły wyjść z kryzysu”, zwłaszcza w sprawach tak ważnych jak gospodarka i Bliski Wschód. Pozytywne są też reakcje Indii i Japonii. Natomiast Korea Południowa zwołała zebranie rady bezpieczeństwa, zaniepokojona deklaracjami tycoona na temat Korei Północnej. Na płaszczyźnie gospodarczej i finansowej giełda w Tokio zanotowała spadek o 5,4 proc., zwołano pilne zebranie rządu. Meksykańskie peso gwałtownie traci wartość.

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

19 kwietnia 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI