Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Dotrzymana obietnica

· Wywiad z ojcem La Manną, kierownikiem ośrodka Astalli dla uchodźców, do którego Papież uda się 10 września ·

Podróż Papieża Franciszka na peryferie egzystencjalne przebiega także przez centrum Rzymu. Pod numerem 14/a przy ul. Astalli, między Kapitolem a kościołem il Gesù, każdego dnia otwiera się zielona bramka, aby przyjąć setki osób uciekających z krajów ogarniętych wojną. Znajduje się tam siedziba ośrodka dla uchodźców i ubiegających się o azyl, utworzonego w 1989 r. przez jezuitów i znanego wszystkim jako ośrodek Astalli. Papież odwiedzi go 10 września br., niewiele ponad dwa miesiące po podróży na Lampedusę, spełniając obietnicę daną wkrótce po swoim wyborze. 6 kwietnia zadzwonił do ojca Giovanniego La Manny, kierownika, a przede wszystkim animatora ośrodka, który napisał do niego list z zaproszeniem. „Zapewnił mnie, że przyjdzie – wspomina zakonnik – ale jeszcze nie wiedział kiedy. W minionym tygodniu ponownie do mnie zadzwonił. Zawsze tak samo, bez wcześniejszej zapowiedzi. I podał mi datę. Teraz czekamy tylko na dopracowanie spraw organizacyjnych”.

Ojcze La Manna, jak przyjęli wiadomość uchodźcy w ośrodku i jakie są ich oczekiwania?

Kiedy wiadomość się rozeszła, nie było zaskoczenia. Spodziewali się tego, ponieważ zaraz po pierwszym telefonie powiedziałem, że Papież przyjdzie, gdy tylko będzie to możliwe, a tymczasem ich pozdrawia. Świat uchodźców to świat, który powala, którego nigdy do końca nie można poznać. Dlatego nie próbuję nawet interpretować ich oczekiwań. W obliczu Papieża muszą czuć się wolni. A naszym zadaniem jest tylko umożliwić to spotkanie. Oczywiście, u wielu żywe jest jeszcze wspomnienie tego, co przyżywano na Lampedusie, kiedy na molo grupka uchodźców mogła zgromadzić się wokół Papieża.

Jak wygląda sytuacja uchodźców tu w Rzymie?

Tutaj jest mniej poetycka w porównaniu z Lampedusą. Rzym jest drugą przystanią. Są trudności na co dzień związane z rozbudowaną biurokracją i ciągłe restrykcje spowodowane kryzysem, który dotyka przede wszystkim ostatnich. W istocie nie zawsze są środki, jakimi chcielibyśmy dysponować, aby godnie odpowiedzieć na potrzeby uchodźców.

Czy jest to problem tylko zasobów ekonomicznych?

Nie. Zatraciliśmy poczucie wspólnoty. Kiedy uchodźca dociera do Rzymu, przybywa do miejsca, gdzie nie ma punktów odniesienia. A jeśli osoba przeżywająca trudności nie ma nawet punktów odniesienia, jej sytuacja pogarsza się.

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

22 sierpnia 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI