Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Droga wiary

· Jak zmieniła się katolicka sceneria ·

Koniec pontyfikatu jest zawsze kluczowym momentem w historii Kościoła, czasem na refleksję i podejmowanie prób, na płaszczyźnie historycznej, dokonania, by tak powiedzieć, podsumowania sytuacji, choćby w sposób prowizoryczny. Dziś w zdumienie musi wprowadzać – od pierwszego spojrzenia – stwierdzenie, jak bardzo zmieniła się sceneria katolicka, zarówno za sprawą Benedykta XVI, jak i wskutek ogólnej przemiany świata.

Pontyfikat Josepha Ratzingera był rewolucyjny, i to nie tylko ze względu na jego rezygnację, poprzez którą w sposób konsekwentny i z nowym radykalizmem ukazał rozumienie papiestwa i jego roli, uwydatniając jego charakter posługi i pokory. Był w istocie rewolucyjny także dlatego, że przeciwstawił się rozpowszechnionej praktyce tuszowania skandali, aby zapobiec zaciemnieniu wizerunku Kościoła. Silna determinacja Benedykta XVI w sprzeciwianiu się tej tendencji, której już nie dało się obronić, była wyraźnym sygnałem, wskazując drogę, z której nie można zawrócić. A sam Papież wielokrotnie mówił, że o wiele bardziej szkodzą Kościołowi zaciemnianie prawdy i nieuznawanie winnych niż publiczne „zgorszenie”.

A jego szczególny sposób bycia rewolucyjnym przyczynił się przede wszystkim do przezwyciężenia schematu, według którego od XIX w. odczytywane było, także historycznie, wewnętrzne życie Kościoła, a mianowicie przeciwieństwa między konserwatystami i zwolennikami reform. Skoro bowiem Papież, który jako kardynał jawił się jako najbardziej autorytatywny przedstawiciel skrzydła konserwatywnego, przeprowadza procesy tak bardzo rewolucyjne, wszystko nabiera innego wymiaru. A zatem rozumie się, że istnieją nie tylko te reformy, o które zabiegają tak zwani postępowcy, ale mogą też być inne, wywierające o wiele większy wpływ. Chodzi o radykalną zmianę w sposobie interpretowania działalności Kościoła, którą będą musieli uwzględniać od dzisiaj po czasy późniejsze wszyscy komentatorzy i historycy.

Ale nie tylko Benedykt XVI przyczynił się do zmian; zmienił się także świat. Dzisiaj, na przykład, nikt nie może poważnie myśleć, że komunizm mógłby być drogą do społecznej poprawy i ocalenia. I w tym sensie ideologiczne opcje w łonie Kościoła – ale z pewnością nie opcja na rzecz ubogich, wspierana przez poczucie miłosierdzia – zostały pozbawione fundamentu właśnie przez rzeczywistość świata, która bardzo się zmieniła.

Niewątpliwie sfera, w której najbardziej doszła do głosu sprzeczność między zwolennikami reform a konserwatystami, a mianowicie moralności, jest dziś tą, w której rozdźwięki są  najbardziej widoczne. Kryzys rewolucji seksualnej – widoczny już zarówno w życiu pojedynczych ludzi, jak i w osłabieniu rodziny oraz w wymiarze społecznym, ze spadkiem liczby narodzin, a coraz znaczniejszym wzrostem populacji ludzi starszych w stosunku do młodych – czyni zdecydowanie mało pociągającymi stanowiska osób, które sądzą, że można przywrócić atrakcyjność i wiarygodność instytucji, proponując zmianę kierunku w dziedzinie moralności seksualnej. Nie takiego rodzaju modernizacji potrzebuje Kościół, zważywszy że chodzi o modernizację, która już przeżywa kryzys i która dała wyraźne dowody na to, że jest propozycją chybioną.

Istnieją także kwestie nienowe, a wciąż istotne. Oczywiste jest, na przykład, że znalezienie na nowo metody merytokratycznego doboru na odpowiedzialne stanowiska, oczyszczenie struktur, w których doszło do zamętu moralnego, i poszerzenie przestrzeni dla bardziej znaczącej obecności kobiet to wyzwania, których nie można pomijać, także w Kościele. Ale są to kwestie, co do których właśnie zgodni są wszyscy, nie tylko tak zwani postępowcy – problemy, które powracają okresowo w historii Kościoła, a na które on potrafił zawsze dawać skuteczne odpowiedzi.

A przede wszystkim ważna dla wszystkich, jako istota wszelkiego działania, pozostaje dzisiaj droga, którą niestrudzenie wskazywał Benedykt XVI: droga nowego głoszenia Ewangelii i wiary. Wiary gorącej i pełnej entuzjazmu, wiary odnowionej i pociągającej, wiary światłej, która prowadziłaby do zapominania o sobie samych wobec Jezusa, we wspólnocie Kościoła.

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

24 października 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI