Uwaga

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies
Cookies to małe pliki tekstowe, które pomagają nam polepszyć korzystanie z naszych stron. Więcej informacji o wykorzystywaniu przez nas cookies można znaleźć w Warunki polityki prywatności.

Bardzo papieski neologizm

· Rozmowa z Franciszkiem o osobliwym gerundium ·

Poczynając od wydania z 21 sierpnia, nasz dziennik opublikował cykl artykułów ( „Jak mówi Jorge Mario Bergoglio” , później zamieszczonych w sieci na portalu Alvera Metallego „Terre d'America” – Ziemie Ameryki), w których Jorge Milia – dziennikarz, który był uczniem Bergoglia, kiedy ten wykładał literaturę i psychologię w Santa Fe, w latach 1964 i 1965 – wskazuje i wyjaśnia niektóre używane wielokrotnie przez Papieża Franciszka wyrażenia, pochodzące z lunfardo , slangu Buenos Aires. Zapożyczone z języka ludowego: primear, balconear, pasò de rosca, hacer lío, ningunear, pescar , trafiają wszystkie, dowartościowane i o zmienionym znaczeniu, do homilii i przemówień Papieża Franciszka. O innym z tak zwanych przez Milię „bergoglismi” (powiedzonek Bergoglia) – słynnym już „misericordiando” – dziennikarz rozmawiał bezpośrednio z Papieżem podczas spotkania, o którym opowiada w zamieszczonym poniżej artykule, przetłumaczonym z hiszpańskiego przez Marianę Gabrielę Janún.

Około dwu miesięcy temu w surowym salonie Domu św. Marty, gdy dochodziłem do siebie po szoku, jakim było spotkanie z przyjacielem, on, właśnie on żartował sobie ze mnie, odnosząc się do opublikowanych artykułów, których tematem były jego neologizmy: „Kto by powiedział 50 lat temu, że najbardziej niesforny z moich uczniów będzie publikował artykuły na łamach „L'Osservatore Romano”? Gdybym to wiedział, może bym cię nie dopuścił do egzaminu...”.

On jest wprawdzie Papieżem, ale gdybym nie replikował na to jego naigrawanie się, z pewnością popatrzyłby na mnie zdumiony, dlatego odpowiedziałem: „Kto by powiedział przed 50 laty, że zostanę przyjęty przez Papieża „tworzącego neologizmy”, który pisze na nowo zasady łaciny, hiszpańskiego i włoskiego?”. Piękne jest to, że na tym spotkaniu pośmialiśmy się razem.

Wiedziałem, że było mało czasu, ale nawet gdybym miał do dyspozycji godzinę, nie wystarczyłoby nawet na jedną dziesiątą część wszystkich pytań, jakie chciałem mu zadać. Ale nie zamierzałem odejść bez kolejnych „bergoglismi” , które można by dodać do cyklu pisanego dla „Terre d'America” i publikowanego przez „L'Osservatore Romano”. Istnieje jeden, prawdopodobnie najbardziej przez niego ulubiony: „misericordiando” , który wymyka się nawet lunfardo – slangowi Buenos Aires, bowiem tylko on, jego autor, ma do niego wyłączne prawo autorstwa. Wiąże się ono nie tylko z miłosierdziem – które u niego bardziej niż słowem jest uczuciem – ale ma bezpośredni związek z jego mottem: miserando atque eligendo .

Gdy przeprowadziłem małe badania, znalazłem dwa ustępy, w których on wypowiada się w kwestiach dotyczących tego pojęcia: „Orędziem Jezusa jest  miłosierdzie. Dla mnie – mówię to z pokorą –  najmocniejszym orędziem Pana jest  miłosierdzie”, powiedział w parafii św. Anny parę dni po wyborze. Inne wyjaśnienie terminu: „misericordiando” dał ojcu Spadarowi, dyrektorowi Civiltà Cattolica, w długim wywiadzie, opublikowanym niewiele wcześniej przed naszym spotkaniem. Ale pragnienie pogłębienia jest silne i niekiedy przydatne jest zadawanie dalszych pytań: „Dlaczego „misericordiando” ? Ludzie zbyt dobrze tego nie              rozumieją, ale bardzo się podoba. A on: „Łacińskie gerundium miserando jest nieprzetłumaczalne zarówno na włoski, jak i na hiszpański. Przyszło mi na myśl, aby przetłumaczyć je przez inne gerundium, nieistniejące: 'misericordiando' ”.  „Świetny pomysł. Albo lepiej, świetny neologizm „typowo papieski”. Pomyśleć, że w hiszpańskim i także we włoskim miserando kojarzy się bardziej z misero – nieszczęsny, nędzny, niż z misericordioso – miłosierny, nie tylko nie mający z tamtym nic wspólnego, ale są to wręcz pojęcia przeciwne”.

„Być może...”.

„Trzeba powiedzieć, że ty zawsze miałeś do czynienia z miłosierdziem”. A on z wielką pokorą odpowiedział mi w taki sam sposób, jak to uczynił wobec kardynałów: „Jestem grzesznikiem, na którym spoczęło spojrzenie Pana”.

Miserando atque eligendo , kiedy zostałeś kardynałem, wyjaśniłeś mi to swoje motto podobnymi słowami: wybrany z powodu miłosierdzia...”.

„Właśnie tak. Wierzę w to i tak to przeżywam”.

Powróciłem do moich artykułów i przytaczam mu paragraf z jego przemówienia z 17 kwietnia: „Pozwólmy, aby nas ogarnęło miłosierdzie Boże; zaufajmy Jego cierpliwości, która zawsze daje nam czas, miejmy odwagę powrócić do Jego domu, pozostawać w ranach Jego miłości, pozwalając, by On nas kochał, spotykać Jego miłosierdzie w sakramentach. Odczujemy Jego czułość, jakże piękną, poczujemy Jego uścisk, i także my będziemy bardziej zdolni do miłosierdzia, do cierpliwości, do przebaczenia, do miłości”. Zapada cisza. Poważne spojrzenie, i jak gdybym mówił o kwestii delikatnej i złożonej, pytam go: „Jak myślisz, ile czasu upłynie, zanim włączą „misericordiando” do „Settimana enigmistica” (pisemka z krzyżówkami)”? Wyobrażasz to sobie? 14 – horyzontalnie, neologizm papieski, piętnaście liter...”

Wybucha śmiechem. Śmiejemy się obaj.

Wydanie drukowane

 

TRANSMISJA BEZPOŚREDNIA

St. Peter’s Square

21 maja 2019

PODOBNE WIADOMOŚCI